Wakacje dają młodym ludziom więcej swobody, ale mogą też sprzyjać ryzykownym znajomościom i ucieczkom z domu. O przyczynach zaginięć, sygnałach ostrzegawczych oraz zasadach postępowania w takich sytuacjach mówił w Radiu Warszawa detektyw Paweł Boguszewski, prezes Fundacji Całym Sercem Nadzieja.
Internet otwiera młodym ludziom drzwi do nowego świata
Zdaniem gościa audycji „Tu i teraz” okres wakacyjny może sprzyjać podejmowaniu przez dzieci i nastolatków nieprzemyślanych decyzji. Młodzi ludzie mają więcej wolnego czasu, a za pośrednictwem mediów społecznościowych i komunikatorów nawiązują nowe znajomości, o których rodzice często nic nie wiedzą.
Nowo poznana osoba może być przedstawiana jako przyjaciel, rówieśnik lub pierwsza miłość. Nie zawsze jednak po drugiej stronie ekranu znajduje się ktoś, za kogo się podaje.
Dziecko, szczególnie takie, które czuje się samotne lub nieakceptowane w swoim otoczeniu, może łatwo ulec manipulacji. Chęć przynależności do grupy i zdobycia uznania rówieśników bywa na tyle silna, że młody człowiek jest gotowy podjąć ryzykowne działania.
Rodzice nie zawsze znają świat swojego dziecka
Paweł Boguszewski zwrócił uwagę, że ucieczka z domu najczęściej nie jest całkowicie przypadkowym impulsem. Zwykle poprzedza ją proces, który może długo pozostawać niezauważony.
Wiele problemów rozwija się w telefonie dziecka. Jeżeli rodzice nie wiedzą, z kim młody człowiek rozmawia, czym się interesuje i w jakim środowisku przebywa, mogą nie zauważyć narastającego zagrożenia.
Jak zauważył detektyw, po zaginięciu dziecka często okazuje się, że obraz jego życia przedstawiany przez rodziców znacząco różni się od informacji uzyskanych od kolegów i koleżanek ze szkoły.
– Kontakt z dzieckiem pomału zanika i rodzice często się w tym nie orientują – mówił Paweł Boguszewski.
Szczególną uwagę powinny zwrócić nagłe zmiany zachowania, ukrywanie korespondencji, nowe nieznane znajomości, wycofanie, konflikty w domu oraz coraz silniejsze uzależnienie emocjonalne od grupy rówieśniczej.
Nie istnieje zasada 24 godzin
Jeżeli dziecko nie wróciło do domu, nie odbiera telefonu, a rodzice sprawdzili już miejsca, w których mogło przebywać, należy działać natychmiast.
– Nie ma takiego okresu ani jednej godziny, który musimy odczekać – podkreślił gość Radia Warszawa.
Przekonanie, że zaginięcie można zgłosić dopiero po 24 lub 48 godzinach, jest mitem. W przypadku podejrzenia zagrożenia życia, zdrowia lub wolności dziecka należy niezwłocznie skontaktować się z policją. W sytuacji bezpośredniego niebezpieczeństwa można również zadzwonić pod numer alarmowy.
Szybkie zgłoszenie umożliwia sprawdzenie monitoringu, ustalenie ostatniej lokalizacji telefonu i podjęcie działań, zanim dziecko znacznie oddali się od miejsca zamieszkania.
Szczerość rodziców pomaga w poszukiwaniach
Podczas zgłaszania zaginięcia rodzice powinni przekazać policji wszystkie informacje, również te trudne lub wstydliwe. Dotyczy to między innymi kontaktu dziecka z alkoholem, narkotykami, starszymi osobami, konfliktów rodzinnych lub niepokojących zachowań.
– W poszukiwaniach najważniejsze jest ustalenie, co faktycznie mogło się stać, i odnalezienie żywego oraz zdrowego dziecka – zaznaczył detektyw.
Zatajanie informacji może utrudnić wybór właściwego kierunku poszukiwań i opóźnić dotarcie do zaginionej osoby.
Po odnalezieniu dziecko potrzebuje wsparcia
Powrót dziecka do domu nie powinien rozpoczynać się od przesłuchania, pretensji i obwiniania. Najważniejsze jest ustalenie, dlaczego młody człowiek zdecydował się na ucieczkę.
Przyczyną mogą być konflikty między rodzicami, rozwód, samotność, brak akceptacji, problemy w szkole lub poczucie, że dziecko nie ma w domu osoby, której może zaufać.
Zdaniem Pawła Boguszewskiego młody człowiek, który ma wsparcie i może rozmawiać o swoich problemach, prawdopodobnie nie podejmie decyzji o ucieczce. Dlatego po jego odnalezieniu rodzina powinna skoncentrować się nie tylko na konsekwencjach, ale przede wszystkim na źródle kryzysu.
Relacja i rozsądna kontrola telefonu
Gość Radia Warszawa zachęcał rodziców do kontrolowania aktywności dziecka w internecie. Nie powinno to jednak zastępować codziennej rozmowy i budowania zaufania.
Telefon może stać się przestrzenią manipulacji, hejtu, przemocy rówieśniczej, szantażu lub kontaktów z dorosłymi podszywającymi się pod nastolatków. Dziecko może być zarówno ofiarą, jak i uczestnikiem krzywdzących zachowań.
– Jeżeli rodzic nie ma pojęcia, co dzieje się w telefonie, nie wie, czy dziecko samo robi sobie krzywdę, czy krzywdzi kogoś innego, albo czy ktoś obcy może skrzywdzić jego dziecko – mówił Paweł Boguszewski.
Najlepszą formą profilaktyki pozostaje zainteresowanie codziennym życiem dziecka, znajomość jego przyjaciół i problemów oraz regularna, spokojna rozmowa. Sama kontrola urządzenia nie zastąpi relacji, w której młody człowiek wie, że może zwrócić się do rodzica po pomoc.
Autor audycji: Jarosław Wydra
Tekst: Grzegorz Kozłowski






