Kasia choruje na stwardnienie zanikowe boczne (SLA) i od około roku niemal całkowicie utraciła możliwość poruszania się. Ewa, jej przyjaciółka, pomaga jej w codziennym życiu i wspólnie z nią podróżuje po Europie. W rozmowie z Radiem Warszawa opowiedziały o przyjaźni, która daje siłę, pozwala realizować marzenia i odnajdywać radość pomimo ciężkiej choroby.
Poznały się około dwóch lat temu podczas zjazdu absolwentów w Krakowie, choć wcześniej studiowały na tej samej uczelni. Kiedy okazało się, że Kasia potrzebuje pomocy podczas pobytu córki w szpitalu, Ewa postanowiła zorganizować opiekę. Przygotowała grafik, zaangażowała znajomych i sama została z Kasią. Tak rozpoczęła się ich bliska przyjaźń.
Dziś Ewa poświęca jej większość swojego czasu. Pomaga w codziennych czynnościach, planuje wyjazdy i organizuje niezbędny sprzęt. Nie traktuje jednak tej relacji jako wyrzeczenia.
– Nie, to nie jest w ogóle poświęcenie, ja tego w ogóle tak nie odbieram. To jest zupełnie coś innego, to jest radość z bycia razem, radość z przyjaźni – podkreśla.
Podróże pomimo choroby
Stwardnienie zanikowe boczne stopniowo odbiera Kasi sprawność mięśni. Nie może samodzielnie wykonywać podstawowych czynności, a odżywianie odbywa się przez PEG. Każda podróż wymaga więc szczegółowego przygotowania, odpowiedniego zakwaterowania i zabrania niezbędnych środków medycznych.
Nie przeszkadza im to jednak w odkrywaniu świata. W ciągu roku spędziły w podróżach łącznie około trzech miesięcy.
Jedną z najbardziej pamiętnych wypraw była Wenecja. Podczas pobytu doszło do upadku ze schodów, wskutek którego Kasia doznała urazu wymagającego założenia trzynastu szwów. Mimo tego właśnie tę podróż wspomina szczególnie dobrze.
– Z każdej podróży wracamy z poczuciem, że było warto, niezależnie od tego, co się tam dzieje – mówi Ewa.
„Ewa jest lodołamaczem”
Zapytana o to, co pomaga jej mierzyć się z chorobą, Kasia wskazuje na akceptację rzeczywistości, uważność i wdzięczność.
– To jest akceptacja tego, że jest jak jest – mówi.
Swoją przyjaciółkę opisuje jako osobę pełną energii, optymizmu i gotowości do działania.
– Cokolwiek zaproponuję, Ewa jest na tak i kombinuje, jak to zrealizować. Ewa jest lodołamaczem – podkreśla Kasia.
Ewa przyznaje, że największą nagrodą jest dla niej uśmiech przyjaciółki. Wspólne doświadczenia sprawiają, że trudne aspekty choroby, choć nigdy nie znikają, mogą na chwilę zejść na dalszy plan.
Historia Kasi i Ewy przypomina, że ciężka choroba nie przekreśla potrzeby bliskości, przyjaźni, przeżywania radości i realizowania marzeń. A obecność drugiego człowieka może otwierać możliwości, które wcześniej wydawały się niedostępne.
Rozmowa z Ewą Wierzbowską i Kasią Szylderowicz została przeprowadzona przez Krzysztofa Flisa podczas ostatniego dnia wystawy „Fenomen Człowieka”.
Tekst: Maria Skonieczka






