Najpierw rodzice zaczęli modlić się za dzieci. Później dzieci same postanowiły, że będą modlić się za rodziców. Tak w domu Doroty i Roberta Piskorskich narodził się wieczorny zwyczaj, który od lat gromadzi rodzinę przy jednym stole. W Radiu Warszawa małżonkowie opowiadali o Różańcu Rodziców, wzajemnej trosce i pokoju, jaki odnajdują we wspólnej modlitwie.

Rodzice za dzieci, dzieci za rodziców
Wieczorem zapalają świece, siadają przy stole i wymieniają tajemnice różańcowe, które rozważają w danym miesiącu. Potem wspólnie odmawiają dziesiątkę. Zajmuje im to około siedmiu minut.
– Podjęliśmy decyzję, że będziemy co wieczór siadali do stołu z naszymi dziećmi – mówił Robert Piskorski.
Z czasem młodsze dzieci postanowiły odpowiedzieć na modlitwę rodziców własną modlitwą w ich intencji. Dziś wieczorne spotkanie jest stałą częścią rodzinnego życia. Kiedy ktoś zapowiada, że niedługo wychodzi z domu, daje pozostałym sygnał, żeby wcześniej zebrać się przy stole.
Dla Roberta ważne jest, by dzieci wiedziały, że rodzice się za nie modlą, i mogły w tej modlitwie uczestniczyć. Dorota podkreślała natomiast znaczenie codzienności: kilku minut, na które rodzina regularnie się zatrzymuje.
– Bardzo to jednoczy rodzinę. Na rodzicielskim sercu na pewno gości pokój – mówiła.
Pierwsza róża zebrała się w trzy godziny
Początkiem było świadectwo ojca, który opowiadał, jak modlitwa za dzieci uporządkowała jego życie modlitewne. Dorota zapragnęła podjąć podobne zobowiązanie. Robert znalazł informacje o Różańcu Rodziców i zasadach tworzenia róży.
Potrzeba dwudziestu osób. Każda codziennie odmawia jedną dziesiątkę, dzięki czemu wspólnota obejmuje modlitwą wszystkie tajemnice różańca. Przez miesiąc uczestnik rozważa tę samą tajemnicę, a następnie przechodzi do kolejnej.
Dorota zadzwoniła do przyjaciół i znajomych. Zebranie pierwszej grupy zajęło trzy godziny. Jak opowiadała, przez trzynaście lat w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Grodzisku Mazowieckim powstało już dziewiętnaście róż, skupiających 380 rodziców.
Nie na wszystko można mieć wpływ
Robert przywołał słowa córki, która odbiera modlitwę rodziców jako „wykupione ubezpieczenie w niebie”. Sam zwracał uwagę, że ojcostwo wymaga również uznania własnych ograniczeń. Rodzic nie może wszystkiego przewidzieć ani nad wszystkim zapanować.
Wspólna modlitwa pomaga małżonkom spotkać się także po trudnym dniu, kiedy nie wszyscy są uśmiechnięci i zadowoleni. Troska o dzieci staje się wtedy ich wspólną sprawą. Piskorscy dbają również o samą relację małżeńską: uczestniczą w rekolekcjach i wyjeżdżają razem na spotkania poświęcone małżeństwu.
Dorota mówiła, że dostrzega owoce wychowania w wierze w życiu swoich dzieci. Podkreślała przy tym odpowiedzialność rodziców za towarzyszenie im w drodze do Boga.
Troska sięgająca poza własny dom
Różaniec Rodziców angażuje się także w pomoc misjom, m.in. we wsparcie budowy kościoła w Ugandzie. Działalność wspólnoty została wyróżniona medalem „Benemerenti in Opere Evangelizationis” Komisji Episkopatu Polski ds. Misji. www.rozaniecrodzicow.pl
Jak wyjaśniał Robert, dla dzieci jest to również lekcja odpowiedzialności za innych. Widzą, że Kościół obejmuje wspólnoty żyjące daleko od ich domu, często w znacznie trudniejszych warunkach.
Dorota zachęcała, by zapytać o Różaniec Rodziców we własnej parafii, a jeśli go nie ma – zebrać osoby gotowe podjąć codzienną modlitwę. Ważne jest później także czuwanie nad tym, aby wspólnota w niej wytrwała. Zapytana, dlaczego warto, wskazała przede wszystkim na doświadczenie własnej rodziny:
– Dlatego, że daje to pokój w sercu.
Redaktor prowadząca audycję: Weronika Ostrowska
Źródło zdjęcia głównego: Maria Skonieczka






