Prześladowania chrześcijan to temat, który wraca co roku wraz z publikacją Światowego Indeksu Prześladowań, a potem często ginie w natłoku bieżących spraw. W audycji „Co Kościół na to?” Weronika Ostrowska podjęła ten trudny wątek z przedstawicielami Open Doors Polska: Leszkiem Osieczko, kierownikiem organizacji, oraz Dominiką Przybysz. Rozmowa pokazała nie tylko skalę zjawiska, ale też duchowy wymiar solidarności Kościoła, który pozostaje jednym ciałem – także wtedy, gdy jego część cierpi w ukryciu.
Kościół jako jedno ciało
Goście audycji zwrócili uwagę, że temat prześladowań chrześcijan powinien być dla wierzących sprawą stałą, a nie sezonową. Kościół od początku modlił się za męczenników i tych, którzy cierpią z powodu wierności Chrystusowi. Ta pamięć nie wynika z emocji ani z chwilowej mobilizacji, lecz z tożsamości.
Leszek Osieczko podkreślił, że współczesny świat paradoksalnie „skurczył się” dzięki globalizacji, ale jednocześnie ludzie bywają dziś dalej od siebie niż wcześniej. Dotyczy to również relacji we wspólnotach i parafiach. Tym bardziej potrzebne są „połączenia” między wierzącymi – jak w organizmie, w którym impulsy krążą niczym synapsy. Właśnie o takie duchowe i realne więzi stara się Open Doors.
Dominika Przybysz dodała, że warto zmienić sposób myślenia o Kościele: przestać mówić „my” i „oni”, a zacząć widzieć w prześladowanych chrześcijanach własną rodzinę. To nie jest odległy problem „gdzieś na świecie”, lecz cierpienie braci i sióstr, za których odpowiadamy.
Indeks prześladowań: rosnące liczby, realne cierpienie
W rozmowie pojawiły się dane z raportu Open Doors. Organizacja monitoruje ponad 70 krajów, a w samej publikacji Indeksu przedstawia 50 państw, w których sytuacja chrześcijan jest najtrudniejsza. Według przytoczonych w audycji informacji, w 78 krajach żyje około 388 milionów chrześcijan doświadczających prześladowań na poziomie „bardzo silnym” lub „ekstremalnym”. Rok do roku ta liczba wzrosła z 380 do 388 milionów.
Rozmówcy zaznaczyli, że nawet jeśli ktoś patrzy na te dane wyłącznie statystycznie, skala pozostaje porażająca. Mowa o prześladowaniach, które obejmują pełne spektrum: od dyskryminacji i presji społecznej po uwięzienie, tortury oraz realne ryzyko utraty życia. Co więcej, wiele państw z listy to sygnatariusze międzynarodowych dokumentów o prawach człowieka, a mimo to podstawowe wolności religijne w praktyce nie działają.
Korea Północna: „Kościół hiper-podziemny”
Na pierwszym miejscu Światowego Indeksu Prześladowań znajduje się Korea Północna. W audycji wybrzmiało mocno, że w tym kraju chrześcijaństwo nie może funkcjonować normalnie ani publicznie, ani nawet w bezpiecznej przestrzeni rodzinnej.
System państwowy opiera się na totalnej kontroli. Dzieci zachęca się do donoszenia na rodziców, a w szkołach obowiązuje kult przywódcy. Chrześcijaństwo i Zachód przedstawia się jako wrogów narodu. Rodzina Kimów bywa ukazywana w kategoriach quasi-religijnych, a człowiek ma oddawać cześć władzy. W takich warunkach Kościół nie może być widzialny.
Leszek Osieczko przypomniał, że obecność chrześcijan w Korei Północnej ma długą historię. Pyongyang nazywano kiedyś „Jerozolimą Wschodu”. Przed przejęciem władzy przez komunistów istniały tam setki kościołów, a chrześcijan były miliony. Dziś wspólnota przetrwała, ale w podziemiu. Open Doors szacuje, że w Korei Północnej może żyć około 400 tysięcy osób wierzących.
Wiara „na granicy życia”. Jak wygląda modlitwa w reżimie?
Pytanie, jak w takim państwie można w ogóle usłyszeć o Chrystusie i wyznawać wiarę, wracało w rozmowie. Odpowiedź była jednoznaczna: w wielu przypadkach społecznie to niemal niemożliwe. Nawet rodzina nie jest miejscem bezpiecznym.
W Korei Północnej nie ma mowy o otwartej ewangelizacji. Nie dlatego, że chrześcijanie nie chcą dzielić się Ewangelią, ale dlatego, że każda próba może oznaczać śmierć albo obóz. Wystarczy przyłapanie na modlitwie czy czytaniu Biblii. Represje często obejmują nie tylko jednostkę, lecz całe rodziny i kolejne pokolenia. Kościół funkcjonuje więc w mikroskali: w parach, małych grupach, w odosobnionych miejscach, często poza domem. Posiadanie Pisma Świętego w mieszkaniu może stać się wyrokiem.
Rozmówcy porównali ten system do czegoś „gorszego niż orwellowskie państwo”, bo w reżimie zanika podstawowe zaufanie. Rodzice nie ufają dzieciom, dziadkowie wnukom. Strach przenika codzienność.
Świadectwo Timoteusza Cho: wolność i blizny
W audycji przywołano historię Tymoteusza Cho – uciekiniera z Korei Północnej, który niedawno odwiedził Polskę. Jako młody chłopak wielokrotnie próbował uciec. Został aresztowany i więziony, a podczas kolejnego pobytu w więzieniu był przekonany, że umrze. Ostatecznie jego sprawę nagłośniła młoda uczennica w Chinach, wysyłając wiadomości do dziennikarzy. Rozgłos sprawił, że sytuacja uległa zmianie i Tymoteusz mógł wydostać się z kraju.
Po przekroczeniu granicy zaczął rozumieć, czym jest wolność. W świadectwie podkreślał, że to Chrystus przynosi wolność wewnętrzną, pozwalając człowiekowi żyć, rozwijać się i wzrastać w miłości. Dziś Tymoteusz pełni rolę ambasadora wolności i chrześcijaństwa, odwiedzając kolejne kraje.
Jednocześnie jego historia pokazuje cenę, jaką płaci człowiek wychowany w totalitaryzmie. Blizny po torturach stały się wstrząsającym dowodem cierpienia. Kiedy na Zachodzie poddano go kontroli, służby nie mogły uwierzyć, że ktoś przeżył takie okrucieństwo. W rozmowie padło też mocne zdanie: żaden system nie potrafi zabić w człowieku pragnienia wolności.
„Oni świadczą samym istnieniem”
W drugiej części audycji pojawiła się refleksja, że chrześcijanie w Korei Północnej świadczą o Chrystusie przede wszystkim tym, że trwają. Dla wielu z nich samo przeżycie w wierze jest formą męczeństwa. To kontrast wobec rzeczywistości Zachodu, gdzie pójście do kościoła bywa rutyną, a czasem nawet czynnością odkładaną na później.
Dominika Przybysz zwróciła uwagę na doświadczenie chrześcijan w krajach, gdzie udział w Mszy świętej może być ostatnią decyzją w życiu. Ataki terrorystyczne, zamachy bombowe i przemoc wobec wspólnot sprawiają, że niedzielna liturgia staje się aktem odwagi. Mimo to ludzie przychodzą, bo pragną spotkać Boga, wspólnotę i przekazać wiarę dzieciom.
W rozmowie padło również ważne świadectwo duchowe: prześladowani chrześcijanie często mówią z dumą, że należą do Chrystusa. Potrafią nazwać tę przynależność największą godnością życia. To pytanie, które audycja zostawiła również słuchaczom: czy my umiemy w codzienności pokazać radość i dumę z bycia dzieckiem Boga?
Blizny jako wezwanie dla Kościoła
Leszek Osieczko rozwinął poruszający obraz: blizny prześladowanych chrześcijan są jak blizny Zmartwychwstałego Chrystusa. Jezus pokazał je uczniom, pozwolił dotknąć i zweryfikować. Podobnie dziś blizny prześladowanych stają się świadectwem – ale też wezwaniem do działania.
Blizny wymagają środowiska, w którym mogą się goić. Takim środowiskiem ma być Kościół. Jeśli Kościół jest jednym ciałem, nie może przejść obok cierpienia swoich członków. To nie jest wyłącznie temat „do modlitwy”, ale temat do konkretnego zaangażowania.
W rozmowie pojawił się przykład Afryki Subsaharyjskiej. Według przytoczonych danych, to właśnie tam ginie dziś najwięcej chrześcijan. Z Indeksu wynika, że liczba zabitych za wiarę przekroczyła 4600, z czego w samej Nigerii około 3500 osób.
Arise Africa: listy, drzewo, petycja
Open Doors Polska zachęca do udziału w kampanii „Arise Africa”. Organizacja proponuje pakiet, w którym znajduje się m.in. tekturowe drzewo – symbol modlitwy i pamięci – oraz kartki, na których można napisać słowa wsparcia. Te kartki mają trafić do prześladowanych chrześcijan jako namacalny znak, że nie są sami.
W pakiecie jest również petycja, którą można podpisać. Goście audycji podkreślili, że nawet jeśli pojedynczy podpis wydaje się drobiazgiem, to skonsolidowany głos wierzących może stać się realnym sygnałem dla decydentów. Wspólne działanie buduje świadomość, że Kościół ma sprawczość – może reagować, przypominać o prawach prześladowanych i naciskać na instytucje publiczne.
Dominika Przybysz zauważyła, że statystyki są potrzebne, ale nie mogą znieczulić. Największa zmiana zachodzi wtedy, gdy liczba „388 milionów” przestaje być abstrakcją i zamienia się w konkret: w imię, twarz, historię. To pomaga też w lokalnym wymiarze – uczy uważności na ludzi obok nas, również w naszych parafiach.
Jedność, modlitwa i „ekonomia Królestwa”
W rozmowie wybrzmiał jeszcze jeden wątek: doświadczenie bezsilności. Skala prześladowań może budzić reakcję obronną – człowiek odsuwa temat, bo nie widzi, co mógłby zrobić. Leszek Osieczko nazwał to krzykiem bezsilności i dodał, że właśnie tam może rozpocząć się działanie Boga.
„Ekonomia Królestwa Bożego” nie polega na tym, że wszyscy muszą być bohaterami. Każdy może dać tyle, ile może: modlitwę, pamięć, podpis, list, wsparcie. Czasem nawet ofiarowanie Bogu własnej bezradności staje się początkiem nowej drogi.
Na zakończenie audycji prowadząca przypomniała, że modlitwa pozostaje fundamentem. Jedna krótka modlitwa dziennie, akt strzelisty, świadomość, że gdzieś na świecie są ludzie, którzy nie mogą nawet zrobić prostego gestu znaku krzyża – to zmienia perspektywę wiary.
Jak pomóc?
Open Doors Polska zachęca do wejścia na stronę organizacji i dołączenia do działań wspierających prześladowanych chrześcijan – poprzez modlitwę, kampanię Arise Africa, podpis pod petycją, a także poprzez wsparcie finansowe.
Kościół prześladowany prosi przede wszystkim o jedno: aby go nie zapomnieć.
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: OpenDoors






