Kościół katolicki obchodzi uroczystość narodzenia świętego Jana Chrzciciela. O jego historyczności, misji proroka i znaczeniu dla chrześcijan opowiedział w Radiu Warszawa o. dr Rafał Strugiński SJ, biblista z Collegium Bobolanum.
Jan Chrzciciel nie jest postacią mityczną
Święty Jan Chrzciciel należy do najważniejszych postaci Nowego Testamentu. To on wzywał do nawrócenia, udzielał chrztu w Jordanie i zapowiadał przyjście Mesjasza. W rozmowie na antenie Radia Warszawa o. dr Rafał Strugiński SJ podkreślił, że Jan nie jest wyłącznie bohaterem biblijnej opowieści.
Biblista zaznaczył, że Ewangelie nie powstały jako kroniki historyczne w dzisiejszym rozumieniu. Ich autorzy chcieli przede wszystkim przekazać prawdę o Jezusie Chrystusie, Jego Ewangelii i wierze. Nie oznacza to jednak, że opisywane przez nich wydarzenia i postaci nie mają podstaw historycznych.
Ojciec Strugiński przypomniał, że o Janie Chrzcicielu pisał także Józef Flawiusz, żydowski historyk z I wieku. Flawiusz nie był chrześcijaninem, a mimo to odnotował działalność Jana i jego śmierć z rozkazu Heroda Antypasa. To ważne świadectwo pozabiblijne, które potwierdza, że Jan Chrzciciel był postacią znaczącą również poza wspólnotą pierwszych chrześcijan.
Według Flawiusza Jan był człowiekiem szlachetnym. Wzywał ludzi do cnoty, sprawiedliwości w relacjach z innymi oraz do gorliwej czci Boga. Jego działalność przyciągała tłumy, a to wzbudziło niepokój Heroda. Władca obawiał się, że wystąpienia Jana mogą doprowadzić do zamieszek, dlatego postanowił go usunąć.
Szarańcza, miód i pustynia
W Ewangeliach pojawia się informacja, że Jan Chrzciciel jadł szarańczę i miód leśny. Dla współczesnego czytelnika może to brzmieć egzotycznie. Ojciec Strugiński wyjaśnił jednak, że pustynia judzka nie przypomina Sahary. Nie chodzi o morze piasku i wydm, ale raczej o dziką, opustoszałą przestrzeń. Były tam skały, krzewy, niewielka roślinność i zwierzęta.
W takim miejscu można było znaleźć miód leśny, czyli miód dziki, niepochodzący z hodowli. Szarańcza i miód stanowiły pokarm ludzi ubogich. Jan żył więc bardzo skromnie, z dala od wygód i codzienności większości społeczeństwa. Jego sposób życia był częścią jego przesłania.
Równie wymowne było jego ubranie z sierści wielbłądziej. Jak przypomniał biblista, podobny strój nosili prorocy Starego Testamentu. W Drugiej Księdze Królewskiej pojawia się opis proroka Eliasza, który także nosił odzienie z sierści. Jan Chrzciciel świadomie wpisywał się więc w tradycję prorocką.
Prorok, który wzywał do nawrócenia
Jan Chrzciciel był prorokiem. Ojciec Strugiński wyjaśnił, że prorok to człowiek, przez którego Bóg przypomina, poucza, wskazuje drogę i obwieszcza swoje słowo. Prorok jest pośrednikiem między Bogiem a ludźmi. Nie mówi w swoim imieniu, ale przekazuje przesłanie, które otrzymał.
Główne przesłanie Jana było bardzo konkretne. Wzywał do nawrócenia, sprawiedliwości i porzucenia zła. Mówił do różnych grup społecznych. Przychodzili do niego faryzeusze, żołnierze, ludzie majętni i ubodzy. Każdemu wskazywał drogę przemiany życia.
Znakiem tej przemiany było zanurzenie w wodzie. Ojciec Strugiński przypomniał, że greckie słowo „baptisma” oznacza właśnie zanurzenie. Jan Chrzciciel był więc tym, który zanurzał ludzi na znak oczyszczenia, odwrócenia się od grzechów i pragnienia nowego życia.
Jego wezwanie miało także wymiar eschatologiczny. Jan głosił, że nadchodzi sąd i czas rozliczenia. Wzywał więc ludzi, aby już teraz przygotowali się na spotkanie z Bogiem.
Największy, który mówił o sobie jak o najmniejszym
Jezus nazwał Jana Chrzciciela największym spośród narodzonych z niewiast. Jednocześnie sam Jan mówił o sobie z ogromną pokorą. Nie stawiał siebie w centrum. Podkreślał, że po nim przychodzi mocniejszy, któremu nie jest godzien rozwiązać rzemyka u sandałów.
To właśnie w tej pokorze objawia się wielkość Jana. Miał świadomość swojej misji, ale wiedział, że nie prowadzi ludzi do siebie. Jego zadaniem było wskazanie na Chrystusa.
Ojciec Strugiński zwrócił uwagę, że słowa Jezusa o wielkości Jana trzeba czytać w całości. Chrystus mówi, że nie powstał większy od Jana Chrzciciela, ale dodaje, że najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest od niego. W ten sposób pokazuje uczniom, że pójście za Jezusem otwiera zupełnie nową rzeczywistość.
Jan zamyka czas proroków Starego Testamentu i wskazuje na początek nowego czasu. Stoi na granicy Starego i Nowego Przymierza. Jest ostatnim wielkim prorokiem zapowiadającym Mesjasza i pierwszym świadkiem, który bezpośrednio wskazuje na Jezusa.
Czy dzisiaj potrzebujemy proroków?
W rozmowie padło także pytanie o współczesnych proroków. Ojciec Strugiński podkreślił, że to Bóg posyła proroków. Nie zawsze są oni od razu rozpoznawani. Często dopiero po czasie ludzie dostrzegają, że ktoś swoim życiem i słowem naprawdę wskazywał na Boga.
Biblista zaznaczył, że prorokiem może być każdy, kto czyni dobro i głosi Boga swoim życiem. W Kościele prorocką misję pełnią ci, którzy odważnie przypominają Ewangelię, także wtedy, gdy jest to niewygodne. W tym sensie każdy chrześcijanin ma udział w misji prorockiej, ponieważ każdy jest wezwany do tego, by być znakiem Boga w świecie.
Świętowanie narodzin Jana Chrzciciela
Uroczystość narodzenia świętego Jana Chrzciciela przypomina, że Bóg przygotowuje drogę swojemu Synowi. Jan urodził się pół roku przed Jezusem. Jego narodziny zapowiadają więc już w pewien sposób wydarzenia Bożego Narodzenia.
Ojciec Strugiński zachęcił, aby ten dzień przeżyć z radością, modlitwą i wdzięcznością. Warto także pomyśleć o tych, którzy poprzedzili nas w wierze i wskazywali drogę do Boga.
Jan Chrzciciel pozostaje wzorem człowieka, który wie, że jego życie ma sens tylko wtedy, gdy prowadzi innych do Chrystusa. Jego słowa i postawa przypominają, że prawdziwa wielkość rodzi się z pokory, wierności misji i odwagi głoszenia prawdy.






