Boża wszechmoc nie musi objawiać się w spektakularnych wydarzeniach. Jej najpełniejszym znakiem jest miłosierdzie, które podnosi człowieka z grzechu, przywraca mu nadzieję i daje siłę do rozpoczęcia życia na nowo. O działaniu Boga w ludzkiej słabości rozmawiali w audycji „Księga” ks. Łukasz Turek i Paweł Kęska.
Bóg nie niszczy, ale ocala
Punktem wyjścia do rozmowy było czytanie z Księgi Mądrości. Autor biblijny wskazuje, że Boża potęga jest podstawą sprawiedliwości, a wszechwładza Boga sprawia, że oszczędza On swoje stworzenie i sądzi łagodnie.
Jak zauważył ks. Łukasz Turek, już odpowiedź Boga na grzech pierworodny pokazuje, na czym polega Jego wszechmoc. Człowiek świadomie odwrócił się od Stwórcy, jednak Bóg nie odpowiedział zniszczeniem. Zapowiedział ratunek i odkupienie.
Najpełniejszym objawieniem tej postawy jest Jezus Chrystus, który na krzyżu modlił się za swoich oprawców: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”. Jego śmierć i zmartwychwstanie stały się dla człowieka źródłem siły do podnoszenia się po każdym upadku.
Pragnienie zmiany jest już działaniem łaski
W rozmowie podkreślono, że nawet najmniejsze pragnienie nawrócenia może być znakiem działania Ducha Świętego. Człowiekowi może się wydawać, że Bóg jest daleko, a droga powrotu przekracza jego możliwości. Tymczasem sama tęsknota za zmianą i bliskością Boga oznacza, że łaska już działa.
Każda postawa skruchy i każdy krok w stronę nawrócenia są odpowiedzią na Boże zaproszenie. Bóg nie czeka, aż człowiek najpierw sam uporządkuje swoje życie. Przyjmuje go tak, jak ojciec przyjął syna marnotrawnego, bez wyliczania win i stawiania kolejnych warunków.
Człowiek często odkłada spowiedź, ponieważ uważa, że najpierw powinien się poprawić. Taka postawa jedynie przedłuża oddalenie od Boga. To właśnie z największej słabości powinno się wołać o miłosierdzie i pozwolić Bogu rozpocząć dzieło uzdrowienia.
Duch Święty modli się w człowieku
Drugie czytanie, zaczerpnięte z Listu św. Pawła do Rzymian, przypomina, że Duch Święty przychodzi z pomocą ludzkiej słabości. Gdy człowiek nie potrafi się modlić, Duch przyczynia się za nim w błaganiach, których nie można wyrazić słowami.
Modlitwą może więc być nie tylko wypowiadanie konkretnych formuł. Może nią być milczenie przed Najświętszym Sakramentem, tęsknota, cierpienie, pragnienie zmiany albo wołanie serca, dla którego nie da się znaleźć odpowiednich słów.
Ks. Łukasz Turek porównał taką modlitwę do gaworzenia małego dziecka. Rodzice nie rozumieją pojedynczych dźwięków, ale odczytują radość, zaufanie i bliskość dziecka. Podobnie Bóg zna wnętrze człowieka i rozumie to, czego nie potrafi on wypowiedzieć.
Pierwszym krokiem może być bardzo prosta modlitwa: „Panie Jezu, nie potrafię. Oddaję Ci moje życie i moje serce. Prowadź mnie”. Jest ona zgodą na to, aby Bóg przejął ster i poprowadził człowieka drogą zbawienia.
Pszenica i chwast rosną obok siebie
Ewangeliczna przypowieść o pszenicy i chwaście pokazuje, że dobro i zło pozostają obecne w świecie aż do czasu żniwa. Bóg nie zgadza się na zło, ale dopuszcza jego istnienie, pozostawiając człowiekowi wolność wyboru.
Życie nie składa się wyłącznie z dobrych decyzji i sukcesów. W ludzkich planach pojawiają się błędy, słabości oraz działanie zła. Nie oznacza to jednak, że dobro zostanie przez nie przekreślone.
Bóg potrafi odnaleźć nawet jeden dobry kłos pośród wielu chwastów. Dostrzega najmniejsze poruszenie serca, pragnienie miłości i próbę powrotu. Nie lekceważy nawet niewielkiego owocu, ale daje mu przyszłość i prowadzi ku wieczności.
Bóg potrzebuje ludzkiej zgody
Przypowieści o ziarnku gorczycy i zaczynie pokazują, że Bóg nie potrzebuje wielkich możliwości człowieka. Potrzebuje jego przyzwolenia. Z czegoś bardzo małego może wyprowadzić obfite dobro.
Ziarnko gorczycy rozwija się dzięki ukrytemu w nim potencjałowi. Podobnie Królestwo Boże wzrasta w człowieku mocą Boga, a nie dzięki jego doskonałości. Życie w łasce może stać się miejscem odpoczynku, pokoju i nadziei także dla innych ludzi.
Modlitwa do wszechmogącego Boga powinna być przede wszystkim szczera. Człowiek nie musi udawać siły ani ukrywać porażek. Może nazwać swoje słabości i powiedzieć: „Panie Boże, tutaj wiele razy poległem. Potrzebuję Ciebie. Ty mnie podnieś i Ty zwyciężaj”.
Boża wszechmoc nie polega na miażdżeniu słabych. Objawia się w cierpliwości, przebaczeniu i ocaleniu nawet najmniejszego dobra, które pozostało w ludzkim sercu.
Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego: unsplash






