Marcin Bąk w „Kalejdoskopie historycznym” zabiera Cię Drogi Słuchaczu w głąb jednego z najbardziej fascynujących, a jednocześnie najmniej znanych momentów polskiej historii. Marcin Bąk wraz z historykiem i popularyzatorem dziejów Markiem Hilgendorfem przypomnieli postać króla Przemysła II – władcy, który jako pierwszy po okresie rozbicia dzielnicowego sięgnął po koronę Królestwa Polskiego.
Król niemal nieobecny w zbiorowej pamięci
Choć Przemysł II został koronowany na króla Polski, jego postać praktycznie nie funkcjonuje w powszechnej świadomości historycznej. Przyczyna jest z pozoru prosta: krótkie panowanie, brak spektakularnych bitew, brak wielkich zwycięstw militarnych, które łatwo zapadają w pamięć i dobrze wyglądają w szkolnych podręcznikach czy atlasach historycznych. Jak zauważa Marek Hilgendorf, Przemysł II należy do grona tzw. „zapomnianych królów Polski”, obok Wacława II, Wacława III, Jana Olbrachta czy Aleksandra Jagiellończyka.
Tymczasem jego koronacja w 1295 roku była wydarzeniem przełomowym. Polska, choć formalnie istniała jako pojęcie polityczne, od dziesięcioleci nie miała króla. Korona była niejako „niczyja”, a rozbite dzielnice funkcjonowały w cieniu ambicji lokalnych książąt i obcych potęg.
Wielkopolska – kolebka odnowienia Królestwa
Proces ponownego scalania ziem polskich nabrał tempa w drugiej połowie XIII wieku. Istniało kilka ośrodków, które mogły stać się centrum odnowionego królestwa: Kraków, Wrocław i Wielkopolska. Ostatecznie to właśnie Poznań i Gniezno odegrały kluczową rolę.
Przemysł II dysponował kilkoma atutami. Najważniejszym było silne zaplecze kościelne, skupione wokół arcybiskupstwa gnieźnieńskiego. Kluczową postacią tego okresu był arcybiskup Jakub Świnka – wybitny mąż stanu, którego Marek Hilgendorf określa mianem „Prymasa Tysiąclecia”, choć sam tytuł prymasa pojawi się dopiero później.
To właśnie Jakub Świnka stał się architektem koronacji Przemysła II. Widział on jasno, że tylko zjednoczone Królestwo Polskie może zapewnić trwałość wspólnoty politycznej i kulturowej, zagrożonej przez ekspansję niemiecką i rozdrobnienie dzielnicowe. To on nałożył królewską koronę na skronie Przemysła II 26 czerwca 1295 roku.
Pomorze Gdańskie i znaczenie Gdańska
Drugim wielkim atutem Przemysła II było zjednoczenie pod swoim panowaniem Wielkopolski i Pomorza Gdańskiego. Po śmierci księcia Mściwoja II w 1294 roku Pomorze znalazło się w rękach Przemysła II, co diametralnie zmieniło układ sił.
Gdańsk był już wtedy miastem bogatym, strategicznym i pożądanym. Kontrola ujścia Wisły oznaczała kontrolę nad handlem całej Polski. Jak trafnie zauważono w audycji, Pomorze było kluczem do dalszego jednoczenia ziem polskich, ale jednocześnie obszarem, który budził ogromne zainteresowanie Brandenburgii i rodzącego się państwa zakonu krzyżackiego.
Dlaczego nie Kraków?
Choć Kraków kojarzy się dziś z dawną stolicą Polski, w końcu XIII wieku nie mógł stać się realnym centrum odnowionego królestwa. Lokalni możnowładcy byli bardziej zainteresowani własnymi przywilejami niż ideą zjednoczenia. Chętnie popierali kandydatów, którzy gwarantowali im finansowe i polityczne korzyści – stąd ich otwartość na rządy czeskiego króla Wacława II.
Dla Jakuba Świnki i ośrodka wielkopolskiego było to nie do przyjęcia. Koronacja w Krakowie groziła wchłonięciem Polski przez Czechy. Dlatego Przemysł II świadomie zrezygnował z walki o Kraków, skupiając się na budowie własnej pozycji w Wielkopolsce i na Pomorzu.
Koronacja – akt o znaczeniu symbolicznym i politycznym
Dla ludzi średniowiecza koronacja nie była jedynie ceremonią. Król był postrzegany jako pomazaniec Boży, władca obdarzony szczególną legitymacją, sięgającą czasów Karola Wielkiego. W warunkach rozbicia dzielnicowego akt koronacji oznaczał przywrócenie ciągłości państwowej i prawnej.
Koronacja Przemysła II była możliwa także dzięki sprzyjającym okolicznościom międzynarodowym. W 1295 roku na tronie cesarskim panował wakat, co uniemożliwiało skuteczne zablokowanie tego aktu przez Cesarstwo Niemieckie, które od dawna traktowało ziemie polskie jako obszar ekspansji.
Tragiczny finał – śmierć króla w Rogoźnie
Panowanie Przemysła II trwało zaledwie kilka miesięcy. W nocy z 7 na 8 lutego 1296 roku król został napadnięty w Rogoźnie podczas zapustów. Oddział kilkudziesięciu zamachowców wtargnął do grodu. Król stawił opór, został ciężko ranny i uprowadzony. Niedługo później zmarł – najprawdopodobniej z powodu odniesionych ran lub został dobity w trakcie ucieczki porywaczy.
Historycy są zgodni, że nie planowano jego zabójstwa. Przemysł II miał zostać porwany, co wskazuje na polityczny charakter zamachu. Najczęściej wskazywanymi zleceniodawcami są margrabiowie brandenburscy, którym szczególnie zależało na osłabieniu polskiej obecności na Pomorzu. Istnieją także inne hipotezy, jednak dziś to właśnie wątek brandenburski uznaje się za najbardziej prawdopodobny.
Dziedzictwo krótkiego panowania
Śmierć Przemysła II zmieniła bieg historii. Pozostaje jednym z największych pytań historycznych, jak potoczyłyby się losy Polski, gdyby nie ten zamach. Być może stolica znajdowałaby się dziś w Poznaniu, a proces jednoczenia ziem polskich przebiegłby szybciej i stabilniej.
Choć jego panowanie było krótkie i nietrwałe, Przemysł II zapisał się w historii jako ten, który pierwszy po rozbiciu dzielnicowym odważył się sięgnąć po koronę. Jego dzieło kontynuowali następcy, a pamięć o nim – choć przez wieki przyćmiona – zasługuje na przywrócenie należnego miejsca w polskiej historii.
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: wikipedia






