Zapach bzu, księżyc nad jeziorem oraz tajemnica starego kufra – tak rozpoczęła się rozmowa w Radiu Warszawa ze Zdzisławą Gigling, bibliofilką i autorką czterech powieści. W studiu gościła także Agata Kuz, redaktor z wydawnictwa JUT, które wydaje książki autorki.

Historia pisarskiej drogi Zdzisławy Gigling zaczęła się bardzo osobiście. Po śmierci mamy, z którą była przez lata bardzo blisko, autorka zaczęła spisywać wspomnienia. Początkowo miał to być jedynie pamiętnik „do szuflady”.
– Tę pierwszą książkę, „Zapach bzu i Maciejki”, napisałam jako pamiętnik dla potomnych – opowiadała w Radiu Warszawa.
Tekst przeleżał w szufladzie pięć lat. Wszystko zmieniło przypadkowe spotkanie z przyjaciółkami polonistkami. To one, po przeczytaniu zapisków, uznały, że mają one wartość literacką i wysłały je na konkurs. Praca Zdzisławy Gigling znalazła się w finałowej dziesiątce spośród tysięcy nadesłanych tekstów.
– Dzięki temu wyszłam z tej szuflady – mówiła autorka.
Zdzisława Gigling podkreśla, że jej powieści mają nie tylko zainteresować czytelnika, ale także nieść głębsze przesłanie. Autorka podejmuje w nich trudne tematy, takie jak samotność, cierpienie, uzależnienia czy poszukiwanie sensu życia. Nie chce jednak przytłaczać odbiorców, ale prowadzić ich ku nadziei.
– Ja chcę właśnie włożyć jakąś wartość. To ma czemuś i komuś służyć – zaznaczyła.
Jedna z jej książek, „25 lat później”, porusza między innymi temat używek, alkoholu i narkomanii. Autorka tłumaczyła, że zdecydowała się na taki wątek, ponieważ coraz częściej słyszymy o kryzysach młodych ludzi, samotności i utracie sensu życia.
– Mam taką nadzieję, że może to uratuje jakąś duszyczkę, która gdzieś tam się zabłąkała – mówiła Zdzisława Gigling.

Agata Kuz, redaktor z wydawnictwa JUT, podkreśliła, że książki autorki pozwalają czytelnikowi utożsamić się z bohaterami i ich problemami. Ważne jest także to, że mimo podejmowania trudnych tematów powieści Zdzisławy Gigling zostawiają odbiorcę z nadzieją.
– Książki pani Zdzisławy zawsze kończą się happy endem. To jest ważne, żeby nie dobijać się tym, co czytamy, tylko podnieść się na duchu – powiedziała Agata Kuz.
Inspiracją dla autorki jest przede wszystkim codzienne życie. Zdzisława Gigling obserwuje ludzi, ich historie i doświadczenia. Szczególnie często pisze o kobietach i ich trudnym życiu, ale nie przedstawia tego jako walki kobiet z mężczyznami. Jej celem jest raczej pokazanie, że nawet w trudnych sytuacjach można odnaleźć światło, dobro i sens.
Autorka przyznaje, że jej powieści mogą mieć także wartość terapeutyczną. Nie ma w nich brutalnych scen ani wulgarnego języka. Są natomiast historie, które wzruszają, otulają i pozwalają odpocząć.
– Staram się jak najbardziej dać nadzieję, rozweselić i wtrącam sekwencje z wielkich dzieł czy też z katolickich dzieł, które podnoszą na duchu – mówiła pisarka.
W rozmowie pojawiła się także zachęta do wakacyjnego czytania. Zdaniem Agaty Kuz książki Zdzisławy Gigling najlepiej sprawdzają się w spokojnej atmosferze – z kocem, herbatą i chwilą wyciszenia.
– Powieści, które otulają nas od środka, to będzie idealne połączenie – podkreśliła redaktor.
Tekst: Maria Skonieczka





