26 sierpnia mija dokładnie 70 lat od złożenia Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego – jednego z najważniejszych aktów religijnych w powojennej historii Polski. Tekst przygotowany przez internowanego kard. Stefana Wyszyńskiego został odczytany 26 sierpnia 1956 roku na Jasnej Górze przed ogromną rzeszą wiernych. O historii Ślubów, ich znaczeniu i drodze, która doprowadziła Prymasa Tysiąclecia do ich napisania, mówiła w Radiu Warszawa prof. Krystyna Czuba z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego.
Rozmowa odbyła się w szczególnym miejscu – w kaplicy bł. kard. Stefana Wyszyńskiego w Choszczówce. Prof. Krystyna Czuba przypomniała, że Jasnogórskie Śluby Narodu nie były początkiem więzi Polski z Matką Bożą, lecz kolejnym ważnym etapem wielowiekowej tradycji.
– Polska z Matką Bożą związała się nie od Ślubów, tylko od chrztu. Pierwszą taką modlitwą, pieśnią i katechizmem języka polskiego była „Bogurodzica”. I tutaj Polacy pokazali, gdzie jest ich droga i gdzie jest ich miejsce – mówiła.
Zapraszamy też na nasz YouTube, na którym długa rozmowa z prof. Krystyną Czubą:
Od ślubów Jana Kazimierza do Prymasa Wyszyńskiego
Jednym z najważniejszych wydarzeń poprzedzających Jasnogórskie Śluby Narodu były śluby króla Jana Kazimierza. Po obronie Jasnej Góry podczas potopu szwedzkiego monarcha 1 kwietnia 1656 roku w katedrze lwowskiej oddał Rzeczpospolitą pod opiekę Matki Bożej i obrał Maryję Królową Korony Polskiej.
Jak podkreślała prof. Czuba, wydarzenie to głęboko wpisało się w polską duchowość.
– To była bardzo ważna data w naszym życiu. Staliśmy się królestwem Matki Bożej – zaznaczyła.
Gość Radia Warszawa przypomniała również znaczenie maryjnej pobożności dla Polaków w kolejnych momentach historii, w tym podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku.
Do tego dziedzictwa odwoływał się później kard. Stefan Wyszyński, kiedy Kościół w Polsce znalazł się pod coraz silniejszą presją władz komunistycznych.
Walka komunistów z Kościołem
Lata powojenne przyniosły represje wobec duchowieństwa, likwidowanie instytucji kościelnych, ingerowanie władz w obsadzanie stanowisk oraz aresztowania biskupów i księży.
Prymas Stefan Wyszyński próbował początkowo wypracować możliwość funkcjonowania Kościoła w nowych realiach. W 1950 roku doszło do zawarcia porozumienia pomiędzy Episkopatem Polski a władzami komunistycznymi.
– Ksiądz Prymas chciał jakoś mimo wszystko z nimi się porozumieć. Nie upokorzyć, tylko porozumieć. Tak po ludzku, zwyczajnie – wyjaśniała prof. Czuba.
Porozumienie nie powstrzymało jednak nasilających się represji. W 1953 roku Episkopat wystosował memoriał, którego symbolem stały się słowa „Non possumus” – „Nie możemy”. Prymas odmówił podporządkowania Kościoła komunistycznej władzy.
We wrześniu 1953 roku kard. Stefan Wyszyński został aresztowany i rozpoczął się trwający trzy lata okres jego internowania.
Najpierw przewieziono go do Rywałdu, następnie do Stoczka Warmińskiego i Prudnika, a ostatnim miejscem odosobnienia była Komańcza.
– Mówiono, że to nie są więzienia, ale był absolutnie pilnowany i inwigilowany. Nie wolno było do niego przyjechać – mówiła prof. Krystyna Czuba.
Śluby napisane w Komańczy
W czasie internowania Prymas uświadomił sobie, że zbliża się 300. rocznica ślubów Jana Kazimierza. W jego myśleniu coraz mocniej dojrzewała idea ponownego zawierzenia Polski Matce Bożej.
Przełom nastąpił w Komańczy. Paulini zwrócili się do Prymasa z prośbą o przygotowanie nowego tekstu ślubów narodowych.
Kard. Wyszyński początkowo miał wątpliwości.
– „Jestem w więzieniu, czy ja mam pisać śluby?” – przytaczała jego słowa prof. Czuba.
W Komańczy przebywały wówczas Maria Okońska i Janina Michalska, związane z powstającym Instytutem Prymasa Wyszyńskiego. To właśnie Maria Okońska miała przypomnieć Prymasowi, że św. Paweł również pisał swoje listy w więzieniu.
– Marysia powiedziała do niego: „Ojcze, święty Paweł pisał również w więzieniu, więc prosimy ciebie, żebyś napisał”. I ojciec powiedział: dobrze – relacjonowała prof. Czuba.
Tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu został napisany 16 maja 1956 roku, w dzień św. Andrzeja Boboli.
Pusty fotel Prymasa i tłumy na Jasnej Górze
26 sierpnia 1956 roku na Jasnej Górze zgromadziły się setki tysięcy wiernych. Według relacji świadków ich liczba mogła sięgać około miliona.
Prymasa nie było wśród nich – nadal pozostawał internowany. Jego nieobecność symbolizował pusty fotel, na którym złożono biało-czerwone róże.
– Był pusty fotel księdza Prymasa, były biało-czerwone róże i był milion ludzi, jak mówią świadkowie. Ten milion ludzi przyjechał bronić Kościoła, Prymasa i Polski – mówiła prof. Krystyna Czuba.
Świadkowie tamtych wydarzeń wspominali niezwykłe emocje zgromadzonych. Dla wielu uczestników nie była to jedynie uroczystość religijna, lecz publiczne świadectwo wiary w czasie otwartej walki państwa komunistycznego z Kościołem.
– Niektórzy z tych ludzi płakali. To nie było tylko wołanie „ratuj”, ale nawet szloch w czasie nabożeństwa Jasnogórskich Ślubów – opowiadała prof. Czuba.
Tekst przygotowany przez kard. Stefana Wyszyńskiego odczytał na Jasnej Górze bp Michał Klepacz, który podczas uwięzienia Prymasa przewodniczył pracom Episkopatu Polski.
„Królowo Polski, przyrzekamy”
Jasnogórskie Śluby Narodu były nie tylko modlitwą i zawierzeniem Polski Maryi. Zawierały konkretne zobowiązania dotyczące życia religijnego, rodzinnego i społecznego.
Jak przypomniała prof. Czuba, pierwszym z nich była wierność Bogu.
– Pierwszy ślub to wierność Bogu, Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i jego pasterzom. Od wierności Bogu zaczyna się wszystko – podkreśliła.
Charakterystyczną odpowiedzią zgromadzonych na kolejne wezwania stały się słowa:
„Królowo Polski, przyrzekamy!”
Śluby rozpoczęły również wielki program duszpasterski przygotowujący Polaków do obchodów Milenium Chrztu Polski w 1966 roku.
Wezwanie aktualne po 70 latach
W 70. rocznicę wydarzeń z 26 sierpnia 1956 roku prof. Krystyna Czuba zachęcała, aby Jasnogórskich Ślubów Narodu nie traktować wyłącznie jako historycznego dokumentu.
Ich znaczenie – jak wskazywała – powinno być odczytywane również jako osobiste zobowiązanie współczesnych wierzących.
– Zachęcam, żebyśmy ze świadomością dzisiaj wypowiedzieli w naszych kościołach te słowa: „Królowo Polski, przyrzekamy” – powiedziała.






