Brak uregulowanego stanu prawnego gruntów wciąż dotyka mieszkańców wielu warszawskich osiedli. O konsekwencjach tej sytuacji mówił w Radiu Warszawa Janusz Sienkiewicz, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Gocław-Lotnisko”.
Jak wyjaśniał, problem występuje między innymi wtedy, gdy spółdzielnia nie posiada prawa własności ani użytkowania wieczystego terenu, na którym zostały wybudowane budynki. Zdarza się również, że dla nieruchomości nie założono ksiąg wieczystych.
– Często jest tak, że są roszczenia, po wojnie zmienili się właściciele, a w niektórych przypadkach tych ksiąg w ogóle nigdy nie zakładano – tłumaczył Janusz Sienkiewicz.
Mieszkanie trudniej sprzedać i sfinansować kredytem
Nieuregulowany status gruntu ma bezpośredni wpływ na sytuację właścicieli lokali. Mieszkańcy mogą mieć problemy z założeniem księgi wieczystej i uzyskaniem kredytu hipotecznego. Sprzedaż mieszkania jest możliwa, ale lokal obciążony niepewną sytuacją prawną może osiągnąć niższą cenę.
– Bank nie udzieli kredytu na mieszkanie w budynku, który nie jest posadowiony na uregulowanym gruncie i nie posiada księgi wieczystej – mówił prezes spółdzielni.
Jak podkreślił, mieszkańcy zapłacili za swoje lokale na takich samych zasadach jak inni spółdzielcy. W chwili budowy osiedli nie zawsze zwracano jednak uwagę na status prawny gruntów.
– Ci ludzie posiadają mieszkania, za które zapłacili jak każdy inny. Nikt wtedy nie wiedział, czy grunt jest uregulowany, czy nie. To mieszkanie jest więc trochę ułomne, bo kredytu nie można na nie uzyskać i niewiele można z nim zrobić – zaznaczył.
Problem dotyczy blisko 700 mieszkańców
W Spółdzielni Mieszkaniowej „Gocław-Lotnisko” najpoważniejsza sytuacja dotyczy osiedli Orlik 7 i Orlik 9. Według Janusza Sienkiewicza problem obejmuje tam blisko 700 mieszkańców. Nieuregulowane pozostają również grunty pod dwoma budynkami przy ulicy Iskra, choć – jak zaznaczył – przyczyny tej sytuacji są inne.
Mieszkańcy oczekują rozwiązania problemu od władz spółdzielni, jednak jej prezes podkreślał, że możliwości działania są ograniczone.
– Prezes spółdzielni niewiele może zrobić. Potrzebne są rozwiązania ustawowe oraz decyzje władz miasta – mówił.
Dwa projekty i różne sposoby rozwiązania problemu
W rozmowie poruszono także kwestię propozycji zmian prawnych. Janusz Sienkiewicz pozytywnie ocenił projekt poselski przygotowany przez grupę posłów PSL. Jego zdaniem umożliwiłby on spółdzielniom uregulowanie praw do gruntów bez nakładania dodatkowych obowiązków inwestycyjnych.
Krytycznie odniósł się natomiast do projektu ministerialnego, który miałby uzależniać przekazanie gruntów od wybudowania przez spółdzielnię nowych mieszkań w określonym terminie. Jak argumentował, wiele spółdzielni nie ma możliwości finansowych ani zgody swoich członków na realizację kolejnych inwestycji.
– Projekt od razu ogranicza uprawnienia spółdzielni, bo narzuca jej obowiązek budowania w konkretnym miejscu. Jeżeli tego nie zrobi, poniesie konsekwencje – oceniał.
Zdaniem gościa audycji brak realizacji inwestycji mógłby w konsekwencji doprowadzić do przejęcia terenów i przeznaczenia ich pod zabudowę deweloperską.
Apel do władz Warszawy
Janusz Sienkiewicz mówił również o możliwości zastosowania przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami i udzielenia spółdzielni wysokiej bonifikaty. Wymagałoby to jednak uchwały Rady Warszawy.
– Miało to być załatwione w lipcu, ale na razie sprawa nie weszła pod obrady Rady Warszawy. Droga jest więc jeszcze bardzo daleka – stwierdził.
Na zakończenie rozmowy prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Gocław-Lotnisko” zaapelował do władz stolicy i parlamentarzystów o podjęcie działań, które pozwolą mieszkańcom uzyskać pełne prawa do zajmowanych przez nich lokali.
– Gdyby przyjęto rozwiązanie, które pozwoli uregulować grunty, problem zostałby rozwiązany nie tylko w Warszawie, ale w skali całego kraju – podsumował Janusz Sienkiewicz.
Redaktor prowadzący audycję: Bartłomiej Graczak
Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego: Maria Skonieczka






