Grzegorz Kozłowski rozmawiał z Łukaszem Majchrzakiem, prezesem Instytutu im. Hetmana Żółkiewskiego, o postaci kapitana pilota Władysława Polesińskiego. Wielki Post stał się naturalnym kontekstem do przypomnienia żołnierza, który łączył służbę Ojczyźnie z głębokim życiem duchowym.
Żołnierz wychowany w duchu patriotyzmu
Władysław Polesiński pochodził z Żelechowa niedaleko Garwolina. Dorastał w środowisku silnie naznaczonym tradycją patriotyczną, żywą pamięcią o Romualdzie Traugucie oraz harcerskim etosem służby. Już jako młody człowiek marzył o lotnictwie. Mimo początkowych wątpliwości rodziców dostał się do Korpusu Kadetów nr 2 w Modlinie, a następnie ukończył Oficerską Szkołę Lotniczą w Grudziądzu (później przeniesioną do Dęblina).
Jako oficer służył w Krakowie. Równolegle studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim – najpierw w Szkole Nauk Politycznych, następnie na Wydziale Prawa. Był człowiekiem ambitnym, wszechstronnie wykształconym, a jednocześnie głęboko zakorzenionym w wierze.
23 lipca 1930 – doświadczenie ocalenia
23 lipca 1930 roku Polesiński uległ poważnemu wypadkowi lotniczemu. Samolot uległ całkowitemu zniszczeniu, lecz on i drugi pilot zdołali wydostać się z maszyny na chwilę przed wybuchem. Dla Polesińskiego nie był to jedynie zbieg okoliczności. W chwili zagrożenia wołał: „Chryste, ratuj”, a ocalenie odczytał jako dar drugiego życia.
Od tego momentu rozpoczął praktykę codziennego „raportu przed Chrystusem” – wieczornej modlitwy o godz. 21.00, w której stawał przed Bogiem jak żołnierz przed dowódcą. Dziękował za życie, rozliczał dzień i odnawiał gotowość do służby. Właśnie ta praktyka stała się – jak wskazują badania Łukasza Majchrzaka – jednym z duchowych źródeł późniejszego Apelu Jasnogórskiego. Co istotne, jego początki wiążą się z Warszawą, z kaplicą jezuitów przy ul. Rakowieckiej, w dzisiejszym sanktuarium św. Andrzeja Boboli.
Rycerski Zakon Krzyża i Miecza
Pod koniec 1936 roku Polesiński powołał Rycerski Zakon Krzyża i Miecza. Była to organizacja formacyjna dla świeckich mężczyzn, oparta na regule życia łączącej duchowość z dyscypliną. Hasłem zakonu było: „Chrystus zwycięża”.
Reguła obejmowała całego człowieka – ducha i ciało. Dzień rozpoczynał się od obowiązkowej gimnastyki, następnie modlitwy w czterech intencjach: o własną doskonałość, za Polskę, za najwyższego przywódcę narodu oraz o całkowite oddanie się Bogu. Polesiński podkreślał:
„Modlitwa może być krótka, ale ma cię przeniknąć na wskroś”.
Każdą pracę należało podejmować jako ofiarę składaną Bogu i służbę Ojczyźnie. Duchowość nie była oderwana od codzienności – przeciwnie, miała ją przenikać.
„Miłuj Boga i Polskę czynem”
Polesiński sformułował także dziesięć zasad życia, swoisty dekalog dla członków zakonu. Pierwsze przykazanie brzmiało:
„Miłuj Boga i Polskę czynem i miłość tę rozszerzaj wokoło”.
Podkreślał, że religijność nie może być wyłącznie deklaratywna. Wzywał do czynu, ofiarności i panowania nad sobą: „Kto siebie nie opanuje, nic w życiu nie osiągnie”; „Miłość żąda ofiary”; „Słaby jestem, gdy sam jestem. Mocny jestem, gdy z Bogiem jestem”.
Wieczorny raport o 21.00 miał łączyć wszystkich członków zakonu w jedności modlitwy. Trzy słowa streszczały tę postawę: jestem – pamiętam – czuwam.
Wielki Post jako szkoła duchowej dyscypliny
Wielki Post przypomina o walce duchowej, o potrzebie porządku życia, o pracy nad sobą i o odpowiedzialności za Ojczyznę. Polesiński proponował drogę wymagającą, ale pełną radości. Był człowiekiem pogodnym, pełnym energii i wewnętrznego pokoju. Jego reguła nie była zbiorem surowych zakazów, lecz programem budowania „człowieka mocnego Bogiem”.
Dziedzictwo kapitana Polesińskiego to nie tylko historia, lecz konkretna propozycja życia: codzienny raport sumienia, praca jako służba, modlitwa przenikająca dzień i świadomość, że ostateczne zwycięstwo należy do Chrystusa.
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: echokatolickie






