Czym jest ikona? Czy to tylko dzieło sztuki sakralnej, czy może coś znacznie więcej? W audycji „Szkoła RUT” Grzegorz Kozłowski rozmawiał z Romanem Ziembą – ikonografem, autorem krzyża Chrystusa Pantokratora Chwalebnego, który zawisł w parafii św. Barnaby w Warszawie. To rozmowa o wierze, nawróceniu, duchowej pracy i miejscu ikony we współczesnym świecie.
Ikona nie jest zwykłym obrazem
Dla Romana Ziemby ikona wiąże się z początkiem drogi wiary. Jak sam podkreśla, właśnie ona towarzyszyła jego nawróceniu w dorosłym życiu.
Wszystko zaczęło się od spotkania z ikoną Matki Bożej Kazańskiej. To doświadczenie otworzyło nowy etap i poprowadziło go do nauki pisania ikon. Z czasem przyszły kolejne etapy: warsztaty, spotkanie z nauczycielem, rozwój pracowni, a potem także wielkoformatowe realizacje i polichromie kościelne.
Ikona nie jest jednak dla niego wyłącznie przestrzenią artystycznej ekspresji. To droga posłuszeństwa, modlitwy i wejścia w żywą tradycję Kościoła.

Krzyż Chrystusa Pantokratora w parafii św. Barnaby
Jednym z ostatnich ważnych projektów Romana Ziemby była ikona krzyża Chrystusa Pantokratora Chwalebnego, przygotowana dla parafii św. Barnaby w Warszawie.
To dzieło powstało na dużej, pięciometrowej desce lipowej i wymagało nie tylko warsztatu, ale też głębokiego rozeznania. Wspólnota parafialna trafiła do artysty przez media społecznościowe, dostrzegając jego wcześniejsze realizacje.
Sam proces tworzenia tej ikony okazał się wymagający. Nie chodziło o proste odtworzenie znanego wzoru, ale o stworzenie nowego projektu, który będzie zgodny z teologią ikony, tradycją Kościoła oraz przestrzenią konkretnej świątyni.

Kanon i nowość mogą iść razem
Rozmowa dotknęła też ważnego pytania: czy ikona może być nowa, skoro opiera się na kanonie?
Roman Ziemba podkreśla, że tradycja nie jest zamkniętym muzeum form. Kanon trwa, ale równocześnie rozwija się i dojrzewa w Kościele. Nie każda nowa forma zostaje przyjęta, ale niektóre rzeczywiście wchodzą do żywej tradycji.
Dobrym przykładem jest Trójca Rublowa. Ta ikona nie powstała przecież z niczego, ale jednocześnie przełamała wcześniejsze sposoby przedstawiania Trójcy. Jej siła nie polegała na efekcie nowości, lecz na głębi teologicznej, prostocie i harmonii.
Według gościa audycji nowa ikona potrzebuje obecności Ducha Świętego, pokory i zakorzenienia w Kościele. Bez tego pozostaje tylko estetycznym eksperymentem.
Ikonograf nie tworzy dla siebie
Roman Ziemba opowiadał także o swojej drodze życiowej. Zanim zajął się ikonami, pracował w obszarze informatyki i zarządzania. Jego życie było mocno związane z planowaniem, skutecznością i realizowaniem własnych celów.
Dopiero doświadczenie kryzysu i powrotu do wiary otworzyło go na inną perspektywę. Ikona nauczyła go, że człowiek nie musi być autorem wszystkiego. Nie zawsze to on pisze scenariusz swojego życia.
W tym sensie ikonograf nie tyle „produkuje” dzieło, ile oddaje swoją dłoń Duchowi Świętemu. Szuka nie własnego piękna, ale śladów Boga, który objawia się przez formę, kolor i światło.

Jak powstaje ikona?
Proces tworzenia ikony nie przypomina zwykłej pracy artystycznej. To nie tylko technika, kompozycja i dobór materiałów. To także droga duchowa.
Roman Ziemba podkreśla, że ikona wymaga czasu. Nie da się jej zamknąć w sztywnym harmonogramie. Bywają momenty, gdy praca nie posuwa się naprzód. Bywają też chwile ciemności, suchości duchowej i wewnętrznego zmagania.
W tradycji wschodniej bardzo ważne jest serce ikonografa. Sam gość przywołał pytanie, które usłyszał od mnichów: czy przebaczyłeś swoim winowajcom? Właśnie to pytanie uświadomiło mu, że prawdziwa ikona rodzi się nie tylko z umiejętności, ale z przemienionego wnętrza.
Jeśli serce pozostaje zamknięte, jeśli człowiek nie przebaczył, nie dopuścił światła Boga do swoich ran, to także ikona będzie nosiła ślady tego pęknięcia.
Ikona jako Ewangelia w kolorach
W rozmowie wybrzmiała też bardzo ważna myśl: ikona jest Ewangelią zapisaną obrazem.
Dlatego mówi się o „pisaniu” i „czytaniu” ikon. Nie chodzi tylko o język, lecz o rzeczywistość znaków i symboli. Ikona przemawia inaczej niż tekst, ale prowadzi do tej samej tajemnicy.
To właśnie dlatego może oczyszczać. Nie tylko tego, kto ją pisze, ale także tego, kto się w nią wpatruje. Ikona zaprasza do ciszy, zatrzymania i modlitwy. Nie narzuca się. Nie krzyczy. Nie atakuje nadmiarem bodźców.
W świecie pośpiechu i ciągłej stymulacji staje się przestrzenią skupienia i spotkania z Bogiem.
Polska ma szczególną wrażliwość na ikonę
Roman Ziemba zwrócił uwagę, że Polacy mają wyjątkową wrażliwość na ikonę. Wynika to między innymi z historii, położenia na styku Wschodu i Zachodu oraz z obecności duchowości maryjnej.
W centrum tej wrażliwości znajduje się oczywiście ikona Matki Bożej Częstochowskiej. Choć jej obecny wygląd różni się od pierwotnego, nadal pozostaje dla Polaków czymś więcej niż tylko obrazem. Jest znakiem obecności, modlitwy i duchowej więzi.
To doświadczenie sprawia, że ikona w Kościele katolickim w Polsce nie jest czymś obcym. Przeciwnie – coraz mocniej odzyskuje swoje miejsce.
Krzyż z San Damiano i droga św. Franciszka
W audycji pojawiło się też odniesienie do św. Franciszka z Asyżu i krzyża z San Damiano. Roman Ziemba przypomniał, że to również jest ikona, wykonana w stylu syryjskim.
Właśnie przed tym krzyżem Franciszek usłyszał wezwanie: „Odbuduj mój Kościół”. Najpierw zrozumiał je dosłownie, później odkrył jego głębszy sens.
To zestawienie pokazuje, że ikona nie zatrzymuje człowieka na warstwie estetycznej. Ona prowadzi dalej. Staje się drogowskazem, który otwiera na działanie Boga i na przemianę życia.

Ikona wobec świata sztucznej inteligencji
Końcowa część rozmowy dotyczyła świata nowych technologii i sztucznej inteligencji. To temat bardzo aktualny, także w kontekście sztuki, twórczości i ludzkiej pracy.
Roman Ziemba nie ucieka od tych pytań. Zastanawia się, czy AI jest jedynie kolejnym narzędziem cywilizacyjnym, czy może stanowi realne zagrożenie dla człowieka jako twórcy. Zwraca uwagę, że współczesny świat coraz mocniej naciska na szybkość, uproszczenie i skuteczność.
Tymczasem ikona przypomina o czymś zupełnie innym. Nie powstaje z pośpiechu. Nie rodzi się z algorytmu. Nie da się jej sprowadzić do efektu wizualnego. Jest owocem modlitwy, ciszy, pracy serca i żywej relacji z Bogiem.
Właśnie dlatego może dziś stawać się znakiem sprzeciwu wobec kultury powierzchowności.
Ikona uczy zatrzymania
Rozmowa z Romanem Ziembą pokazuje, że ikona nie jest dodatkiem do wiary ani religijną dekoracją. To droga spotkania. To szkoła ciszy, pokory i patrzenia głębiej.
W świecie, który coraz częściej wybiera szybkość zamiast prawdy, ikona przypomina, że to, co najważniejsze, dojrzewa powoli.
I może właśnie dlatego tak mocno przemawia także dzisiaj.
Autor audycji: Grzegorz Kozłowski
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: Grzegorz Kozłowski






