Niewielkie pudełko, talia kart i odrobina wolnego miejsca mogą wystarczyć, by umilić wielogodzinną podróż lub wakacyjny wieczór. O tym, jakie gry planszowe sprawdzą się podczas rodzinnego wyjazdu, opowiedział w Radiu Warszawa Konrad Staniszewski, pasjonat planszówek.
Wakacyjna podróż, szczególnie z dziećmi, bywa prawdziwym wyzwaniem. Pytanie „daleko jeszcze?” może pojawić się wiele razy, zanim dotrzemy na miejsce. Jednym ze sposobów na nudę podczas wyjazdu są niewielkie gry karciane, które bez problemu zmieszczą się w plecaku lub podręcznej torbie.
– Ich zaletą, poza tym, że mieszczą się do plecaka i nie zajmują dużo miejsca, jest to, że większość z nich możemy rozegrać tam, gdzie nie mamy dużej przestrzeni – wyjaśniał Konrad Staniszewski.
Małe gry do plecaka
Jednym z wakacyjnych klasyków jest gra „6 bierze!”. Gracze posługują się kartami oznaczonymi liczbami od 1 do 104. Rozgrywka jest szybka, wymaga logicznego myślenia i pozwala przy okazji ćwiczyć podstawowe umiejętności matematyczne.

Dużą zaletą tej gry jest możliwość wspólnej zabawy nawet w dziesięcioosobowym gronie. Dzięki temu dobrze sprawdzi się podczas rodzinnego wyjazdu, kolonii czy spotkania większej grupy znajomych.
Inną propozycją jest gra „Liście”, w której gracze starają się jak najszybciej pozbywać kart, jednocześnie utrudniając rozgrywkę przeciwnikom. Tytuł wyróżnia się prostymi zasadami oraz starannie przygotowanymi ilustracjami.

Nieco bardziej wymagającą propozycją są „Zbuntowane księżniczki”. To gra oparta na mechanizmie zbierania lew, znanym między innymi z tradycyjnych gier karcianych. Jej fabuła związana jest z księżniczkami, które próbują nie dopuścić książąt na bal.

Gra przeznaczona jest dla od trzech do sześciu osób, a pojedyncza rozgrywka trwa około 40 minut. Choć na pudełku wskazano wiek od ośmiu lat, zdaniem Konrada Staniszewskiego można próbować grać także z nieco młodszymi dziećmi.
Wśród niewielkich wakacyjnych propozycji znalazła się również „Piątka z kosmosu”. Zadaniem uczestników jest układanie stworzeń według określonych kolorów i schematów. Rozgrywka trwa około 20 minut, jest dynamiczna, prosta i pozwala rozwijać spostrzegawczość oraz logiczne myślenie.

– Praktycznie każda gra to jednak matematyka. Jeżeli ktoś potrzebuje powtórki, można ją przemycać właśnie poprzez rozgrywanie gier – zauważył gość Radia Warszawa.
Wyścig szczurów na Księżyc
Dla osób, które podczas urlopu dysponują większą ilością miejsca i czasu, dobrą propozycją mogą być bardziej rozbudowane planszówki. Jedną z nich jest „Pierwszy szczur w kosmosie” – gra przeznaczona dla od jednego do pięciu graczy w wieku od około dziesięciu lat.

Uczestnicy wcielają się w szczury, które dowiadują się z komiksu, że Księżyc zbudowany jest z sera. Zwierzęta zaczynają więc gromadzić przedmioty potrzebne do skonstruowania rakiety. Rozpoczyna się wyścig – zwycięży szczur, który jako pierwszy dotrze na Księżyc.
Rozgrywka trwa około godziny i jest bardziej wymagająca niż niewielkie gry karciane. Łączy jednak rozbudowaną mechanikę z zabawną, rodzinną fabułą.
Rezerwat dla całej rodziny
Kolejnym polecanym tytułem jest „Rezerwat”. Gracze układają niewielkie kafelki przedstawiające między innymi zwierzęta oraz punkty widokowe. W ten sposób tworzą własny rezerwat, starając się zdobyć jak najwięcej punktów.

Mechanika gry może przypominać popularne planszówki polegające na dokładaniu kafelków. Jej istotną zaletą jest jednak to, że daje podobną satysfakcję zarówno młodszym, jak i starszym uczestnikom.
– Jeżeli gramy wielopokoleniowo, warto dobierać takie gry, przy których wszyscy będą mieli radość, a nie tylko jedna osoba, podczas gdy pozostali będą się nudzić – podkreślał Konrad Staniszewski.
Jego zdaniem „Rezerwat” jest tytułem sprawdzonym podczas wielu rozgrywek. Proste zasady i rodzinny charakter sprawiają, że może być dobrym wyborem na wspólny wakacyjny wieczór.
Tajniacy na większe spotkanie
Podczas wyjazdów w większym gronie dobrze sprawdzą się „Tajniacy”. To popularna gra słowna, w której uczestnicy dzielą się na dwie drużyny. Ich zadaniem jest odgadywanie haseł na podstawie podpowiedzi przekazywanych przez prowadzącego drużynę.

W grze może uczestniczyć nawet kilkanaście lub kilkadziesiąt osób. Dzięki temu „Tajniacy” sprawdzą się podczas spotkania rodzinnego, pobytu ze znajomymi czy wakacyjnej imprezy.
Rozgrywka rozwija umiejętność kojarzenia słów, kreatywność i komunikację. Jednocześnie może prowadzić do wielu zabawnych nieporozumień, gdy uczestnicy zupełnie inaczej interpretują podpowiedzi udzielane przez członków własnej drużyny.
Budowanie średniowiecznego miasta
Miłośnikom gier opartych na rywalizacji Konrad Staniszewski polecił również „Cytadelę”. Uczestnicy budują miasto, wznosząc kolejne dzielnice i korzystając ze specjalnych zdolności losowanych postaci.

Każda z postaci posiada inne możliwości. Gracze mogą między innymi zdobywać dodatkowe środki, wzmacniać własne miasto lub utrudniać rozwój przeciwnikom. Dzięki bezpośredniej interakcji rozgrywka dostarcza dużo emocji, śmiechu i nieoczekiwanych zwrotów.
W „Cytadelę” może zagrać nawet siedem osób, dlatego również ten tytuł może sprawdzić się podczas wakacyjnego spotkania w większym gronie.
Gry nie tylko dla dzieci
Wiek podawany na opakowaniach planszówek nie oznacza, że są one przeznaczone wyłącznie dla najmłodszych. Coraz więcej tytułów projektowanych jest w taki sposób, aby podczas jednej rozgrywki dobrze bawili się zarówno rodzice, dzieci, jak i dziadkowie.
Wybierając grę na wakacje, warto wcześniej sprawdzić liczbę uczestników, przewidywany czas rozgrywki, stopień trudności oraz ilość miejsca potrzebnego do rozłożenia planszy. Pomocne mogą być również opinie innych graczy.
Konrad Staniszewski zachęca, aby nie zniechęcać się nawet wtedy, gdy drukowana instrukcja wydaje się skomplikowana.
– Czasami odbijamy się od instrukcji. Wtedy warto włączyć film pokazujący, jak grać. To naprawdę ułatwia i przyspiesza rozpoczęcie rozgrywki. Możemy dzięki temu zagrać bez błędów i mieć większą przyjemność z grania – podsumował.
Dobrze dobrana planszówka może stać się sposobem nie tylko na wakacyjną nudę, ale również na rozmowę, współpracę i budowanie rodzinnych relacji. Warto więc przed wyjazdem pozostawić w walizce miejsce przynajmniej na jedno niewielkie pudełko.
Redaktor prowadzący audycję: Weronika Ostrowska
Tekst: Maria Skonieczka





