„Pani opowie, co to jest FAS? Jak się z tym żyje? I czy da się żyć z takim ciężkim darem?” – takie pytania Katarzyna Lisz słyszy regularnie. Odpowiada na nie bez tabu, bez lukrowania rzeczywistości, ale z ogromną uważnością na drugiego człowieka.
Katarzyna Lisz jest asystentką redaktora portalu „Rampa. Pokonujemy Bariery”, edukatorką, artystką, blogerką i prelegentką. Prywatnie – córką adopcyjną Katarzyny Kamańskiej-Liszcz i śp. Krzysztofa Liszcza. Jej życie od początku naznaczone jest doświadczeniem FAS – Alkoholowego Zespołu Płodowego. Jej pokój to jednocześnie redakcja, pracownia plastyczna i przestrzeń do pracy twórczej. Tu powstają materiały edukacyjne, wywiady, obrazy na płótnie i teksty blogowe. To także miejsce, z którego Katarzyna wychodzi do świata, by mówić o tym, o czym często wciąż boimy się rozmawiać.
Czym jest FAS?
FAS to uszkodzenie organizmu spowodowane piciem alkoholu w czasie ciąży. Jak tłumaczy Katarzyna Kamańska-Liszcz, matka adopcyjna Kasi:
– Główne uszkodzenia dotyczą mózgu, ale alkohol niszczy wszystkie struktury, które w danym momencie się kształtują. Znam dzieci, które nie mają jednego płuca, mają poważne wady nerek, przewodu pokarmowego. Te dzieci są drobne, małorosłe, źle wchłaniają pokarm. Każde ma inne uszkodzenia – zależnie od momentu, w którym doszło do ekspozycji na alkohol.
Kasia diagnozę FAS otrzymała w wieku 17 lat. Jej dzieciństwo to także doświadczenie czterokończynowego porażenia mózgowego, zaburzeń czucia, problemów zdrowotnych i wieloletniej rehabilitacji.
Adopcja – decyzja serca
Historia adopcji Kasi nie była „łatwym wyborem”. Jej przyszli rodzice usłyszeli w ośrodku adopcyjnym, że dzieci, które mają najmniejsze szanse na adopcję, to starsi chłopcy oraz dzieci z głęboką niepełnosprawnością. Wtedy z akt wypadło zdjęcie pięcioletniego Pawła. Chwilę później okazało się, że Paweł ma siostrę – Kasię.
– Powiedziano nam, że ona „nie nadaje się do adopcji” – wspomina matka. – Leżała sama, bez zabawek, bez relacji. Ważyła 7,4 kg, miała dwa lata i 64 cm wzrostu. Lekarka powiedziała: „To jest płacz egzystencjalny. Ona boi się, że straci bliskość”.
Miłość przyszła pierwsza. Rehabilitacja, stymulacja mózgu, dieta, dotlenienie, pełzanie, śpiew, dotyk – wszystko odbywało się w domu. Świat nie czekał, aż Kasia „będzie gotowa”. To świat przyszedł do niej.
„Ja ogarniam”
Dziś Katarzyna Lisz żyje samodzielnie w dostosowanej przestrzeni. Porusza się przy asekuracji, pracuje, jeździ na prelekcje, prowadzi wywiady, działa wolontariacko w szpitalu dziecięcym. Mówi wprost:
– Doba ma tylko 12 godzin, a dzieje się tak dużo, że czasem nie nadążam.
Zmaga się także z innymi chorobami, m.in. z zaburzeniami czucia i gospodarki węglowodanowej. Wie, że nie będzie miała biologicznych dzieci – i mówi o tym bez wstydu, ale z bólem, który ma prawo istnieć.
Dwie mamy
– Mam dwie rodziny. Szanuję moją mamę biologiczną za to, że mnie urodziła. I szanuję moją mamę adopcyjną i tatę, że mnie przyjęli. Ten bagaż jest ogromny, ale to dzięki ich pracy i miłości jestem w tym miejscu – mówi Kasia.
Po śmierci męża Katarzyna Kamańska-Liszcz założyła Fundację Doktoralista, która wspiera rodziny adopcyjne, zastępcze oraz dzieci uszkodzone alkoholowo. Jej marzeniem – i niedokończonym testamentem męża – jest realna pomoc kobietom pijącym w ciąży. Bez stygmatyzacji. Z empatią.
Bezpiecznej dawki alkoholu nie ma
– Gdyby ktoś zapytał, co bym zrobiła, gdybym spotkała mamę biologiczną – podziękowałabym jej za życie – mówi Kasia. – A potem powiedziała jedno: nie ma bezpiecznej dawki alkoholu.
Skutki są na całe życie. Ale życie – nawet bardzo trudne – wciąż może być pełne sensu, relacji i radości. Trzeba czerpać z niego na maksa.
Zadanie publiczne dofinansowane ze środków z budżetu Samorządu województwa mazowieckiego . Zrealizowane w ramach w ramach Wojewódzkiego programu profilaktyki i Rozwiązywania problemów Alkoholowych oraz Przeciwdziałania Narkomanii Województwa Mazowieckiego.






