Spadek inflacji nie oznacza automatycznie spadku cen. Oznacza przede wszystkim, że ceny rosną wolniej niż wcześniej — wyjaśniał w Radiu Warszawa dr Marcin Zarzecki, członek Rady Polityki Pieniężnej. W rozmowie mówił o wartości pieniądza, decyzjach RPP, cenach paliw, wakacyjnych wydatkach i kondycji polskiej gospodarki.
Inflacja to tempo wzrostu cen
Gość Radia Warszawa zwrócił uwagę, że pojęcie inflacji bywa często źle rozumiane. Wielu konsumentów, słysząc o spadku inflacji, oczekuje niższych cen w sklepach. Tymczasem spadek inflacji oznacza zwykle nie spadek cen, lecz wolniejsze tempo ich wzrostu.
– Jeżeli inflacja spada, to wcale nie oznacza oczywiście, że ceny spadają. Po prostu dynamika ich wzrostu jest niższa – wyjaśniał Marcin Zarzecki.
Jak dodał, inflacja odnosi się do szerokiego koszyka dóbr i usług konsumpcyjnych, który jest regularnie aktualizowany. Dlatego pojedyncze ceny mogą zachowywać się inaczej niż ogólny wskaźnik inflacji.
Deflacja była, ale konsumenci jej mocno nie odczuli
W rozmowie pojawiło się także pytanie o deflację, czyli realny spadek ogólnego poziomu cen. Marcin Zarzecki przypomniał, że Polska miała w ostatnich dekadach okresy deflacyjne, ale nie były one na tyle głębokie, by stały się wyraźnie odczuwalne dla większości konsumentów.
Obecnie inflacja pozostaje na znacznie niższym poziomie niż w czasie największych wzrostów cen, ale, jak zaznaczył gość, nie oznacza to końca ostrożności.
Według danych za maj inflacja wyniosła 3,1 proc. To mniej, niż oczekiwała część analityków, którzy spodziewali się odczytu bliższego 3,7 proc.
Cel inflacyjny NBP i decyzje RPP
Marcin Zarzecki przypomniał, że cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego wynosi 2,5 proc. z dopuszczalnym pasmem odchyleń o 1 punkt procentowy w górę lub w dół. Oznacza to przedział od 1,5 do 3,5 proc.
Majowy odczyt inflacji na poziomie 3,1 proc. mieści się więc w dopuszczalnym paśmie, ale pozostaje powyżej środka celu. Jak podkreślił gość Radia Warszawa, sytuacja jest stabilniejsza niż wcześniej, jednak Rada Polityki Pieniężnej nadal musi uważnie obserwować dane.
Stopa referencyjna NBP wynosi obecnie 3,75 proc. RPP obniżyła ją w marcu o 25 punktów bazowych. Zdaniem socjologa był to najprawdopodobniej ostatni ruch w obecnym cyklu obniżek.
– Podtrzymujemy model „wait and see”. Czekamy, obserwujemy dane i podejmujemy decyzje – mówił.
Oszczędzanie w lepszej sytuacji niż wcześniej
W rozmowie zwrócono uwagę na znaczenie realnie dodatnich stóp procentowych. Jeżeli stopa referencyjna przewyższa inflację, poprawia się sytuacja osób oszczędzających.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że każda lokata w pełni chroni pieniądze przed utratą wartości. Realny zysk zależy od oprocentowania konkretnego produktu bankowego, inflacji oraz podatku od zysków kapitałowych.
Mimo to, jak wskazywał gość audycji, obecna sytuacja jest korzystniejsza dla oszczędzających niż okres, w którym realne stopy procentowe były ujemne i inflacja szybciej „zjadała” wartość pieniędzy.
Paliwa, Bliski Wschód i presja kosztowa
Marcin Zarzecki podkreślił, że duża część presji inflacyjnej w Polsce ma charakter zewnętrzny. Szczególnie istotne są ceny energii i paliw, które reagują na sytuację geopolityczną oraz napięcia na światowych rynkach surowców.
Jak mówił, ceny ropy potrafią szybko zmieniać się pod wpływem informacji o konflikcie na Bliskim Wschodzie, możliwych porozumieniach międzynarodowych czy kolejnych atakach. Takie wahania mogą później przekładać się na ceny paliw, transportu i wielu produktów codziennego użytku.
Gość Radia Warszawa zwrócił uwagę, że zakończenie czasowych rozwiązań osłonowych dla paliw może oznaczać wyższe ceny na stacjach. Obniżony VAT na wybrane paliwa obowiązywał do końca czerwca, natomiast obniżone stawki akcyzy przestały obowiązywać wcześniej, od 16 czerwca.
Powrót standardowych stawek podatkowych może przełożyć się nie tylko na ceny przy dystrybutorach, ale także na koszty transportu. A to z kolei może zwiększać presję cenową w innych branżach.
Gospodarka stabilna, ale z ryzykami
Marcin Zarzecki ocenił, że polska gospodarka jest obecnie w całkiem dobrej kondycji. Wskaźniki makroekonomiczne pozostają relatywnie dobre, a gospodarka utrzymuje dodatni wzrost.
Nie brakuje jednak sygnałów ostrzegawczych. Jednym z nich jest wysoki deficyt finansów publicznych. Gość Radia Warszawa zaznaczył, że nie jest to bezpośredni obszar decyzji Rady Polityki Pieniężnej, ale ma znaczenie dla ogólnej oceny wiarygodności gospodarczej państwa.
W tym kontekście ważne są także decyzje agencji ratingowych. Negatywna perspektywa ratingu Polski u części agencji pokazuje, że stan finansów publicznych pozostaje jednym z istotnych ryzyk dla gospodarki.
Wakacje i sezonowe ceny
W audycji poruszono również temat wakacyjnych wydatków. Marcin Zarzecki przyznał, że w miejscowościach turystycznych ceny zwykle rosną w sezonie. To klasyczny efekt większego popytu przy ograniczonej podaży.
Jak zaznaczył, pojedyncze „rachunki grozy” nie powinny być traktowane jako reguła, ale faktem jest, że w popularnych miejscach wypoczynku trzeba liczyć się z wyższymi cenami.
– Rachunki grozy są aberracją, a nie regułą – mówił Socjolog
Rynek pracy stygnie bez gwałtownego załamania
Marcin Zarzecki odniósł się także do sytuacji na rynku pracy. Wskazał na pozorny paradoks: z jednej strony w Polsce pracuje bardzo dużo osób, z drugiej: zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw spada.
Nie musi to oznaczać sprzeczności. Część aktywności przesuwa się z dużych firm do mniejszych podmiotów, usług i samozatrudnienia. Rynek pracy nie załamuje się, ale wyraźnie traci wcześniejszą dynamikę.
– Rynek pracy stygnie powoli, bez fali zwolnień – podkreślił.
Słabnąca presja płacowa może w kolejnych miesiącach ograniczać presję inflacyjną. Z punktu widzenia RPP to jeden z ważnych elementów w ocenie, czy inflacja będzie dalej zbliżać się do celu NBP.
Inflacja niższa, ale ostrożność nadal potrzebna
Z rozmowy w Radiu Warszawa wynika, że polska gospodarka znajduje się dziś w stabilniejszym punkcie niż w okresie najwyższej inflacji. Ceny nadal jednak rosną, paliwa pozostają wrażliwe na sytuację międzynarodową, a finanse publiczne są jednym z istotnych obszarów ryzyka.
Dlatego Rada Polityki Pieniężnej nie zapowiada automatycznych decyzji, ale uważnie obserwuje kolejne dane.
Spadek inflacji jest dobrą wiadomością dla konsumentów, ale nie oznacza powrotu do dawnych cen. Oznacza raczej, że gospodarka wychodzi z okresu wysokiej presji cenowej i wchodzi w fazę większej stabilizacji.
Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego: Maria Skonieczka






