Mieszkańcy powiatu mińskiego mówią „nie” składowisku na terenie gminy Kałuszyn. Dziś zorganizowali w tej sprawie pikietę przed Urzędem Wojewódzkim. Pojemniki z niebezpiecznymi dla ludzi i środowiska odpadami stoją w gminie już pięć lat. Koszt ich usunięcia to ponad 70 milionów złotych. Samorządu nie stać na taki wydatek, niezbędna jest pomoc finansowa.
Burmistrz Kałuszyna Arkadiusz Czyżewski w ubiegłym roku złożył w tej sprawie wniosek do wojewody , ale nie doczekał się odpowiedzi – informuje starosta miński Remigiusz Górniak.
Jedyne, co nas zadowoli, to jest pozytywne zatwierdzenie wniosku pana burmistrza Kałuszyna, który go złożył 11 grudnia do pana wojewody i to jest wniosek o pokrycie 100% kosztów utylizacji tego składowiska – wyjaśnia starosta.
Mówi, że mieszkańcy są pozostawieni sami sobie.
Politycy dużo mówią, dużo obiecują. Kampanie wyborcze przemijają i obietnice też przemijają, nic z tym się nie dzieje. Cieszę się, że mieszkańcy się zmobilizowali, wzięli sprawy w swoje ręce. Ja jako starosta będę ich wspierał, burmistrz też będzie wspierał, bo to jedyna droga. Bez medialnego szumu, bez widoku ich determinacji uważam, że się nic w tej sprawie nie zadzieje. Powstała petycja w tej sprawie i w mgnieniu oka udało się zebrać kilka tysięcy podpisów -dodaje.
Czego obawiają się mieszkańcy?
Jeden z mieszkańców Kałuszyna, Przemysław Jaczewski, podkreśla, że odpady o nieznanym składzie to realne zagrożenia dla społeczności.
Każdego dnia żyjemy z niepewnością, czy te chemikalia nie zaczną płonąć, co nie jest niczym niepopularnym ostatnio w Polsce. Albo nie przenikną w całości do wód gruntowych przez rozszczelnienie tych zbiorników. I nie wiemy, nie jesteśmy pewni, czy nie obudzimy się w sytuacji, że będziemy musieli się z naszego miejsca ewakuować -zaznacza.
Jaki efekt przyniosła pikieta?
Zwieńczeniem protestu było spotkanie z zastępcą wojewody, który przekazał już do ministerstwa wniosek o dofinansowanie usunięcia składowiska – mówi wicewojewoda mazowiecki Robert Sitnik.
Rozumiejąc wyzwania, z jakimi mierzy się samorząd lokalny w efekcie nielegalnego procederu, pomimo braku wymaganej decyzji administracyjnej zdecydowaliśmy o przekazaniu wniosku na podstawie artykułu 26a ustawy o odpadach. Dziś zadeklarowałem również gotowość do naszej współpracy, a także zorganizowanie spotkania w Ministerstwie Klimatu w celu rozwiązania problemu -zadeklarował przedstawiciel wojewody.
Na polecenie wojewody Mariusza Frankowskiego, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, policja i straż pożarna mają prowadzić wzmożony monitoring składowiska.
Tekst: Katarzyna Wasilewska
Źródło zdjęcia głównego: Remigiusz Górniak /facebook






