W najnowszym odcinku Dominik Wendołowski łączy dwa tematy, które z pozoru nie mają wiele wspólnego: Boże Narodzenie i karnawał w Warszawie. W praktyce oba pokazują jedno: tradycje nie są muzealnym eksponatem. One żyją. I zmieniają się razem z nami.
Dlaczego tradycje świąteczne się zmieniają?
Punktem wyjścia do rozważań o świętach jest rozmowa z antropologiem z Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, który analizuje, jak ewoluowały zwyczaje bożonarodzeniowe – od dawnych korzeni po współczesny, często komercyjny wymiar.
W audycji mocno wybrzmiewa jedna myśl: świąteczne rytuały należą do ludzi, a nie do ekspertów. To rodziny i wspólnoty nadają sens gestom, które powtarzamy co roku.b
W programie pojawia się ważne pojęcie z antropologii kultury: performatywność tradycji. Brzmi naukowo, ale chodzi o coś prostego.
Tradycja:
- nie jest sztywnym scenariuszem,
- nie działa „z automatu”,
- za każdym razem wydarza się na nowo.
To, co robimy przy wigilijnym stole, zależy od ludzi, sytuacji, czasu, a nawet od tego, kto w danym roku siada obok nas. Dlatego pusty talerz, dekoracje, kolędy czy opłatek mogą mieć inne znaczenie w różnych domach – i w różnych pokoleniach.
Karnawał w Warszawie. Skąd się wziął i jak wyglądał kiedyś?
Druga część odcinka przenosi słuchaczy w czasie. Karnawał w Warszawie od wieków pełnił ważną funkcję: był „oddechem” przed Wielkim Postem. Tradycyjnie trwał od Trzech Króli do Środy Popielcowej i łączył dawne zapusty z chrześcijańską refleksją.
Reduty, maski i pierwsze bale w Warszawie
Prowadzący przywołuje postać z XVII wieku: Włocha o imieniu Salwador, który urządzał reduty maskaradowe w domu przy ulicy Piekarskiej. Uczestnicy kupowali bilety i przebierali się za postacie, które dziś mogłyby szokować lub bawić. Te zabawy miały jednak cechę wyjątkową: mogły mieszać warstwy społeczne, a część dochodu przeznaczano na wsparcie potrzebujących.
Z czasem reduty przeniosły się do większych, bardziej reprezentacyjnych przestrzeni.
Pałace, arystokracja i prestiż Krakowskiego Przedmieścia
W audycji pojawia się wątek najbardziej znanych warszawskich redut z czasów Augusta II i III – w Pałacu Radziwiłłów na Krakowskim Przedmieściu (dzisiejszy Pałac Prezydencki). Bale stawały się coraz bardziej strojne, rosła też ich rola towarzyska.
Tańczono m.in. mazura, krakowiaka i kadryla, a karnawał potrafił być jednocześnie rozrywką i pokazem pozycji społecznej.
Burkoty, kuligi i ulice pełne dźwięków
Karnawał nie kończył się na salonach. W programie przewijają się barwne obrazy miasta: pochody rzemieślników, muzyka, bębny, fujarki. Były też kuligi – w czasach, gdy śnieżne zimy należały do codzienności.
I jeszcze coś: karnawał sprzyjał matrymonium. Bale były miejscem, gdzie „pokazywano” córki, budowano relacje i układano przyszłość.
Kościół, krytyka i społeczne napięcia
W audycji pada mocna uwaga: Kościół często ganił karnawałowe „rozpasanie”. Pojawiają się wspomnienia o krytyce pijaństwa i swawoli oraz o pokutach nakładanych przez biskupów.
W schyłku XVIII wieku – w trudnym czasie dla Rzeczypospolitej – dawny blask zabaw miał słabnąć. Ale tradycja nie zniknęła. Zmieniła tylko formę.
XIX i XX wiek. Resursy, Chopin, dancingi i „Adria”
W XIX wieku ciężar organizowania bali przejmowało coraz częściej mieszczaństwo. Pojawiają się resursy, bardziej „towarzyskie” niż dworskie, a mniej ludowe niż uliczne pochody.
W tle przewija się też Warszawa młodego Chopina i życie salonowe.
W okresie międzywojennym karnawał kojarzy się z dancingami, elegancją i legendą miejsc takich jak Adria czy Sfinks. To czas, który dziś chętnie się mitologizuje, ale który na pewno odcisnął ślad w pamięci miasta.
Współczesny karnawał w Warszawie. Co zostało, co się zmienia?
Po 1989 roku karnawał zaczął łączyć nostalgię z nowoczesnością. Pojawiają się bale organizowane przez instytucje kultury, wydarzenia z orkiestrą, imprezy tematyczne i parady.
Prowadzący podkreśla jednak coś ważniejszego od samej formy: Warszawa się zmienia, więc karnawał też się zmienia. Nowi mieszkańcy, różne kultury, nowe zwyczaje – wszystko to dokłada kolejne warstwy do miejskiej tradycji.
Ile czasu potrzeba, żeby coś stało się tradycją?
W audycji pojawia się pytanie, które zostaje z słuchaczem na dłużej: kiedy powtarzany zwyczaj staje się tradycją? Po ilu latach? Po ilu pokoleniach?
Jedno jest pewne: karnawał ma w Warszawie ciągłość. To, co kiedyś było redutą, dziś bywa paradą. Mechanizm pozostaje podobny – miasto na chwilę odwraca codzienny porządek i pozwala złapać oddech.
Jak przeżyć karnawał „po warszawsku”?
Jeśli chcesz przeżyć karnawał w duchu miasta:
- wybierz choć jedno wydarzenie – bal, koncert, potańcówkę, spotkanie w gronie znajomych,
- potraktuj to jako część kultury, a nie tylko imprezę,
- pamiętaj o sensie sezonu: radość przed czasem wyciszenia.
Bo tradycja nie musi być perfekcyjna. Ma być prawdziwa i „twoja”.
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: kierunekstolica.blogspot






