Gościem Radia Warszawa był Sławomir Kamiński, wiceprzewodniczący Komisji Międzyzakładowej NZZ „Solidarność” w Grupie Azoty Puławy. Rozmowa dotyczyła aktualnej sytuacji jednego z najważniejszych przedsiębiorstw chemicznych w Polsce.

Filar polskiego przemysłu
Grupa Azoty to jeden z najważniejszych producentów nawozów w Europie. Bez jej działalności trudno wyobrazić sobie współczesne rolnictwo.
– Gdyby nie nawozy, plony spadłyby nawet o połowę – podkreśla Sławomir Kamiński.
Spółka ma także ogromne znaczenie dla regionu. W Puławach zatrudnia około trzech tysięcy osób i pozostaje jednym z kluczowych pracodawców.
Dług i niepewna przyszłość
Mimo silnej pozycji, Grupa Azoty zmaga się dziś z poważnymi problemami finansowymi. Zadłużenie przekracza 10 miliardów złotych, co wynika m.in. z opóźnionej inwestycji w Policach.
W odpowiedzi powstała nowa strategia, która – jak podkreślają związkowcy – kosztowała ponad 30 milionów złotych.
– Efektem jest stwierdzenie oczywiste: mamy zajmować się nawozami – mówi Kamiński.
Jego zdaniem problem polega na tym, że dotychczas siła firmy opierała się na dwóch filarach: produkcji nawozów oraz chemii, m.in. melaminy i kaprolaktamu. Dziś ten drugi obszar traci rentowność.
Zielony Ład i konkurencja z zagranicy
Zdaniem przedstawicieli „Solidarności” kluczowym problemem są regulacje unijne związane z ETS i Zielonym Ładem.
To one sprawiają, że produkcja chemiczna w Polsce staje się nieopłacalna. W efekcie rynek przejmują producenci z Azji, głównie z Chin.
Równocześnie rośnie import nawozów z Rosji.
– W ubiegłym roku sprowadziliśmy nawozy o wartości nawet 2,5 miliarda złotych – podkreśla Kamiński.
Jak dodaje, oznacza to nie tylko uderzenie w polskie zakłady, ale także pośrednie wspieranie rosyjskiej gospodarki w czasie wojny.
Brak dialogu
Związkowcy podkreślają, że wielokrotnie próbowali podjąć rozmowy z rządem i zarządem spółki.
– Naszym celem nie jest udzielanie wywiadów, tylko rozmowa i rozwiązania – mówi Kamiński.
Jak twierdzi, do tej pory nie udało się doprowadzić do realnego dialogu, a przedstawiciele władz nie znajdują czasu na spotkania.
Proste rozwiązania
Zdaniem związkowców wyjście z kryzysu nie wymaga kosztownych analiz i doradców.
– Wystarczy zdjąć z nas nadmierne regulacje i ograniczyć import z Rosji – przekonuje Kamiński.
Podkreśla, że polskie produkty są konkurencyjne jakościowo, a pracownicy mają kompetencje, by utrzymać silną pozycję firmy.
– Dajcie nam pracować i nie przeszkadzajcie – podsumowuje.
Stawka jest wysoka
Sytuacja Grupy Azoty to nie tylko problem jednej spółki. To kwestia bezpieczeństwa żywnościowego, rynku pracy i całego sektora przemysłowego w Polsce.
Dlatego przyszłość zakładów w Puławach pozostaje ważnym tematem nie tylko dla pracowników, ale dla całej gospodarki.
Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego:





