Kontrowersje wokół raportu dotyczącego budowania marki Polski były tematem rozmowy w Radiu Warszawa z Sebastianem Meitz z Instytutu Sobieskiego. Gość zwracał uwagę nie tylko na błędy związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, ale przede wszystkim na skalę planowanych wydatków, sposób organizacji projektu oraz potrzebę dokładniejszej kontroli publicznych przedsięwzięć.
Punktem wyjścia do rozmowy była sprawa raportu przygotowanego przez zespół kierowany przez prof. Barbarę Mróz-Gorgoń. W audycji przypomniano, że po wybuchu kontrowersji zrezygnowała ona z pełnionej funkcji. Jednocześnie środki przeznaczone na działania związane z budowaniem marki Polski pozostają istotnym elementem całej dyskusji.
Nie tylko 179 tysięcy złotych
Sebastian Meitz zwrócił uwagę, że w debacie publicznej pojawiała się kwota 179 tys. lub 200 tys. zł jako wartość zlecenia dotyczącego raportu. Jego zdaniem znacznie ważniejsza jest jednak kwota całego programu.
– W sumie to my rozmawiamy o kwocie 670 milionów złotych – mówił.
Jak wskazywał, opublikowana przez Ministerstwo Sportu i Turystyki strategia zakładała budżet rozłożony na trzy lata: rok bieżący, kolejny oraz 2028. Według rozmówcy Radia Warszawa największa część środków – około 220 mln zł – miała przypadać na przyszły rok.
AI może pomagać, ale nie zastępuje weryfikacji
Jednym z najgłośniej komentowanych elementów sprawy było wykorzystanie narzędzi sztucznej inteligencji. Sebastian Meitz przestrzegał jednak przed uznawaniem samego używania AI za problem.
Jak zaznaczył, tego rodzaju narzędzia są coraz częściej wykorzystywane m.in. do agregowania i analizowania danych oraz mogą oszczędzać czas. Kluczowe jest jednak późniejsze sprawdzenie otrzymanych rezultatów.
– To nie jest czas, którego potem nie powinno się wykorzystać na sprawdzenie tych efektów i tutaj tego zabrakło – mówił. W jego ocenie problemem był brak odpowiedniej pracy merytorycznej i weryfikacji.
W rozmowie wskazano również, że prof. Mróz-Gorgoń określała dokument jako wersję roboczą, jednocześnie wcześniej zapowiadając oficjalną premierę raportu. Zdaniem rozmówców utrudniało to przyjęcie argumentu, że opublikowany materiał nie był jeszcze przeznaczony do prezentacji publicznej.
„Trzeba bardziej krytycznie podchodzić do tego, co widzimy i słyszymy”
Sebastian Meitz wskazywał, że jednym z pozytywnych skutków całej sprawy może być większe zainteresowanie opinii publicznej raportami i dokumentami przedstawianymi przez różnego rodzaju instytucje.
Jego zdaniem odbiorcy powinni częściej sięgać do źródeł i samodzielnie sprawdzać informacje, zwłaszcza jeśli projektowi towarzyszy intensywna kampania promocyjna. W odniesieniu do fundacji zaangażowanej w projekt mówił m.in. o funkcjonowaniu w wirtualnym biurze i braku faktycznego zaplecza charakterystycznego dla think tanku. Jednocześnie zastrzegł, że nie należy na tej podstawie negatywnie oceniać wszystkich think tanków ani całego środowiska naukowego.
Czy potrzebne są kolejne instytucje?
Rozmówca Radia Warszawa przypomniał, że promocją Polski zajmują się już istniejące instytucje, wśród których wymienił Polską Organizację Turystyczną, Polską Agencję Inwestycji i Handlu, Ministerstwo Spraw Zagranicznych czy Instytut Pamięci Narodowej.
Według omawianej strategii miało natomiast powstać m.in. Biuro Marki Polska, którego zadaniem byłaby koordynacja różnych działań promocyjnych. Sebastian Meitz zwrócił też uwagę na plan powołania rady o sześcioletniej kadencji.
Jak podkreślał, taki okres wykracza poza jedną kadencję Sejmu. W strategii rozwiązanie to miało być uzasadnione potrzebą zapewnienia ciągłości działań. Gość zaznaczył jednak, że powoływanie organów funkcjonujących dłużej niż jedna kadencja parlamentarna może budzić kontrowersje.
Promocja Polski i koszt kampanii
W rozmowie pojawił się także temat spotów promujących Polskę. Jak wskazano, przygotowane zostały trzy materiały, a jeden z nich – z udziałem m.in. Roberta Lewandowskiego i Anji Rubik – został już zaprezentowany.
Według informacji przywołanych w audycji koszt całej kampanii, obejmującej produkcję spotów oraz ich emisję promocyjną w radiu i telewizji, miał wynosić 7 mln zł.
Gość ocenił, że problem budowania marki Polski jest jednak głębszy niż sama forma kampanii reklamowych. Jego zdaniem państwo nie powinno przede wszystkim próbować odgórnie narzucać sposobu promowania kraju.
Oddolne inicjatywy jako sposób promocji Polski
Gość zwracał uwagę, że w Polsce istnieje wiele inicjatyw oddolnych, które – jego zdaniem – skutecznie promują kraj.
Jako przykład podał projekt „Nauka. To Lubię” Tomasza Rożka, promujący polską naukę, oraz obecny w mediach społecznościowych hashtag „Poland Maxing”, którego autorką jest Olga Erenc.
Sebastian Meitz mówił również, że temat „Poland Maxing” został podjęty przez niemiecki „Die Welt”, który opisał m.in. dumę Polaków ze swojego kraju oraz pozytywne zmiany zachodzące w Polsce na tle innych państw europejskich. Zdaniem eksperta właśnie podobne inicjatywy mogłyby otrzymywać wsparcie ze strony państwa.
Jeden wpis i 1,7 mln wyświetleń
Istotnym wątkiem rozmowy była również rola mediów społecznościowych w ujawnieniu problemów związanych z raportem. Wpis Sebastiana Meitz dotyczący dokumentu oraz znajdujących się w nim treści wygenerowanych przez sztuczną inteligencję osiągnął na platformie X około 1,7 mln wyświetleń.
Meitz podziękował użytkownikom platformy za rozpowszechnianie informacji, a także dziennikarzom różnych redakcji, którzy zainteresowali się sprawą.
Jego zdaniem sytuacja pokazuje opiniotwórcze znaczenie platformy X. Zastrzegł jednocześnie, że jej użytkownicy nie stanowią reprezentacji całego polskiego społeczeństwa. Podkreślił jednak, że obecność polityków, dziennikarzy i osób zainteresowanych sprawami publicznymi sprawia, iż informacje publikowane w tym serwisie mogą szybko trafić do szerokiej debaty publicznej.
„Każdy obywatel jest w stanie zwrócić uwagę opinii publicznej”
Sebastian Meitz przekonywał, że sprawa raportu pokazuje również znaczenie obywatelskiego zainteresowania działalnością instytucji publicznych. Jako przykłady spraw, które miały swój początek na platformie X, wskazał aferę w Szpitalu Południowym oraz sprawę KPO.
– Każdy obywatel tak naprawdę jest w stanie zwrócić uwagę opinii publicznej w bardzo szerokim ujęciu na pewien specyficzny problem – mówił.
Zaapelował również o zainteresowanie zarówno sprawami ogólnopolskimi, jak i lokalnymi oraz publikowanie informacji, które mogą wymagać szerszego zainteresowania mediów i opinii publicznej.
Rozmowę przeprowadził Bartłomiej Graczak. Gościem Radia Warszawa był Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego.






