Małżeństwo nie jest jedynie wspólnym mieszkaniem, podziałem obowiązków i codziennym zmaganiem z rzeczywistością. Może być drogą rozwoju, przestrzenią wolności i miejscem, w którym człowiek naprawdę dojrzewa do miłości. W audycji „Ślubuję ci miłość. Radiowy kurs małżeński„ o tej drodze opowiadali Katarzyna i Marek Rymsza, małżonkowie z 36-letnim stażem, oraz ks. Wojciech Sadłoń SAC, pallotyn i duszpasterz związany z formacją małżeństw.
Miłość, która zaczęła się na korytarzu
Katarzyna i Marek Rymszowie poznali się na studiach. Jak wspominają, to spotkanie nie było zwyczajne. Zobaczyli się na korytarzu i od razu wydarzyło się coś szczególnego. Dziś są małżeństwem od 36 lat, a w tym roku mija 40 lat od ich poznania.
Ich wspólna historia przyniosła konkretne owoce. Mają troje dorosłych dzieci, dwóch synów i córkę, a także wnuczkę. To właśnie na gruncie tej wieloletniej relacji dojrzewało w nich coraz głębsze rozumienie małżeństwa nie tylko jako związku dwojga ludzi, ale także jako powołania.
Droga do świętości ma imię drugiej osoby
W rozmowie pojawiło się bardzo mocne i zarazem proste stwierdzenie, że droga do świętości małżonka nazywa się imieniem współmałżonka. Dla Katarzyny tą drogą jest Marek, a dla Marka – Katarzyna. To spojrzenie pokazuje, że małżeństwo nie jest tylko wspólnym projektem życiowym, ale także przestrzenią wzajemnego prowadzenia się do Boga.
Nie chodzi jednak o wychowywanie drugiej osoby na siłę ani o przeciąganie jej do własnych pomysłów na życie duchowe. Marek podkreślał, że w pewnym momencie świadomie zrezygnował z własnych wcześniejszych doświadczeń wspólnotowych, bo uznał, że najważniejsze jest budowanie relacji z żoną. Nie próbował jej zmieniać. Nie naciskał. I właśnie to okazało się jednym z ważniejszych kroków na ich wspólnej drodze.
Duchowość małżeńska nie jest kopią życia zakonnego
W rozmowie wyraźnie wybrzmiało, że duchowość małżeńska rządzi się inną logiką niż duchowość zakonna czy kapłańska. Nie polega na odrywaniu się od codzienności ani na szukaniu doskonałości poza światem. Przeciwnie, rodzi się pośród zwyczajnego życia.
To właśnie codzienność staje się miejscem wzrastania. Relacja męża i żony, wspólne obowiązki, rodzicielstwo, zmęczenie, radość, przebaczenie i wzajemne towarzyszenie sobie – wszystko to może stać się drogą do Boga. Nie trzeba uciekać od życia, żeby wzrastać duchowo. Trzeba nauczyć się przeżywać je głębiej.
Katarzyna przyznała, że przez długi czas nie rozumiała, czym właściwie jest duchowość małżeńska. Dopiero po latach odkryła, że chodzi o coś bardzo konkretnego. O to, że nie byłaby tym, kim jest dzisiaj, gdyby nie jej relacja z mężem i ich wspólna relacja z Panem Bogiem.
Ruch, który pomógł im ruszyć z miejsca
Rymszowie opowiadali, że na początku małżeństwa nie mieli jeszcze świadomości, że istnieje coś takiego jak szczególna formacja dla małżonków. Przełom przyszedł dopiero około dziesięciu lat po ślubie, kiedy zetknęli się z ruchem Equipes Notre-Dame.
To właśnie tam odkryli duchowość małżeńską jako konkretną drogę. Jak sami mówili, wcześniej czuli, że stoją w miejscu. Chodzili do kościoła, korzystali z sakramentów, ale brakowało im przełożenia wiary na codzienne życie. Potrzebowali czegoś więcej niż tylko praktyk religijnych. Potrzebowali formacji.
Właśnie to znaleźli w Equipes Notre-Dame. Nie wspólnotę opartą wyłącznie na modlitwie czy spotkaniach towarzyskich, ale przestrzeń wzrostu. Taką, która daje narzędzia do przemiany siebie, a przez to także małżeństwa i rodziny.
Kapłan też potrzebuje relacji
Bardzo ważnym głosem w audycji był także głos ks. Wojciecha Sadłonia SAC. Przyznał, że doświadczenie towarzyszenia małżeństwom było dla niego niezwykle cenne. Jak mówił, ksiądz również potrzebuje relacji i powinien uczyć się ich od innych.
Towarzyszenie małżeństwom stało się dla niego szkołą życia. Słuchając, jak mąż i żona przeżywają codzienność, jak się komunikują, jak zmagają się z trudnościami i jak budują jedność, sam odkrywał głębię relacji. To doświadczenie pomagało mu także lepiej przeżywać własne powołanie.
Podkreślił, że zarówno kapłaństwo, jak i małżeństwo mają wspólny cel. Jest nim świętość. To jedno powołanie do świętości, realizowane w różnych formach.
Małżeństwo nie odbiera wolności, ale ją otwiera
W rozmowie padło jedno z najciekawszych zdań całej audycji. Marek Rymsza powiedział, że wejście w małżeństwo nie oznacza utraty wolności. Wręcz przeciwnie. Jest otwarciem nowej przestrzeni wolności, którą można wspólnie zagospodarować.
To bardzo mocna odpowiedź na współczesny lęk przed trwałym zobowiązaniem. Dziś wiele osób obawia się małżeństwa, bo kojarzy je z ograniczeniem, ciężarem albo utratą siebie. Tymczasem prawdziwa relacja nie niszczy człowieka, lecz pozwala mu bardziej stać się sobą.
Właśnie w tym sensie małżeństwo może być drogą rozwoju. Nie przez egoistyczne szukanie siebie w pojedynkę, ale przez odkrywanie siebie w relacji.
Krzyż nie jest celem
W czasie rozmowy pojawił się również temat trudu i cierpienia w małżeństwie. Nawiązano do znanego powiedzenia, że kapłaństwo to droga krzyżowa, a małżeństwo to Golgota. Choć to zdanie brzmi mocno, uczestnicy audycji podkreślali, że nie oddaje ono całej prawdy.
Ks. Wojciech Sadłoń przypomniał, że Pan Bóg powołuje człowieka zawsze do dobra. Krzyż może pojawić się na tej drodze, ale nie jest jej celem. Celem jest miłość, dobro i pełnia życia. Tak samo jak w Wielkim Tygodniu nie zatrzymujemy się na cierpieniu, ale idziemy ku zmartwychwstaniu, tak samo w powołaniu nie chodzi o samo dźwiganie trudów, lecz o dojście do pełni.
Katarzyna powiedziała wprost, że po latach nie uważa małżeństwa za drogę nieustannego cierpienia. Widzi w nim wielkie szczęście. I właśnie to określenie najlepiej oddaje sens ich świadectwa.
Projekt na całe życie, projekt na całe szczęście
Audycja rozpoczęła się od rekolekcji zatytułowanych „Małżeństwo – projekt na całe życie”. W pewnym momencie Katarzyna dodała jednak jeszcze jedno określenie, które wybrzmiało szczególnie mocno. Powiedziała, że małżeństwo to także projekt na całe szczęście.
To zdanie dobrze podsumowuje całą rozmowę. Małżeństwo nie jest tylko zadaniem do wykonania ani umową do przetrwania. Jest drogą, na której można wzrastać, dojrzewać, odkrywać sens życia i coraz pełniej kochać.
To właśnie dlatego warto mówić o duchowości małżeńskiej. Nie jako o dodatku dla wybranych, ale jako o realnej propozycji dla tych, którzy chcą przeżywać swoje małżeństwo głębiej, mądrzej i bliżej Boga.
Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego:






