Od początku wakacji w Polsce utonęło już 40 osób. Piotr Rytko, prezes Piaseczyńskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, ostrzega, że szczególnie niebezpieczna może być Wisła. Niski poziom rzeki nie oznacza bowiem, że można bezpiecznie po niej spacerować lub próbować przejść na drugi brzeg.
Wisła przyciąga plażami, piaszczystymi łachami i malowniczymi odnogami. Pozornie płytka woda może jednak w jednej chwili zmienić się w głębinę z silnym nurtem.
– To jest rzeka bardzo niebezpieczna. Pomimo niskiego stanu wody nadal znajdują się w niej głębokie miejsca, które są ryzykowne – podkreślił Piotr Rytko w rozmowie na antenie Radia Warszawa.
Niski stan wody zwiększa ryzyko
Ratownik zwrócił uwagę, że komunikaty o niskim poziomie Wisły mogą dawać ludziom złudne poczucie bezpieczeństwa. Niektórzy wchodzą daleko od brzegu, spacerują po płyciznach, a nawet próbują przechodzić przez rzekę.
– Obserwujemy coś takiego jak wędrowanie po Wiśle. Ludzie starają się wchodzić coraz dalej, co zwiększa ryzyko wystąpienia wypadku – powiedział prezes Piaseczyńskiego WOPR.
Jednym z największych zagrożeń są tak zwane przykosy. To piaszczyste lub żwirowe wypłycenia powstające w nurcie rzeki. Można po nich brodzić w wodzie sięgającej kostek lub kolan. Kończą się jednak stromym uskokiem, za którym znajduje się głęboka woda.
– Z jednej strony mamy bardzo płytką wodę, ale po drugiej stronie kantu przykosy może znajdować się głębina z wartkim nurtem – wyjaśnił Piotr Rytko.
Osoba, która zbliży się do krawędzi takiego wypłycenia, może nagle stracić grunt pod nogami. Silny prąd natychmiast odciąga ją od bezpiecznego miejsca. Powrót na płyciznę może być trudny nawet dla dobrego pływaka.
Szok termiczny i panika
Podczas upałów organizm spacerującej po płyciźnie osoby jest mocno rozgrzany. Nagłe wpadnięcie do zimnej i głębokiej wody może wywołać szok termiczny, panikę oraz problemy z oddychaniem.
– Człowiek nie wie, co się z nim dzieje. Silny prąd powoduje, że bardzo trudno jest wrócić na przykosę, a woda uciąga dalej – zaznaczył ratownik.
W pobliżu takich wypłyceń mogą powstawać również wiry. Przy niskim stanie rzeki można podejść do nich znacznie bliżej niż zwykle. Wydostanie się z wiru bez odpowiedniego przygotowania jest niezwykle trudne.
Najważniejsze jest zapobieganie
Zdaniem Piotra Rytki nie należy liczyć na to, że w chwili zagrożenia uda się przypomnieć sobie wszystkie zasady samoratownictwa. Najważniejsze jest niedopuszczenie do niebezpiecznej sytuacji.
– Przede wszystkim trzeba wytrenować myślenie i przeciwdziałanie. Nie powinniśmy doprowadzić do sytuacji, w której znajdziemy się w nurcie albo przy wirze – powiedział.
Jeżeli człowiek zostanie porwany przez nurt, powinien starać się zachować spokój, położyć się możliwie płasko na wodzie i płynąć w stronę płytszego brzegu. Powrót pod prąd na piaszczystą łachę może okazać się niemożliwy.
Ratownik przypomniał również, że na Wiśle nie ma strzeżonych kąpielisk. Patrole ratownicze nie mogą jednocześnie znajdować się w każdym miejscu.
Kamizelka może uratować życie
Osoby korzystające z kajaków, pontonów oraz desek SUP powinny zawsze zakładać kamizelkę asekuracyjną lub ratunkową. Nurt, cofka lub nagłe zawirowanie mogą w każdej chwili przewrócić sprzęt.
– Nigdy nie wiemy, kiedy znajdziemy się w wodzie. Kamizelka ratunkowa albo asekuracyjna może wtedy uratować życie – podkreślił Piotr Rytko.
Kamizelka powinna być prawidłowo dopasowana i zapięta przez cały czas przebywania na wodzie. Samo posiadanie jej na pokładzie nie zapewnia bezpieczeństwa.
Jak pomóc tonącej osobie?
Pierwszym krokiem powinno być natychmiastowe wezwanie służb pod numerem alarmowym 112. Należy także zaalarmować osoby znajdujące się w pobliżu.
Ratownik przestrzegł przed spontanicznym wskakiwaniem do rzeki. Tonący człowiek, działając w panice, może chwycić osobę próbującą go ratować i wciągnąć ją pod wodę.
– Nie starajmy się być bohaterami. Uratowanie kogoś w rzece nie jest łatwe. Osoba nieprzygotowana i niezabezpieczona może sama stać się kolejną ofiarą – ostrzegł prezes Piaseczyńskiego WOPR.
Pomocy można udzielić z brzegu, wykorzystując długą gałąź, linę, związane ręczniki, deskę, materac, bojkę lub koło ratunkowe. Najlepiej podać lub rzucić tonącemu przedmiot, którego będzie mógł się uchwycić, nie wchodząc przy tym do głębokiej wody.
Nie przeceniajmy swoich możliwości
Ratownicy przypominają, że podstawą bezpiecznego wypoczynku nad wodą jest rozsądek. Należy unikać niestrzeżonych miejsc, nie wchodzić do rzeki po alkoholu oraz nie przeceniać swoich umiejętności pływackich.
Niski stan Wisły nie czyni jej bezpieczniejszą. Przeciwnie – może umożliwić dojście do miejsc, które przy wyższym poziomie rzeki byłyby niedostępne. Najważniejsze jest więc przewidywanie zagrożeń jeszcze przed wejściem do wody.
Prowadząca audycję: Weronika Ostrowska






