Historia ks. Marcelego Godlewskiego to jedna z najbardziej poruszających i jednocześnie niejednoznacznych opowieści czasu II wojny światowej. Kapłan, który przed wojną był znany z ostrych poglądów antyżydowskich, w czasie okupacji stał się człowiekiem ratującym Żydów – ryzykując własne życie. To historia przemiany, odwagi i konkretnej miłości bliźniego.
Proboszcz w samym sercu getta
Ks. Marceli Godlewski od 1915 roku był proboszczem parafii Wszystkich Świętych w Warszawie. Pełnił tę funkcję przez trzy dekady, aż do swojej śmierci.
Kiedy Niemcy utworzyli getto warszawskie, teren jego parafii znalazł się w jego granicach. Mimo ogromnego zagrożenia nie opuścił swoich wiernych.
– Nie porzucił parafii nawet wtedy, gdy została otoczona murem – podkreślają historycy.
Znalazł się dosłownie „po tamtej stronie muru”.
Trudna przeszłość i wewnętrzna przemiana
Postać ks. Godlewskiego nie jest jednoznaczna. Przed wojną był związany z ruchem narodowym i znany z krytycznych, często ostrych wypowiedzi wobec Żydów.
Jego kazania i działalność publicystyczna przyniosły mu opinię antysemity.
Jednak rzeczywistość okupacji i dramat ludzi zamkniętych w getcie doprowadziły do głębokiej przemiany.
– Gdy zetknął się z nędzą i cierpieniem, odrzucił swoje wcześniejsze nastawienie – wspominał prof. Ludwik Hirszfeld.
To doświadczenie zmieniło jego sposób patrzenia na drugiego człowieka.
Pomoc mimo śmiertelnego zagrożenia
Ks. Godlewski zaangażował się w pomoc Żydom na wielu poziomach.
Organizował wydawanie żywności i prowadzenie jadłodajni, schronienie dla potrzebujących, przemycanie informacji i pomoc w ucieczkach oraz wystawianie fałszywych metryk chrztu, które umożliwiały przeżycie po „aryjskiej stronie”.
Na terenie parafii ukrywały się dziesiątki osób, a pomoc obejmowała zarówno Żydów ochrzczonych, jak i nieochrzczonych.
Warto pamiętać, że za taką działalność groziła w okupowanej Polsce kara śmierci.
Kościół jako miejsce schronienia
Kościół Wszystkich Świętych stał się przestrzenią względnego bezpieczeństwa w samym środku getta.
Działało tam m.in. przedszkole, a ogród przy parafii służył dzieciom jako miejsce odpoczynku.
Do tego miejsca przychodził także Janusz Korczak ze swoimi wychowankami, szukając choć chwili wytchnienia od dramatycznej rzeczywistości.
To pokazuje skalę zaufania i znaczenie tej przestrzeni.
Ratowanie życia do końca
W działaniach pomagał mu m.in. ks. Antoni Czarnecki oraz siostry zakonne. W Aninie powstał sierociniec dla żydowskich dzieci, które dzięki tej pomocy przeżyły wojnę.
Ks. Godlewski pozostał wierny swojej misji aż do końca. Zmarł w 1945 roku. Za swoją działalność został pośmiertnie uhonorowany tytułem Sprawiedliwego wśród Narodów Świata w 2009 roku.
To wyróżnienie przyznawane jest osobom, które z narażeniem życia ratowały Żydów podczas Zagłady.
Historia, która stawia pytania
Los ks. Marcelego Godlewskiego nie jest prostą opowieścią o bohaterze od początku do końca. To historia człowieka, który przeszedł drogę – od uprzedzeń do czynów pełnych odwagi i miłości.
Pokazuje, że nawet w najciemniejszych czasach możliwa jest przemiana serca.
I że ostatecznie to nie słowa, ale czyny definiują człowieka.
Tekst: Grzegorz Kozłowski | za: ŻIH
Źródło zdjęcia głównego: ŻIH






