11 lipca Polacy obchodzą Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. O skali zbrodni, jej historycznym podłożu oraz działaniach edukacyjnych Instytutu Pamięci Narodowej opowiadał Bartoszowi Graczykowi w Radiu Warszawa dr Rafał Kościański, rzecznik prasowy IPN.

Zaplanowana eksterminacja polskiej ludności
Jak wyjaśniał dr Rafał Kościański, zbrodnia wołyńska nie była pojedynczym wydarzeniem, lecz procesem systematycznej eksterminacji polskiej ludności cywilnej. Do masowych mordów dochodziło przede wszystkim na Wołyniu oraz w Małopolsce Wschodniej, obejmującej przedwojenne województwa lwowskie, tarnopolskie i stanisławowskie.
Największe nasilenie zbrodni przypadło na lata 1943–1945. IPN wskazuje jednak także na szerszy okres – od 1939 do 1947 roku – obejmujący zbrodnie dokonywane przez ukraińskich nacjonalistów na mieszkańcach wschodnich ziem II Rzeczypospolitej.
Dokładna liczba ofiar pozostaje przedmiotem badań. W opracowaniach IPN pojawiają się szacunki od 80 do 120 tys. zamordowanych Polaków w latach 1943–1945. Nowsze materiały Instytutu, obejmujące szerszy okres 1939–1947, mówią nawet o ponad 120 tys. obywateli II Rzeczypospolitej. Ofiarami byli przede wszystkim cywile – mieszkańcy wsi, całe rodziny, kobiety, dzieci i osoby starsze.
Zbrodnie były dokonywane przez struktury Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, przede wszystkim frakcję banderowską OUN-B, oraz Ukraińską Powstańczą Armię. Ich celem było usunięcie polskiej ludności z terenów uznawanych przez ukraińskich nacjonalistów za ziemie przyszłego państwa ukraińskiego.
Krwawa Niedziela – apogeum zbrodni
Szczególne miejsce w historii ludobójstwa zajmuje 11 lipca 1943 roku. Tego dnia oddziały UPA, przy udziale części miejscowej ludności, przeprowadziły skoordynowane ataki na polskie osady i wsie.
Według ustaleń przywoływanych przez IPN zaatakowano 99 miejscowości. Zbrodni dokonywano w niedzielę, kiedy mieszkańcy gromadzili się na nabożeństwach. W wielu miejscach Polacy zostali zaatakowani w kościołach lub w drodze na Mszę Świętą.
– Część ludzi została zaatakowana już w samych świątyniach podczas Mszy – mówił w Radiu Warszawa dr Rafał Kościański.
Nie wszystkie ofiary i miejsca zbrodni zostały do dziś dokładnie zidentyfikowane. Zachowane relacje osób, którym udało się przeżyć lub uciec, stanowią jedno z najważniejszych źródeł wiedzy o przebiegu wydarzeń.
IPN tworzy bazę ofiar i miejsc zbrodni
Instytut Pamięci Narodowej od lat prowadzi badania, gromadzi dokumenty, wydaje publikacje oraz przygotowuje materiały edukacyjne dotyczące ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA.
Jednym z najważniejszych przedsięwzięć jest internetowa baza ofiar i miejsc zbrodni, dostępna na portalu zbrodniawolynska.pl. Według informacji przekazanych przez rzecznika IPN w Radiu Warszawa baza zawiera obecnie około 50 tys. wpisów. Dane są opracowywane na podstawie dokumentów archiwalnych, relacji świadków oraz publikacji historycznych.
Rodziny osób mieszkających przed wojną na Wołyniu lub w Małopolsce Wschodniej mogą sprawdzić, czy ich bliscy zostali już uwzględnieni w bazie. Jeżeli nazwiska brakuje, możliwe jest przekazanie informacji potrzebnych do uzupełnienia dokumentacji.
– Zachęcamy, aby sprawdzić, czy nasi najbliżsi, którzy mieszkali lub zginęli na terenie Polski południowo-wschodniej, znajdują się w wykazie. Jeżeli ich tam nie ma, możemy zgłosić te osoby z imienia i nazwiska – tłumaczył rzecznik IPN.
Dokumenty i świadectwa również w języku ukraińskim
Ważną częścią działalności Instytutu jest publikowanie materiałów źródłowych. Należy do nich wielotomowa seria „Dokumenty zbrodni wołyńskiej”, zawierająca dokumenty oraz relacje świadków dotyczące mordów dokonanych na ludności polskiej.

W grudniu 2025 roku prezydent Karol Nawrocki przekazał prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu dwa tomy tej publikacji wydane także w języku ukraińskim. Według komunikatu IPN gest miał podkreślić znaczenie kwestii historycznych oraz prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych w relacjach polsko-ukraińskich.
Instytut przygotowuje materiały nie tylko dla badaczy. W 2022 roku do kuratoriów oświaty w całej Polsce przekazano 8 tys. egzemplarzy ukraińskojęzycznego „Przewodnika po historii Polski 966–2016”. Publikacja była przeznaczona między innymi dla uczniów z Ukrainy rozpoczynających naukę w polskich szkołach.
Dr Rafał Kościański podkreślał, że materiały dotyczące zbrodni wołyńskiej powinny być przygotowywane w sposób umożliwiający prowadzenie lekcji również w klasach, do których uczęszcza polska i ukraińska młodzież. Poznanie źródeł i świadectw ma służyć nie podsycaniu konfliktów, lecz budowaniu świadomości opartej na udokumentowanych faktach.
Kwiat lnu symbolem przerwanego życia
Jednym z symboli pamięci o ofiarach jest niebieski kwiat lnu umieszczony na przypince „Wołyń 1943”. Symbol został przygotowany przez szczeciński oddział IPN i zaprezentowany w 2013 roku.
Len był przed II wojną światową powszechnie uprawiany na Wołyniu. Jego kwiat żyje bardzo krótko – zazwyczaj zaledwie pół dnia. Ma zatem przypominać o nagle przerwanym życiu tysięcy niewinnych ludzi. Symbolizuje również prostotę, cierpliwość, niewinność i pamięć o mieszkańcach wsi, którzy stanowili największą grupę ofiar zbrodni.
– Kwiat lnu uświadamia nam kruchość życia – mówił rzecznik IPN.
Przypinki są wykorzystywane podczas uroczystości rocznicowych oraz działań społecznych podejmowanych przez IPN i środowiska kresowe.

Potępienie zbrodniczej ideologii
W rozmowie poruszono także problem upamiętniania na Ukrainie działaczy i dowódców związanych z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym.
Dr Rafał Kościański zaznaczył, że ideologia odpowiedzialna za zbrodnie przeciwko ludności cywilnej powinna zostać jednoznacznie potępiona. Zapowiedział również, że Instytut Pamięci Narodowej będzie reagował, gdy wśród osób oficjalnie upamiętnianych przez ukraińskie władze państwowe lub samorządowe znajdą się ludzie odpowiedzialni za zbrodnie.
– Jeżeli pojawią się postacie, które zapisały się w historii ludobójstwa, to na pewno zabierzemy głos i zareagujemy – podkreślił rzecznik IPN.
Pamięć oparta na dokumentach
Historia zbrodni wołyńskiej przez dziesięciolecia była niewystarczająco obecna w debacie publicznej i edukacji. Dlatego – jak podkreślał gość Radia Warszawa – potrzebne są dalsze badania, dokumentowanie losów ofiar, publikowanie świadectw oraz przekazywanie wiedzy kolejnym pokoleniom.
Pamięć o zamordowanych nie może opierać się na uproszczeniach ani politycznych emocjach. Jej podstawą powinny być nazwiska ofiar, relacje ocalałych, dokumenty oraz uczciwe nazwanie odpowiedzialności sprawców. Dopiero uznanie prawdy historycznej może stworzyć trwałe podstawy dialogu między Polakami i Ukraińcami.
Redaktor: Bartosz Graczak
Tekst: Maria Skonieczka






