Przełom lat 1978 i 1979 zapisał się w historii Polski jako jeden z najbardziej gwałtownych epizodów zimowych XX wieku. Zima Stulecia była przede wszystkim skutkiem niezwykle intensywnych opadów śniegu, bardzo niskich temperatur oraz silnego wiatru, które w krótkim czasie objęły niemal cały kraj.

Nagłe i gwałtowne załamanie pogody
Pierwsze symptomy nadchodzącej zmiany aury pojawiły się 27 grudnia 1978 roku w północnych i północno-wschodnich regionach Polski. Dwa dni później kontrasty termiczne były ogromne: na Podlasiu notowano mrozy sięgające –20°C, podczas gdy w rejonie Wrocławia temperatura utrzymywała się jeszcze powyżej zera.
Warszawa wchodziła w noc sylwestrową niemal bezśnieżna. Dopiero wieczorem 31 grudnia rozpoczęły się intensywne opady, które trwały przez całą noc. W połączeniu z silnym wiatrem doprowadziły one do powstania potężnych zasp i śnieżnych zawirowań.
Rekordowe opady i silny wiatr
Jak podkreśla klimatolog Mirosław Grzegorz Miętus, określenie „Zima Stulecia” odnosi się głównie do ilości śniegu, jaka spadła w bardzo krótkim czasie. W wielu miejscach kraju w ciągu jednej doby utworzyła się pokrywa śnieżna o grubości kilkudziesięciu centymetrów, a lokalnie – na skutek działania wiatru – przekraczająca dwa, a nawet trzy metry.
Wiatr, wiejący z prędkością ponad 50 km/h, powodował zawieje i zamiecie śnieżne. Zadymki skutecznie ograniczały widoczność i sprawiały, że nawet odśnieżone drogi po kilku godzinach ponownie znikały pod warstwą śniegu.

Ekstremalne temperatury
Podczas kulminacji zjawiska temperatury spadły do bardzo niskich wartości. W Warszawie notowano około –21°C, a w Suwałkach nawet –26°C. Mróz utrzymywał się przez kolejne dni, potęgując skutki wcześniejszych opadów.
Choć w drugiej połowie XX wieku zdarzały się zimy jeszcze chłodniejsze – jak te z lat 1962/63 czy 1986/87 – to właśnie połączenie mrozu, intensywnych opadów i silnego wiatru sprawiło, że zima 1978/79 miała wyjątkowo niszczycielski charakter.

Skutki długotrwałych opadów
Niskie temperatury panowały do 8 stycznia 1979 roku, natomiast opady śniegu utrzymywały się niemal nieprzerwanie aż do końca lutego. W wielu regionach kraju śnieg zalegał jeszcze w marcu. Według danych drogowych pod koniec stycznia nieprzejezdnych pozostawało blisko 28 tysięcy kilometrów dróg, a niektóre lokalne trasy udało się udrożnić dopiero w połowie marca.
Gruba pokrywa śnieżna, silne mrozy i długotrwałe utrzymywanie się zimowych warunków sprawiły, że Zima Stulecia stała się punktem odniesienia dla kolejnych dekad i do dziś funkcjonuje w pamięci Polaków jako synonim najbardziej surowej zimy w nowożytnej historii kraju.

Zima, która przeszła do historii meteorologii
Z perspektywy meteorologicznej zima 1978/1979 była wyjątkowym splotem niekorzystnych warunków atmosferycznych. Szybkie narastanie pokrywy śnieżnej, długotrwałe mrozy i silny wiatr stworzyły ekstremalne środowisko, z jakim Polska mierzy się niezwykle rzadko. To właśnie te czynniki sprawiły, że Zima Stulecia do dziś pozostaje jednym z najbardziej spektakularnych zjawisk pogodowych w historii obserwacji meteorologicznych w Polsce.
Tekst: Grzegorz Kozłowski | za: dzieje.pl
Źródło zdjęcia głównego: dziennikbaltycki






