Gośćmi Poranka z Radiem Warszawa programu byli Urszula Wiśniewska, dyrektor Niepublicznego Zespołu Placówek Oświatowych „Możesz Więcej” w Nowym Zglechowie (powiat miński), oraz Piotr Tomaszewski, przewodniczący Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Możesz Więcej”, a jednocześnie ojciec dziecka z niepełnosprawnością.
Rozmowa pokazała dramatyczną lukę w systemie wsparcia – moment, w którym młody człowiek z niepełnosprawnością kończy szkołę i nagle zostaje pozbawiony codziennej opieki, rehabilitacji i kontaktu z ludźmi.
Bezpieczna szkoła, a potem pustka
Jak podkreślała Urszula Wiśniewska, dzieci z niepełnosprawnościami sprzężonymi – intelektualnymi i fizycznymi – mogą pozostawać pod opieką systemu edukacji do 24. roku życia. Uczestniczą w zajęciach dydaktycznych, rehabilitacyjnych, terapeutycznych i funkcjonują wśród ludzi. To daje im poczucie bezpieczeństwa, a ich opiekunom – chwilę wytchnienia.
Problem zaczyna się w momencie zakończenia edukacji. Dla wielu absolwentów nie ma miejsca ani w warsztatach terapii zajęciowej, ani w innych placówkach. Powód jest prosty – wymagają indywidualnej, stałej opieki.
Zamknięci w domach absolwenci
Dyrektor szkoły podzieliła się poruszającą historią swoich byłych uczniów. Dwóch braci z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu znacznym i porażeniem mózgowym, poruszających się na wózkach, po zakończeniu szkoły zostali zamknięci w domu. Wcześniej pięć razy w tygodniu korzystali z rehabilitacji i przebywali wśród rówieśników oraz terapeutów.
Dziś ich samotna mama, mieszkająca na wsi, musi organizować całe życie wokół opieki nad synami. Brak rehabilitacji sprawia, że efekty wieloletniej pracy cofają się. Najbardziej przejmujące było jednak jedno zdanie: „Ja nie mogę chorować”. Bo jeśli zachoruje – nikt nie zajmie się jej dziećmi.
Lęk rodziców o przyszłość dorosłych dzieci
Rodzice osób z niepełnosprawnościami żyją z nieustannym pytaniem: co stanie się z moim dzieckiem, gdy mnie zabraknie? Wiele z nich to osoby w podeszłym wieku, często samotne, bez realnego wsparcia instytucjonalnego.
To właśnie ten lęk stał się impulsem do działania dla Piotra Tomaszewskiego i Stowarzyszenia „Możesz Więcej”.
Pomysł na ośrodek dla dorosłych osób z niepełnosprawnościami
Stowarzyszenie od kilkunastu lat prowadzi szkołę podstawową oraz szkołę przysposabiającą do pracy. Z czasem stało się jasne, że potrzeba kolejnego etapu – miejsca dla absolwentów, którzy kończą edukację, ale nadal wymagają opieki.
Celem jest stworzenie ośrodka, który przejmie rolę wsparcia po szkole, a w przyszłości – być może także część odpowiedzialności, którą dziś dźwigają rodzice. Taki ośrodek miałby zapewnić rehabilitację, terapię, codzienną opiekę i bezpieczne środowisko życia.
Konkretne działania i realne plany
Dzięki wsparciu ludzi dobrej woli oraz samorządu gminy Jakubów stowarzyszeniu udało się pozyskać ponad hektar działki w Mistowie koło Mińska Mazowieckiego. Teren jest już uzbrojony w wodę i kanalizację. Zakupiono także projekt budynku, który został dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
Przed organizacją stoją jednak kolejne wyzwania – uzyskanie pozwolenia na budowę, przebudowa linii energetycznej oraz zgromadzenie środków finansowych. To ogromne przedsięwzięcie, ale – jak podkreśla Piotr Tomaszewski – podobnie było przy tworzeniu szkoły, która dziś z powodzeniem funkcjonuje.
Pomoc potrzebna tu i teraz
Plan zakłada, że ośrodek mógłby zacząć działać w ciągu najbliższych pięciu lat. To czas intensywnej pracy, poszukiwania darczyńców i budowania społecznego wsparcia. Stowarzyszenie organizuje m.in. coroczny bal charytatywny, który jest nie tylko okazją do pomocy finansowej, ale także do bezpośrednich rozmów i poznania problemu.
Dzieci nie odczuwają lęku – dorośli tak
Jak zaznaczyła Urszula Wiśniewska, uczniowie z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu znacznym nie odczuwają lęku o przyszłość. Dzięki empatycznym nauczycielom i terapeutom czują się w szkole bezpiecznie. To dorośli – rodzice i opiekunowie – noszą w sobie ogromny niepokój o to, co wydarzy się później.
Problem dorosłości osób z niepełnosprawnościami wymaga pilnych, systemowych rozwiązań. Bez nich kolejne rodziny pozostaną same – z miłością, odpowiedzialnością i strachem, którego nie powinien dźwigać nikt w pojedynkę.
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: Grzegorz Kozłowski






