Przez trzy lata byli szczęśliwym małżeństwem. Potem przyszła zdrada, rozwód i nowe związki. Przez trzynaście lat żyli osobno. Oboje układali sobie życie na nowo i wychowywali dzieci. Wydawało się, że ich historia definitywnie dobiegła końca. Dziś Anna i Andrzej Szymańscy znów są razem. W audycji „Wywiad z człowiekiem” na antenie Radia Warszawa opowiedzieli o drodze, która doprowadziła ich do ponownego odnowienia przyrzeczeń małżeńskich.
Poznali się jako bardzo młodzi ludzie
Anna miała zaledwie 15 lat, a Andrzej 20, gdy poznali się podczas gry w badmintona. Po kilku latach zdecydowali się na ślub.
– Byłam bardzo szczęśliwa. Wynajęliśmy kawalerkę, pracowaliśmy razem i po prostu cieszyliśmy się, że jesteśmy razem – wspomina Anna.
Jak sami przyznają, w ich życiu zabrakło jednak najważniejszego fundamentu.
– Dom był budowany na piasku. Nie było Boga i nie rozumieliśmy, czym naprawdę jest małżeństwo – mówi Andrzej.
Zdrada i rozwód zakończyły ich wspólne życie
Po niespełna trzech latach małżeństwa Anna związała się z innym mężczyzną. Wkrótce okazało się, że jest w ciąży. Rozwód nastąpił szybko i bez orzekania o winie.
Andrzej wspomina, że początkowo próbował ratować małżeństwo, ale później pojawił się ogromny ból i poczucie krzywdy.
– Z miłości bardzo szybko pojawiła się gorycz i praktycznie nienawiść – przyznaje.
Mimo cierpienia właśnie wtedy po raz pierwszy świadomie zwrócił się do Boga i pojechał na Jasną Górę.
Oboje założyli nowe rodziny
Po rozwodzie ich drogi całkowicie się rozeszły. Anna wyszła ponownie za mąż i doczekała się trójki dzieci. Andrzej również stworzył nowy związek i został ojcem.
Przez wiele lat nie utrzymywali ze sobą kontaktu. Spotkali się ponownie dopiero po trzynastu latach.
Powrót do Kościoła zmienił ich życie
Przełom nastąpił, gdy najstarsza córka Anny przygotowywała się do Pierwszej Komunii Świętej. Kobieta zaczęła wracać do praktyk religijnych i odkryła wspólnotę neokatechumenalną.
To właśnie wtedy zaczęła na nowo patrzeć na swoje małżeństwo sakramentalne.
– Zrozumiałam, że niezależnie od wszystkiego mam męża i że przed Bogiem to małżeństwo istnieje – opowiada.
W podobnym czasie również Andrzej zaczął na nowo szukać Boga i zastanawiać się nad swoim życiem.
Spotkanie po trzynastu latach
Przypadkowe spotkanie podczas spaceru z małym synem stało się początkiem nowej historii.
– Rozmawiało nam się tak dobrze, jak kiedyś. Przypomniałem sobie, że mam żonę i że zawsze dobrze nam było razem – wspomina Andrzej.
Wkrótce Anna napisała do niego list, w którym wyznała, że uważa go za swojego męża na całe życie.
Początkowo mężczyzna nie potrafił sobie wyobrazić powrotu. Jednak stopniowo zaczął odkrywać, że Bóg prowadzi go właśnie w tym kierunku.
Trudna decyzja i nowy początek
Powrót do siebie nie był prosty. Oboje mieli dzieci i nowe zobowiązania. Musieli zmierzyć się z niezrozumieniem bliskich i wieloma trudnymi rozmowami.
– Pewnego dnia spakowałem walizkę i przeprowadziłem się do Ani. Byłem przekonany, że robię właściwą rzecz – mówi Andrzej.
Wkrótce na świat przyszły ich wspólne dzieci.
Odnowienie przyrzeczeń przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej
Krótko po ponownym zamieszkaniu razem wzięli udział w peregrynacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Podczas Mszy Świętej odbywało się odnowienie przyrzeczeń małżeńskich.
Stanęli przed ołtarzem jako pierwsi.
– Ksiądz ponownie związał nasze ręce stułą. Wszyscy płakaliśmy. To było tak, jakbyśmy jeszcze raz brali ślub – wspomina Anna.
„Miłość to odpowiedzialność”
Dziś Anna i Andrzej wychowują razem sześcioro dzieci i angażują się we wspólnotę neokatechumenalną oraz środowisko Wspólnoty Trudnych Małżeństw Sychar.
Po latach inaczej rozumieją miłość.
– Miłość to odpowiedzialność za drugiego człowieka – mówi Anna.
– To decyzja, a nie tylko emocje i porywy serca – dodaje Andrzej.
Ich historia pokazuje, że nawet po latach rozłąki i bolesnych doświadczeniach możliwe jest pojednanie, jeśli człowiek na nowo otworzy swoje życie na Boga.
Autor audycji: Paweł Kęska
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: aleteia.org






