Kilka tysięcy kilometrów od Polski, w Tanzanii, znajduje się miejsce będące świadectwem dramatycznych losów Polaków podczas II wojny światowej. Klub Polski w Tengeru przypomina o tysiącach polskich uchodźców, którzy wraz z Armią Andersa opuścili Związek Sowiecki. Dziś Fundacja Salvatti chce przywrócić temu miejscu życie, a w prace zaangażowali się m.in. Skauci Europy.
O swojej wyprawie do Tanzanii opowiedzieli na antenie Radia Warszawa Wojciech Wiater i Szymon Szewczak ze Skautów Europy.
Polacy znaleźli schronienie w Afryce
Historia Tengeru wiąże się z ewakuacją Armii Andersa ze Związku Sowieckiego. Wraz z żołnierzami wyjechała ogromna grupa polskich cywilów – kobiet, dzieci i osób starszych. Część z nich została następnie skierowana do obozów uchodźczych w różnych częściach świata.
Jednym z największych takich miejsc w Afryce było właśnie Tengeru. Według relacji gości Radia Warszawa przebywało tam około 5 tysięcy Polaków.
Po zakończeniu wojny nie wszyscy zdecydowali się na powrót do Polski znajdującej się pod rządami komunistycznymi. Część uchodźców wyjechała do innych krajów, a część pozostała w Afryce. Polacy wykupili teren i stworzyli miejsce, które miało stać się ich wspólnym domem – Klub Polski. Budynek swoją architekturą wyróżniał się na tle miejscowej zabudowy.
Miejsce, które może zniknąć
Dziś w Klubie Polskim nie mieszkają już jego dawni polscy gospodarze. Jak wspominali skauci, ostatni Polak związany z tym miejscem zmarł około 2011 roku. Pozostał budynek i pamięć o historii ludzi, którzy tysiące kilometrów od ojczyzny próbowali stworzyć namiastkę Polski.
– Gdy my nie będziemy o tym pamiętać, nie będziemy o tym mówić ludziom, ta pamięć bardzo szybko zaniknie – podkreślali młodzi wolontariusze.
Ślady polskiej obecności w Tengeru są jednak znacznie większe. Na terenie dawnego obozu znajduje się również polski cmentarz. Dla uczestników wyprawy jego odwiedzenie było jednym z najbardziej poruszających momentów podróży.
– Widać, że to naprawdę gdzieś tam się wydarzyło – mówił jeden z rozmówców Radia Warszawa, opisując atmosferę miejsca i skalę dawnego polskiego osiedla.
Skauci zabrali się do pracy
Wyprawa nie ograniczała się jednak do poznawania historii. Skauci Europy pojechali do Tanzanii również po to, aby pomóc w odnowieniu budynku.
Początkowo planowano m.in. prace przy dachu. Ostatecznie młodzi wolontariusze skupili się przede wszystkim na renowacji pomieszczeń mieszkalnych. Zrywali stare warstwy ze ścian, gipsowali je i pracowali razem z miejscowymi fachowcami.
W efekcie udało się wykonać prace w czterech pokojach i trzech łazienkach. Konieczne było również zabezpieczanie drewnianych elementów przed termitami.
Skauci przyznają, że praca w Tanzanii wymagała także przyzwyczajenia się do zupełnie innego podejścia do czasu i organizacji.
– My w Europie mamy zegarki, a w Afryce ludzie mają po prostu czas – usłyszeli podczas pobytu.
„To część naszej historii”
Dla uczestników wyprawy ratowanie Klubu Polskiego nie jest jedynie remontem kolejnego starego budynku. Chodzi przede wszystkim o zachowanie fragmentu polskiej historii.
– To jest część naszej historii, to jest część nas, Polaków, naszych rodzin dalszych i bliższych, które trzeba pielęgnować – mówił jeden ze skautów. Jak dodawał, nawet jeśli takie miejsca znajdują się tysiące kilometrów od Polski, nadal pozostają częścią narodowego dziedzictwa.
Wojciech i Szymon podkreślali również, że zetknięcie się z historią na miejscu daje zupełnie inne doświadczenie niż sama nauka z podręcznika. Zobaczenie dawnego obozu, cmentarza i domu polskich uchodźców pozwala lepiej zrozumieć los ludzi, którzy znaleźli się daleko od ojczyzny.
Afryka, której nie pokazują wycieczki
Ważnym doświadczeniem wyprawy było także spotkanie z mieszkańcami Tanzanii i Kenii. Skauci zwracali uwagę na ich otwartość i gościnność. Nie była to typowa turystyczna podróż – uczestniczyli w lokalnych Mszach, odwiedzali miejscowe wspólnoty i byli zapraszani do domów oraz wiosek mieszkańców.
– Oni mają bardzo mało, a są tak szczęśliwymi ludźmi i tak otwartymi na innych, że naprawdę daje to bardzo dużo do myślenia – mówił Szymon.
Obaj skauci deklarują, że chcieliby jeszcze wrócić do Tanzanii i ponownie zaangażować się w prace przy Klubie Polskim.
Dziś przyszłość tego miejsca zależy przede wszystkim od tego, czy pamięć o polskich uchodźcach w Afryce będzie przekazywana kolejnym pokoleniom. Inicjatywa Fundacji Salvatti i zaangażowanie młodych wolontariuszy pokazują, że historia Tengeru – choć rozgrywała się tysiące kilometrów od Polski – nadal może być żywa.
Autor audycji: Weronika Ostrowska
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: Grzegorz Kozłowski






