Afera wokół Szpitala Południowego, polityczne wpływy w miejskich placówkach medycznych i długie kolejki do specjalistów były głównymi tematami rozmowy z redaktorem Michałem Karnowskim na antenie Radia Warszawa. Publicysta ocenił, że sprawa dotknęła opinię publiczną wyjątkowo mocno, ponieważ wielu pacjentów doświadcza dziś trudności z dostępem do leczenia.
Afera wokół Szpitala Południowego
W audycji przypomniano, że po aferze związanej z funkcjonowaniem Szpitala Południowego w Warszawie prezydent Rafał Trzaskowski zapowiedział działania pod hasłem „dość polityki w szpitalach”. Prowadzący wskazał także na wymianę rady nadzorczej Szpitala Południowego oraz wykreślenie polityków z rad nadzorczych innych miejskich szpitali.
Michał Karnowski ocenił, że Rafał Trzaskowski jest w tej sprawie „troszkę kozłem ofiarnym”.
– To on rzeczywiście zarządza tym miastem, ale układ jest taki, że gdzieś tam są potężne wpływy innych polityków w dużych obszarach stolicy i w ogóle regionu – mówił publicysta.
Zdaniem Karnowskiego sprawy nie da się sprowadzić tylko do odpowiedzialności prezydenta Warszawy. Publicysta wskazywał na szerszy układ wpływów politycznych w stolicy i regionie. W tym kontekście wymienił Marcina Kierwińskiego.
– Pan Marcin Kierwiński na pewno się narzuca jako taki książę, można powiedzieć, regionalny i to raczej jest jego afera, tak myślę – powiedział Michał Karnowski.
Sprawa, która dotyka obywateli pozbawionych uprzywilejowań
Karnowski mówił, że najbardziej niepokoi go sposób tłumaczenia sprawy przez część polityków. Jak relacjonował, pojawiały się argumenty, że „wszyscy coś tam załatwiamy” albo że chodzi tylko o konflikt między lekarzami.
Publicysta ocenił jednak, że ta sprawa ma znacznie poważniejszy wymiar społeczny. Zdaniem Michała Karnowskiego opinia publiczna reaguje tak mocno, ponieważ sprawa dotyczy obszaru szczególnie wrażliwego: zdrowia, leczenia i dostępu do lekarzy. Publicysta zaznaczył, że ludzie w trudnej sytuacji zdrowotnej często szukają pomocy wszędzie, gdzie mogą. Inaczej ocenia jednak podejrzenie istnienia uprzywilejowanego mechanizmu dla wybranych.
– Ludzie w trudnej sytuacji mają prawo robić, co chcą. Zwłaszcza jeżeli chodzi o ich rodzinę, trudną sytuację ich rodzin, poruszą niebo i ziemię, ale tutaj mamy takie systemowe jednak ułatwienie – mówił Karnowski.
Systemowe ułatwienie dla wybranych?
Publicysta podkreślił, że największy problem polega na podejrzeniu, iż wybrane osoby mogły mieć dostęp do alternatywnego systemu leczenia. W jego ocenie takie wrażenie szczególnie mocno uderza w Polaków, ponieważ łączy się z poczuciem niesprawiedliwości.
– Mamy władzę bierną wobec tego problemu czy udającą, że tego nie ma i władzę, która w tym samym czasie miałaby zbudować sobie alternatywny system dla wybranych. No i to jest coś już porażającego – ocenił Michał Karnowski.
Jak mówił, Polacy mają silne przekonania demokratyczne i nie akceptują oligarchii. Według publicysty właśnie dlatego ta sprawa wywołała tak duże emocje.
– To jest cios w serce każdego Polaka – stwierdził.
Kolejki do lekarzy i problem służby zdrowia
W rozmowie pojawił się także temat kondycji służby zdrowia. Michał Karnowski mówił, że sprawa jest dziś szczególnie bolesna, ponieważ pacjenci dłużej czekają do specjalistów i trudniej im dostać się do lekarza.
– Problem jest dzisiaj szczególnie bolesny dlatego, że wydłużyły się kolejki do tych specjalistów i że jest po prostu trudniej dostać się do lekarza – powiedział.
Zdaniem publicysty odpowiedzią na problem nie powinna być prywatyzacja. Karnowski wyraźnie zaznaczył, że jest jej przeciwnikiem.
– Ja jestem absolutnie przeciwnikiem prywatyzacji – podkreślił.
W jego ocenie potrzebne jest raczej uporządkowanie relacji między publiczną i prywatną opieką zdrowotną. Publiczna służba zdrowia powinna działać jako publiczna, a prywatna jako prywatna. Według niego mieszanie tych dwóch porządków może prowadzić do patologii.
– Publiczna służba zdrowia jest publiczną, prywatna jest prywatną i nie mieszajmy – stwierdził.
Publicysta ocenił, że prywatne placówki bywają dziś „bramą do publicznego leczenia”, zamiast funkcjonować obok normalnej kolejki. Jak zaznaczył, nie jest cudotwórcą i nie twierdzi, że polski system jest idealny. Podkreślił jednak, że trzeba go poprawiać, korygować i naprawiać.
– Ten system, jaki w Polsce mamy nie jest idealny, ale jak popatrzymy na nasz poziom życia, na jakość naszego życia, na nasz poziom zamożności, to moim zdaniem dostrzeżemy, że też nie jest beznadziejny – mówił Karnowski.
Potrzebne są konsekwencje i odpowiedzialność
W audycji poruszono również wątek fikcyjnych dyżurów. Michał Karnowski ocenił, że w takich sytuacjach nie trzeba szukać wyłącznie nowych rozwiązań systemowych. Według niego potrzebne są przede wszystkim realne konsekwencje.
– Albo ktoś daje przyzwolenie na kradzież, albo nie – powiedział.
Publicysta wskazał, że w takich sprawach powinny działać prokuratura, dymisje oraz odpowiedzialność osób nadzorujących.
– Ludzie nadzorujący powinni polecieć i wtedy w innych miejscach się może przestraszą – mówił Karnowski.
Czy Warszawę czeka referendum?
W rozmowie pojawił się także temat inicjatywy Macieja Wilka, związanej ze Stołeczną Operacją Referendalną, w skrócie SOR. Prowadzący przypomniał, że nawiązuje ona do sprawy Szpitala Południowego i może prowadzić do zbierania podpisów pod referendum w Warszawie.
Michał Karnowski ocenił jednak, że obecnie nie widzi w stolicy atmosfery do odwoływania Rafała Trzaskowskiego.
– W Warszawie nie widzę atmosfery w tej chwili do odwoływania pana Rafała Trzaskowskiego – powiedział.
Publicysta zaznaczył, że Warszawa jest specyficznym miastem politycznie. Jego zdaniem dla wielu warszawiaków polityka lokalna długo nie istniała w takim stopniu jak polityka krajowa. Jednocześnie zauważył, że w dzielnicach zaczęły tworzyć się lokalne wspólnoty i lokalna polityczność.
„Nie widzę zdecydowanej reakcji premiera Donalda Tuska”
W końcowej części rozmowy poruszono także wątek posłanki Koalicji Obywatelskiej Małgorzaty Pempek. Prowadzący przywołał medialne doniesienia, według których miała wejść na specjalistyczne badania w szpitalu w Żywcu bez kolejki. W rozmowie padła informacja, że czekała na badanie trzy tygodnie, podczas gdy standardowy czas oczekiwania dla pacjentów miał wynosić 23 miesiące.
Karnowski ocenił, że takie historie pokazują oderwanie części polityków od doświadczenia zwykłych pacjentów.
– Część polityków obecnie w koalicji rządzącej dość dużo szybciej niż inni osiągnęła taki poziom lewitacji, który zwykle gdzieś pod koniec drugiej kadencji się zdarza ludziom rządzącym – powiedział.
Zdaniem publicysty w wymiarze politycznym kluczowa jest reakcja premiera Donalda Tuska. Karnowski mówił, że z każdego problemu można wyjść, jeśli reakcja władzy jest zdecydowana.
– Nie widzę zdecydowanej reakcji premiera Donalda Tuska i opozycja z tego korzysta – ocenił.
Publicysta podkreślił, że brakuje momentu, w którym rządzący mogliby powiedzieć, że sprawa została ucięta, wnioski wyciągnięte, a winni ukarani.
– Nie ma momentu, w którym można by powiedziało, ucięliśmy to i wyciągnęliśmy wnioski, winni ukarani – podsumował Michał Karnowski na antenie Radia Warszawa.
Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego: Maria Skonieczka






