Z okazji Dnia Dziecka studio Radia Warszawa odwiedziła wyjątkowa rodzina. Marlena i Mikołaj Tarchalscy wraz z szóstką swoich dzieci opowiedzieli o codziennym życiu w dużej rodzinie, wzajemnym wsparciu oraz wartościach, które pomagają im budować dom pełen miłości. Rozmowa stała się świadectwem tego, że mimo wyzwań związanych z wychowaniem licznego rodzeństwa, rodzina może być źródłem ogromnej radości i siły.
Początek wspólnej drogi w górach
Historia państwa Tarchalskich rozpoczęła się podczas studenckiego wyjazdu w Małem Cichem. Marlena przyjechała tam z koleżanką, a Mikołaj był jednym z organizatorów wydarzenia. Początkowa sympatia szybko przerodziła się w głębszą relację. Po dwóch latach znajomości para zaręczyła się i zawarła związek małżeński.
Dziś są już blisko dwadzieścia lat po ślubie i wspólnie wychowują sześcioro dzieci. Jak podkreślają, od początku marzyli o dużej rodzinie, choć życie nauczyło ich pokory i zaufania wobec Bożych planów.
Duża rodzina to więcej radości niż problemów
Marysia, najstarsza z rodzeństwa, przyznaje, że w domu często bywa głośno. Nie traktuje jednak tego jako wady.
– Lubię ten hałas. Śmiejemy się, rozmawiamy i zawsze coś się dzieje. Każdy ma inne zainteresowania i zawsze można znaleźć kogoś do rozmowy – mówiła podczas audycji.
Podobnego zdania są pozostali członkowie rodziny. Helena podkreśla, że nie wyobraża sobie życia bez rodzeństwa, a Franek przyznaje, że w tak licznej rodzinie po prostu nie ma miejsca na nudę. Choć zdarzają się kłótnie, dzieci zgodnie twierdzą, że najważniejsze jest wzajemne wsparcie i świadomość, że zawsze można liczyć na pomoc brata lub siostry.
Być za życiem każdego człowieka
Rodzina Tarchalskich aktywnie uczestniczy w inicjatywach promujących ochronę życia. Podczas rozmowy dzieci miały na sobie koszulki z hasłem „Za życiem”.
Marysia wyjaśniła, że bycie za życiem oznacza szacunek dla każdego człowieka, niezależnie od etapu jego życia.
– Trzeba chronić życie, nieważne w jakim jest stadium. Nawet jeśli jest jeszcze niewidoczne albo zbliża się do końca – mówiła.
To podejście wynika z wartości, które rodzice starają się przekazywać swoim dzieciom każdego dnia poprzez przykład, rozmowę i wspólne przeżywanie wiary.
Wspólnota budowana na wierze
Marlena Tarchalska przyznaje, że codzienność dużej rodziny wymaga ogromnego zaangażowania. Dni wypełniają obowiązki, szkoła, wizyty lekarskie i organizacja życia domowego. W tym wszystkim szczególne miejsce zajmuje modlitwa.
Jak podkreśla, każdego ranka stara się znaleźć chwilę na lekturę Pisma Świętego, które pomaga jej przeżywać kolejne wyzwania. W trudniejszych momentach sięga po różaniec, odnajdując w nim spokój i siłę.
– Gdyby nie Pan Bóg, nie wiem, skąd czerpałabym siły – przyznaje.
Największym wyzwaniem jest czas
Mikołaj Tarchalski zwraca uwagę, że największą trudnością nie jest organizacja codziennych obowiązków, lecz znalezienie czasu dla każdego dziecka.
Rodzice muszą godzić pracę zawodową, obowiązki domowe i wychowanie. Jednocześnie starają się, by każde dziecko czuło się zauważone i kochane.
W ich domu dużą rolę odgrywa współpraca. Starsze rodzeństwo pomaga młodszym, a dzieci uczą się odpowiedzialności i troski o siebie nawzajem. Szczególnie widoczne jest to w relacjach z najmłodszą Anielą, którą wszyscy otaczają opieką i uwagą.
Rodzina jako miejsce wzajemnego wsparcia
Historia państwa Tarchalskich pokazuje, że duża rodzina nie jest jedynie logistycznym wyzwaniem. To przede wszystkim przestrzeń budowania relacji, uczenia się odpowiedzialności oraz odkrywania wartości wspólnoty.
W świecie, w którym coraz częściej mówi się o samotności i kryzysie więzi rodzinnych, ich świadectwo przypomina, że dom pełen dzieci może być miejscem ogromnej radości, wzajemnej troski i codziennego odkrywania piękna życia.
Autor audycji: Weronika Ostrowska
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: Grzegorz Kozłowski






