W Święto Podwyższenia Krzyża Świętego Radio Warszawa odwiedziło Bazylikę Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. O znaczeniu krzyża w życiu chrześcijanina, współczesnych ludzkich cierpieniach oraz nadziei płynącej ze zmartwychwstania mówił ks. Bartosz Pikul, proboszcz parafii Świętego Krzyża w Warszawie.
Bazylika jest jednym z najważniejszych miejsc na duchowej mapie stolicy. Każdego dnia przychodzą tu warszawiacy, pielgrzymi i turyści. Przed świątynią stoi charakterystyczna figura Chrystusa niosącego krzyż i wskazującego ku niebu – „Sursum Corda”, czyli „W górę serca”.
Jak podkreśla ks. Bartosz Pikul, ten obraz przypomina o istocie chrześcijańskiego spojrzenia na krzyż. Nie jest on końcem drogi, ale prowadzi ku zmartwychwstaniu.
– Trzeba przejść przez krzyż, nie poddać się, ponieważ zmierzamy do tego miejsca, gdzie ten krzyż jest kluczem otwierającym je – mówił proboszcz bazyliki.

Chrześcijaństwo nie jest kultem cierpienia
Krzyż może być kojarzony przede wszystkim z bólem i cierpieniem. Ks. Pikul zwraca jednak uwagę, że takie spojrzenie nie oddaje jego pełnego znaczenia.
– Chrześcijaństwo nie jest kultem cierpiętnictwa – podkreśla. Krzyż objawia przede wszystkim miłość Boga do człowieka – miłość gotową do całkowitego daru z siebie.
Ta logika ma przełożenie również na codzienne życie. Dźwiganie krzyża oznacza nie tylko mierzenie się z trudnościami, ale także gotowość do służby drugiemu człowiekowi, wierności i rezygnacji z własnej wygody.
– Nie chodzi tyle o cierpienie. W krzyżu chodzi o miłość, która potrafi oddać siebie drugiemu człowiekowi – zaznaczył kapłan.
Tak rozumiany krzyż obecny jest w życiu rodziców, małżonków, osób opiekujących się chorymi czy każdego, kto pozostaje wierny drugiemu człowiekowi mimo trudności.
Krzyże człowieka XXI wieku
Jakie krzyże niesie współczesny człowiek? Według proboszcza Bazyliki Świętego Krzyża wiele z nich nie jest widocznych na pierwszy rzut oka.
To m.in. zabieganie, brak czasu, lęk o przyszłość, samotność czy trudności w budowaniu trwałych relacji.
– Każdy człowiek i każdy etap życia ma swoje krzyże. Tego się nie da uniknąć – mówi ks. Pikul. Jednocześnie przypomina, że chrześcijanin nie patrzy na cierpienie bez nadziei. Krzyż jest nierozerwalnie związany ze zmartwychwstaniem.
Dlatego wiara nie daje obietnicy życia pozbawionego problemów. Daje natomiast przekonanie, że człowiek nie musi przechodzić przez nie samotnie.
Zatrzymać się przed Bogiem
Jednym z miejsc, do których każdego dnia przychodzą wierni w Bazylice Świętego Krzyża, jest kaplica adoracji Najświętszego Sakramentu.
Zdaniem ks. Pikula adoracja może być szczególnie ważna dla współczesnego człowieka żyjącego w ciągłym pośpiechu.
– Pan Jezus mówi: zatrzymaj się i oddaj Mi samego siebie – tłumaczy kapłan.
Adoracja nie musi oznaczać wypowiadania wielu słów. To przede wszystkim stanięcie przed Bogiem takim, jakim się rzeczywiście jest – ze swoimi pytaniami, napięciami, słabościami i problemami.
– Człowiek widzi, że łaska Boga obecnego w ciszy zaczyna go przemieniać wewnętrznie – mówił proboszcz.
Krzyż w samym sercu Warszawy
Bazylikę Świętego Krzyża odwiedza wiele osób, które początkowo przychodzą tam nie z powodów religijnych. Jedni chcą zobaczyć miejsce, w którym znajduje się serce Fryderyka Chopina, inni trafiają do świątyni podczas zwiedzania Krakowskiego Przedmieścia.
Ks. Pikul przekonuje, że również takie spotkanie z bazyliką może stać się początkiem czegoś głębszego.
Świątynia znajduje się w samym centrum ruchliwego miasta. Podobnie krzyż Chrystusa – jak przypomina kapłan – stanął kiedyś przy drodze, w miejscu dostępnym dla przechodzących ludzi.
Dzisiaj figura Chrystusa przed warszawską bazyliką nadal przypomina mieszkańcom stolicy o tej samej prawdzie: krzyż nie jest ostatnim słowem. Dla chrześcijanina prowadzi do nadziei, miłości i zmartwychwstania.






