Jan Tyranowski pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych świadków duchowości XX wieku. Nie był księdzem ani kaznodzieją. Nie wyróżniał się talentem retorycznym ani błyskotliwością intelektualną. A jednak to właśnie on stał się mistrzem duchowym przyszłego papieża. Jego życie pokazuje, że do prowadzenia innych ku Bogu wystarczy osobista świętość i konsekwencja w wierze. 9 lutego przypada rocznica urodzin tego Sługi Bożego.
Opiekun przyszłego papieża
Jan Tyranowski był człowiekiem prostym, wręcz surowym w formie. Mówił bez metafor, bez teologicznych fajerwerków. Sam miał świadomość swoich ograniczeń i dlatego był zaskoczony, gdy salezjanie z krakowskich Dębnik powierzyli mu opiekę nad grupą chłopców i młodych mężczyzn zrzeszonych w Żywym Różańcu. Wśród nich znaleźli się m.in. młodzi Mieczysław Maliński oraz Karol Wojtyła.Z perspektywy czasu wiemy – dzięki wspomnieniom Wojtyły – że młodzi początkowo uznali Tyranowskiego za dewota albo co najwyżej za starszego, przesadnie pobożnego pana. Był luty 1940 roku, trwała okupacja i nie było możliwości wyboru bardziej „atrakcyjnych” opiekunów. Co więcej, świecki rzemieślnik był mniej narażony na aresztowanie czy wywózkę, co dawało pewną stabilność formacji.
Prosty przekaz, głęboka treść
Spotkania odbywały się w niewielkim, ciemnym mieszkaniu Tyranowskiego przy ulicy Różanej. Przekaz był prosty do bólu: katechizm, rachunek sumienia, modlitwa, wierność codziennym praktykom duchowym. Przykłady – schematyczne, styl – monotonny. Młodzi słuchacze często byli znudzeni, a sam prowadzący doskonale zdawał sobie z tego sprawę.Jednak z czasem coś zaczęło się zmieniać. Podopieczni zaczęli uważnie obserwować swojego opiekuna. Sprawdzali, czy żyje tym, co głosi. Szukali potknięć, niespójności, słabości. I im dłużej go testowali, tym wyraźniej widzieli, że Tyranowski jest człowiekiem głęboko autentycznym. To, co mówił, było w nim przeżyte.
Rzemieślnik duchowości
Duchowość Jana Tyranowskiego nie wzięła się z przypadku. W 1935 roku usłyszał kazanie, w którym padły słowa, że świętość jest dla każdego. Przyjął je dosłownie. Prowadzony przez spowiednika i przez starannie dobrane lektury, rozpoczął kilkuletni proces intensywnej autoformacji. Z wykształcenia był księgowym, z wychowania rzemieślnikiem. Szacunek do systematycznej pracy przeniósł na życie duchowe. Traktował je jak rzemiosło, które trzeba cierpliwie opanować. Jego głównym mistrzem stał się Jan od Krzyża, którego dzieła towarzyszyły mu przez całe życie.Pod koniec życia Tyranowski spędzał na modlitwie kontemplacyjnej nawet cztery godziny dziennie. Doświadczył nocy ciemnej, duchowych oczyszczeń i cierpienia, ale nie zrezygnował z obranej drogi.
Mistrz prowadzenia innych
Choć nie potrafił opisywać własnych doświadczeń mistycznych, okazał się wybitnym przewodnikiem duchowym. Umiał wydobywać z powierzonych mu ludzi ich wewnętrzny potencjał. Ostrzegał przed duchowymi iluzjami, wspierał w kryzysach i uczył wytrwałości.Traktował swoich podopiecznych jak czeladników. Najpierw tłumaczył zasady „rzemiosła duchowego”, a potem zostawiał przestrzeń na wielokrotne powtarzanie praktyk. Czasem setki razy. Metoda była prosta, monotonna, ale niezwykle skuteczna. Z jego szkoły wyszło kilkunastu kapłanów i wielu świeckich, którzy poważnie potraktowali wiarę. Jeden z „czeladników”, z którym Tyranowski odbywał długie spacery nad Wisłą, został papieżem i świętym – Jan Paweł II. To on ocalił postać Tyranowskiego od zapomnienia, wspominając go w swoich książkach i artykułach.
Świadek świętości świeckich
Jan Tyranowski zmarł na gruźlicę w marcu 1949 roku. Odszedł samotnie – wcześniej zmarli jego rodzice i brat – długo i w cierpieniu, które stało się dla jego przyjaciół świadectwem wiary. 23 stycznia 2017 roku otrzymał tytuł Sługi Bożego po tym, jak papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności jego cnót. Do beatyfikacji brakuje jedynie potwierdzonego cudu. Nawet bez niego Jan Tyranowski pozostaje wyraźnym znakiem, że do bycia mistrzem duchowym nie są konieczne święcenia ani talent do przemawiania. Wystarczy osobista świętość, wierność codziennym obowiązkom i życie Ewangelią bez kompromisów.
Modlitwa o beatyfikację Sługi Bożego Jana Tyranowskiego
Boże Ty wybrałeś Jana Tyranowskiego, aby wśród swoich świeckich współbraci stał się apostołem Różańca świętego i wskazywał im tajemnice naszego zbawienia; prosimy Cię, otocz chwałą Twojego sługę, a nam pozwól go naśladować w dawaniu świadectwa o Tobie. Pokornie błagam Cię, Boże, udziel mi za wstawiennictwem sługi Twego Jana Tyranowskiego, tej łaski, o którą Cię teraz szczególnie proszę. Amen.
Ojcze Nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Chwała Ojcu
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Zrodlo zdjęcia głównego: Wikipedia






