Dorastał w rodzinie radykalnych sunnitów, uczył się w islamskiej szkole i przez trzy lata przechodził szkolenie dżihadystyczne. Dziś jest chrześcijaninem, wspiera prześladowanych wyznawców Chrystusa i ze względów bezpieczeństwa nie może ujawnić swojej prawdziwej tożsamości ani pokazać twarzy. Harun opowiedział w Radiu Warszawa o drodze, która całkowicie odmieniła jego życie.
Harun to imię używane na potrzeby rozmowy. Jak wyjaśniono na początku wywiadu, mężczyzna otrzymał w Pakistanie wyrok śmierci i nadal pozostaje w niebezpieczeństwie. Do Polski przyjechał dzięki organizacji Open Doors, z którą współpracuje na rzecz prześladowanych chrześcijan.
– To nie jest moja historia. To historia działania mojego Boga w moim życiu – powiedział.
Syn i wnuk imamów
Harun wychował się w Pakistanie w rodzinie mocno związanej z islamem. Jego ojciec i dziadek byli imamami. Rodzina zdecydowała, że również on powinien zdobyć religijne wykształcenie i w przyszłości zostać imamem, muftim lub islamskim uczonym.
W wieku 13 lat nauczył się całego Koranu po arabsku na pamięć i otrzymał tytuł hafiza. Ponieważ jego językiem ojczystym był urdu, początkowo nie rozumiał zapamiętywanych fragmentów. Kontynuował więc naukę języka arabskiego, Koranu, hadisów oraz historii islamu.
Edukacja w islamskiej szkole trwała dziewięć lat. Harun ukończył seminarium i, jak relacjonował, zdobył kilka tytułów religijnych, a następnie został imamem.
Lęk przed grzechem i pragnienie zbawienia
Podczas rozmowy Harun opowiadał o własnym rozumieniu islamu w okresie młodości. Jak zaznaczył, żył w głębokim lęku przed potępieniem i nie znajdował pewności przebaczenia grzechów.
To właśnie poszukiwanie gwarancji zbawienia miało doprowadzić go do decyzji o rozpoczęciu szkolenia dżihadystycznego. Był przekonany, że śmierć podczas walki przeciwko osobom uznawanym za niewierzące zapewni mu wejście do nieba.
Są to osobiste doświadczenia i interpretacje Haruna, ukształtowane przez środowisko, w którym dorastał. Nie stanowią one opisu poglądów wszystkich muzułmanów ani wszystkich nurtów islamu.
– Zdecydowałem się zostać dżihadystą, żebym mógł umrzeć i trafić do nieba. Wtedy uważałem, że to jedyna droga – relacjonował.
Trzy lata szkolenia
Szkolenie dżihadystyczne trwało trzy lata. Harun uczył się walki i otrzymał czarny pas w sztukach walki. Ze względu na zaangażowanie oraz oddanie dowódca miał nazwać go „lwem Pakistanu”.
Po ukończeniu szkolenia wrócił do rodzinnego domu. W rozmowie wspominał, że jego matka była dumna z obranej przez niego drogi. Jej reakcja pokazywała, jak silne poparcie dla jego decyzji istniało w najbliższym otoczeniu.
Harun przyznał, że w tamtym czasie nie uważał swoich planów za niewłaściwe. Był przekonany, że postępuje zgodnie z poznaną przez siebie religią i realizuje najważniejszy cel życia.
– Wtedy nie myślałem, że to coś złego. Byłem przekonany, że to jedyna droga – mówił.
Obraz chrześcijan budowany przez propagandę
W trakcie szkolenia Harunowi przedstawiano zniekształcony obraz chrześcijaństwa i mieszkańców krajów zachodnich. Jak opowiadał, chrześcijanie byli ukazywani jako ludzie niemoralni, nadużywający alkoholu i pozbawieni zasad.
Uczestnikom szkoleń pokazywano materiały pornograficzne zestawione z symbolami chrześcijańskimi. Miało to budzić wrogość oraz przekonanie, że zachodnie społeczeństwa i chrześcijaństwo oznaczają moralne zepsucie.
Harun podkreślał, że w latach 90. dostęp do niezależnych informacji w Pakistanie był znacznie bardziej ograniczony niż obecnie. Nie było powszechnego internetu ani możliwości łatwego konfrontowania przekazywanych treści z rzeczywistością.
– Taki obraz chrześcijan był umieszczany w naszych głowach – powiedział.
Dwa różne pragnienia
W rozmowie Harun porównał swoje dawne rozumienie dżihadu z nauczaniem Jezusa o jedności uczniów. Jak mówił, dopiero później dostrzegł zasadniczą różnicę pomiędzy drogą przemocy, którą wcześniej wybrał, a wezwaniem Chrystusa do jedności i miłości.
W przytoczonym fragmencie rozmowy nie opowiedział jeszcze szczegółowo o samym momencie nawrócenia. Skupił się przede wszystkim na dzieciństwie, edukacji religijnej, szkoleniu oraz środowisku, które ukształtowało jego wcześniejsze przekonania.
Dziś Harun przedstawia siebie jako misjonarza Chrystusa i człowieka zaangażowanego w pomoc prześladowanym chrześcijanom. Podkreśla, że przemiana jego życia jest dla niego świadectwem działania Boga.
W Polsce czuje się bezpiecznie
Harun odwiedził Polskę po raz trzeci. Przyznał, że jest to jeden z krajów, w których czuje się najbezpieczniej. Wspominał również o wdzięczności za spotkania z polskimi chrześcijanami.
Do Polski przyjechał na zaproszenie Open Doors, aby podzielić się swoim świadectwem. Jak zapowiedziano podczas rozmowy, będzie można spotkać go ponownie podczas wydarzeń organizowanych w listopadzie.
Ze względu na grożące mu niebezpieczeństwo szczegóły dotyczące jego prawdziwej tożsamości, miejsca zamieszkania i codziennej działalności pozostają tajemnicą.
Autor audycji: Weronika Ostrowska
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: Grzegorz Kozłowski






