Podczas wczorajszej audiencji generalnej w Watykanie doszło do poruszającego spotkania. Dziesięcioro dawnych kolegów szkolnych papieża Leon XIV przyjechało z USA, by po latach odwiedzić swojego kolegę z ławki – Roberta Prevosta.
– Chcieliśmy ponownie uściskać naszego dawnego kolegę z klasy, który dziś jest Następcą Piotra – mówili poruszeni. Wszyscy uczęszczali razem do szkoły podstawowej Saint Mary’s School w Riverdale w stanie Illinois, którą ukończyli w 1969 roku.

„Wiedzieliśmy, że zostanie księdzem”
Spotkanie miało nie tylko wymiar sentymentalny, ale też symboliczny. Koledzy papieża podkreślali, że już w dzieciństwie przeczuwali jego powołanie do kapłaństwa.
– Wiedzieliśmy to od czwartej klasy. Bob był bardzo religijny – wspomina jeden z nich.
Jerome Clemens przywiózł ze sobą archiwalne zdjęcie klasy i z dumą wskazywał na młodego Prevosta. Na odwrocie fotografii widniał jego dawny podpis „Bob Prevost”, do którego dziś papież dopisał „Leon XIV”.

„To była rodzina, nie tylko szkoła”
Wspomnienia z dzieciństwa wracały także w rozmowach o atmosferze szkoły.
– To było coś więcej niż szkoła – to była rodzina – mówił John Riggio.
Szczególnie zapamiętana została mama papieża, Mildred Agnes Prevost, która pracowała jako bibliotekarka i była aktywnie zaangażowana w życie szkoły i parafii.
Uścisk, który zamknął krąg
Na zakończenie audiencji doszło do najbardziej poruszającego momentu. Dawni uczniowie objęli papieża w jednym wspólnym uścisku i wykonali pamiątkowe zdjęcie.
To spotkanie pokazało, że nawet droga na sam szczyt Kościoła nie zaciera relacji z przeszłości. Dla swoich bliskich Leon XIV wciąż pozostaje „Bobem” – kolegą z klasy, którego znali na długo przed tym, zanim został papieżem.

Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego: Vatican Media






