Od niemal roku pracuje w parafii św. Augustyna w Kambii, na północy Sierra Leone. Ks. Łukasz Krupa, misjonarz diecezji warszawsko-praskiej, opowiedział w Radiu Warszawa o duszpasterstwie, szkołach rozsianych po buszu, relacjach chrześcijan z muzułmanami oraz największych wyzwaniach swojej posługi.
Sierra Leone leży na zachodnim wybrzeżu Afryki, nad Oceanem Atlantyckim. Jak mówił gość Poranka z Radiem Warszawa, jest to niewielki kraj, którego powierzchnia stanowi około jednej trzeciej terytorium Polski. Misja, na której pracuje, znajduje się w miejscowości Kambia, niedaleko granicy z Gwineą.
Duszpasterstwo podobne do polskiego
Zdaniem ks. Łukasza Krupy podstawowe zadania duszpasterskie w Sierra Leone nie różnią się znacząco od pracy w polskiej parafii. Sprawowane są Msze Święte i sakramenty, prowadzona jest również katecheza.
Różnicą jest jednak brak stałych godzin pracy kancelarii. Mieszkańcy przychodzą do misjonarzy ze swoimi sprawami o różnych porach dnia, a czasami także wieczorem. Plan pracy jest bardziej spontaniczny i zależy od aktualnych potrzeb parafian.
Każdy dzień rozpoczyna się Mszą Świętą o godzinie 7.00. Według misjonarza uczestniczy w niej zazwyczaj od 20 do 30 osób. Cała parafia liczy około 500 katolików, którzy mieszkają także w miejscowościach położonych daleko od głównego kościoła.
– Później dzień nie ma sztywnego harmonogramu. Jest dużo więcej spontaniczności, w zależności od tego, co jest potrzebne – wyjaśniał duchowny.
Chrześcijanie i muzułmanie żyją obok siebie
Większość mieszkańców otaczających parafię miejscowości stanowią muzułmanie. Są nimi również niektórzy pracownicy placówek prowadzonych przez misję oraz dzieci uczęszczające do szkół.
Ks. Łukasz Krupa podkreślał, że wyznawcy obu religii żyją ze sobą bez konfliktów. Ludzie witają się na ulicach, są życzliwi i wspólnie uczestniczą w życiu lokalnej społeczności.
Muzułmanie również przychodzą na teren parafii, prosząc o pomoc w sprawach społecznych i codziennych. Jak zaznaczył misjonarz, nie są wtedy traktowani inaczej ze względu na wyznawaną religię.
– Żyjemy obok siebie, nie różnicujemy. Skoro większość społeczeństwa jest muzułmańska, to na parafię przychodzą także muzułmanie z różnymi sprawami i otrzymują pomoc – mówił.
Siedemnaście szkół rozsianych po parafii
Jednym z głównych zadań ks. Łukasza Krupy jest opieka nad 17 szkołami podstawowymi. Placówki są rozsiane po całym terenie parafii, dlatego samo ich odwiedzenie zajmuje wiele dni.
Dotarcie do niektórych miejscowości jest dużym wyzwaniem. Drogi są najczęściej szutrowe, a podczas pory deszczowej powstają w nich głębokie koleiny i wyrwy. Misjonarz często korzysta z niewielkiego motocykla, którym łatwiej poruszać się po trudnym terenie.
– Po jednej wyprawie do wiosek w buszu człowiek potrzebuje przynajmniej jednego dnia odpoczynku – przyznał.
Do jego obowiązków należy także sobotnia katecheza oraz niedzielne wyjazdy do kaplic, w których odprawiane są Msze Święte.
Trudności z edukacją i katechezą
Jednym z wyzwań jest poziom wykształcenia mieszkańców. Chociaż w Sierra Leone funkcjonują szkoły, nie wszyscy potrafią płynnie czytać i pisać. Część osób czyta powoli, sylabizując, co utrudnia korzystanie z materiałów katechetycznych.
Dodatkową przeszkodą jest język. Oficjalnie nauczanie odbywa się po angielsku, jednak w praktyce często używane są języki lokalne albo krio, którym mieszkańcy posługują się na co dzień.
Misjonarz zauważył, że niektórzy wierni potrafią wyrecytować zapamiętane odpowiedzi z katechizmu. Kiedy jednak pytanie zostanie sformułowane w inny sposób, mogą mieć trudność ze zrozumieniem jego znaczenia.
Mimo tych problemów ks. Łukasz Krupa docenia regularność mieszkańców, którzy uczestniczą we Mszach Świętych i nabożeństwach różańcowych.
Życie toczy się przed domem
Wioski w północnej części Sierra Leone składają się najczęściej z domów wybudowanych z glinianych lub betonowych bloczków. Budynki kryte są blachą, często zardzewiałą i wielokrotnie naprawianą.
Domy służą mieszkańcom głównie do spania. Gotowanie, pranie, rozmowy i pozostałe codzienne zajęcia odbywają się na zewnątrz. Z tego powodu misjonarze, którzy częściej przebywają wewnątrz budynków, bywają uznawani za chorych.
– Tam całe życie toczy się na zewnątrz. Do domu wchodzi się na noc. Kiedy ktoś siedzi w domu w ciągu dnia, mieszkańcy myślą, że jest chory – opowiadał kapłan.
Internet jest, ale brakuje prądu
Bieda pozostaje jednym z problemów mieszkańców, chociaż – jak zaznaczył duchowny – w odwiedzanym przez niego regionie nie ma głodu. Podstawą wyżywienia jest ryż, gotowane liście, ryby, mięso lub kurczak, jeśli są dostępne.
Wyzwaniem pozostają edukacja, służba zdrowia oraz rozwój infrastruktury. Nowoczesna technologia dociera jednak również do miejscowości, w których nie ma powszechnego dostępu do energii elektrycznej.
– Internet działa, chociaż prądu nie ma. Ludzie przychodzą do kościoła, podłączają telefony do ładowania, a po Mszy je odbierają – mówił ks. Łukasz Krupa.
Najważniejsze wyzwanie misjonarza
Duchowny chciałby pomóc mieszkańcom w pogłębianiu życia duchowego. Sprawy społeczne i codzienne potrzeby zajmują znaczną część pracy misjonarzy, jednak jego pragnieniem jest również prowadzenie bardziej osobistych rozmów o wierze.
– Chciałbym wejść z nimi na głębszy poziom życia duchowego. Gdyby udało się głębiej porozmawiać o wierze, byłoby to dla mnie wielką radością – podsumował misjonarz.
Ks. Łukasz Krupa przebywa obecnie na urlopie w Polsce. Po odpoczynku powróci do swojej parafii i dalszej pracy w Sierra Leone.






