Diagnoza prenatalna, strach o przyszłość i trudne pytania, z którymi mierzą się rodzice. O swoim doświadczeniu macierzyństwa dzieci z zespołem Downa opowiedziały w Radiu Warszawa Jolanta Białkowska i Marianna Rzyszkowska. Obie podkreślają, że choć początki były pełne niepokoju, dziś patrzą na swoje życie z wdzięcznością i przekonaniem, że ich synowie stali się wielkim darem.
Informacja o aborcji youtuberów wywołała poruszenie
Punktem wyjścia rozmowy stała się głośna historia amerykańskiego youtubera McJuggerNuggets i jego żony. Po wykryciu wysokiego prawdopodobieństwa zespołu Downa u nienarodzonego dziecka para poinformowała swoich odbiorców o decyzji o aborcji.
Marianna Rzyszkowska przyznała, że początkowo towarzyszyły jej silne emocje.
– Ja na początku byłam taka zburzona emocjonalnie, ponieważ jest to trudny temat, jest to bardzo bliski mi temat – mówiła.
Z czasem zaczęła jednak zastanawiać się nad samotnością i cierpieniem, które mogły towarzyszyć rodzicom podejmującym tak dramatyczną decyzję.
– Bardzo się obawiam o nich, że będą problemy i to jeszcze o wiele większe właśnie przez to, że powiedzieli o tym w internecie – podkreśliła.
„Dlaczego?” – pierwsza reakcja na tę wiadomość
Jolanta Białkowska spojrzała na sprawę również z perspektywy socjologa. Jej pierwszą reakcją było pytanie o przyczyny.
– Moją pierwszą myślą było: dlaczego? – przyznała.
Zdaniem rozmówczyni współczesna kultura często promuje łatwe rozwiązania i życie pozbawione cierpienia. Tymczasem rodzicielstwo dzieci z niepełnosprawnością może być wyjątkową szkołą miłości.
– Rodzicielstwo takich dzieci to jest jedna z piękniejszych rzeczy, jakie mogą się nam przytrafić. To jest wartość dodana, którą otrzymujemy od tych dzieci – mówiła.
Diagnoza prenatalna nie odebrała nadziei
Jolanta Białkowska dowiedziała się jeszcze podczas ciąży, że jej syn Albert będzie miał zespół Downa oraz ciężką wadę serca. Lekarze nie byli pewni, czy dziecko przeżyje poród.
Mimo trudnych informacji nie czuła, że spotkało ją nieszczęście.
– Byliśmy razem i wspieraliśmy się razem. Nigdy nie odczuwałam tego w taki sposób, że dotknęło mnie jakieś wielkie nieszczęście. Raczej odbierałam to jako pewnego rodzaju dar, który otrzymuję – wspominała.
Podkreślała również ogromne znaczenie wsparcia męża, przyjaciół i kapłanów oraz siły płynącej z wiary.
„Wiedziałam, że Piotruś ma żyć”
Marianna Rzyszkowska przyznaje, że jej pierwszą reakcją po diagnozie był lęk i przerażenie. Jedna rzecz była jednak dla niej całkowicie oczywista.
– Wiedziałam, że Piotruś ma żyć, że ma być z nami – mówiła.
Jak podkreślała, była przekonana, że decyzja o przerwaniu ciąży doprowadziłaby do rozpadu całej rodziny.
– Czułam wewnętrznie, że jeżeli pójdę za aborcją, to psychicznie zabiję cztery osoby: Piotrusia, starszego syna Jerzyka, męża i siebie – wyznała.
W tamtym czasie zmagała się z poczuciem osamotnienia, jednak doświadczała również wielu nieoczekiwanych znaków i ludzi, którzy pomagali jej przejść przez trudny okres.
Synowie uczą miłości i zmieniają życie
Obie mamy podkreślają, że ich dzieci stały się dla nich nauczycielami życia.
Marianna Rzyszkowska przyznała, że dzięki Piotrusiowi zaczęła pracować nad własnym chaosem i odkrywać, czym naprawdę jest otwartość na osoby z niepełnosprawnością.
– Myślałam, że jestem otwarta na niepełnosprawność. Okazało się, że wcale nie jestem tak otwarta, jak mi się wydawało – powiedziała.
Jolanta Białkowska podsumowała swoje doświadczenie słowami inspirowanymi poezją św. Jana Pawła II.
– Miłość mi wszystko wyjaśniła, miłość mi wszystko pokazała. Gdybym zamieniła słowo „miłość” na „Albert”, to właśnie byłoby podsumowanie tego, o czym mówiłyśmy – podkreśliła.
Świadectwa obu mam pokazują, że nawet w obliczu trudnych diagnoz można odnaleźć nadzieję, wsparcie i głębokie poczucie sensu. Ich historie są także przypomnieniem, jak wielką rolę odgrywają miłość, obecność bliskich i wspólnota ludzi gotowych towarzyszyć rodzicom w najtrudniejszych momentach.
Autor audycji: Ewa Pietrzak
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: alab.pl






