Gilbert Keith Chesterton i św. Franciszek z Asyżu – dwie wyraziste postaci, które na pierwszy rzut oka wydają się przeciwieństwami. Jeden – asceta i zakonnik, drugi – publicysta, człowiek o potężnej posturze, miłośnik dobrego jedzenia i cygar. A jednak to właśnie „biedaczynę z Asyżu” brytyjski publicysta wybrał na bohatera dzieła literackiego powstałego rok po jego głębokim nawróceniu na katolicyzm. O nowym tłumaczeniu książki, nad którą objęliśmy patronat, „Święty Franciszek z Asyżu”, opowiadała w Radiu Warszawa Magda Sobolewska.

Święty Franciszek – towarzysz od lat dziecięcych
Magda Sobolewska podkreśliła, że postać św. Franciszka towarzyszyła Chestertonowi od najmłodszych lat. Początkowo postrzegał go w sposób typowy dla XIX wieku – jako romantyka, miłośnika przyrody, niemal prekursora ekologicznej wrażliwości. Z czasem jednak odkrył jego duchową głębię i zdecydowanie rozprawił się z mitami, które spłaszczały zarówno jego życiowe wybory, jak i sposób przeżywania oraz interpretowania rzeczywistości duchowej.
Choć zewnętrznie różnili się niemal wszystkim, łączyło ich jedno: bezwarunkowe umiłowanie Boga. Franciszek był ascetą i zakonnikiem. Chesterton uważał się za dziennikarza, człowieka światowego. Jednak obaj patrzyli na rzeczywistość przez pryzmat zachwytu nad Wcieleniem i nad dziełem stworzenia. Obydwoje zakochali się w Miłości i poświęcili jej całe swoje życie.
O średniowieczu słów kilka
W rozmowie wybrzmiał również ważny wątek dotyczący średniowiecza. Chesterton stanowczo sprzeciwiał się wizji tej epoki jako czasu mroku i stagnacji. Uważał ją za jeden z najwyższych momentów rozwoju cywilizacji chrześcijańskiej.
Jako przykład podawał gotyckie katedry. Widział w nich nie ciężkie, przytłaczające budowle, lecz dynamiczne konstrukcje pełne ruchu – porównywał je nawet do wielkich żaglowców czy statków kosmicznych. Podkreślał ich odwagę, nowatorstwo i duchowy rozmach.
Do nowego wydania książki dołączono krótki esej radiowy Chestertona skierowany do młodzieży, w którym autor apeluje, by nie oceniać średniowiecza przez pryzmat stereotypów. To ważne uzupełnienie, które pozwala lepiej zrozumieć kontekst myślenia autora.

Prostota jako owoc miłości
Jednym z najciekawszych wątków rozmowy była kwestia prostoty św. Franciszka. Chesterton nie przedstawia go jako postaci skomplikowanej czy egzotycznej. Upraszcza go – ale nie spłyca. Pokazuje, że jego prostota wynika z miłości.
Franciszek najpierw marzył o rycerskiej sławie. Inspirowali go trubadurzy opiewający idealną miłość. Z czasem uznał, że będzie „trubadurem Boga”. Całe swoje życie podporządkował jednej relacji – miłości do Stwórcy.
Chesterton zauważa, że człowiek zakochany widzi świat prościej. Wszystko nabiera jasności. Tak właśnie patrzył Franciszek. Jego radykalizm nie był efektem ideologii, lecz konsekwencją zakochania w Chrystusie.
Język jak gotycka katedra
Magda Sobolewska zwróciła uwagę na wyjątkowość języka Chestertona. Jego prozę można porównać do gotyckiej katedry. Konstrukcja jest logiczna, przemyślana, symetryczna. Autor zawsze wie, dokąd zmierza. Jednocześnie tekst mieni się metaforami, paradoksami i błyskotliwymi obrazami.

Tłumaczenie takiej prozy stanowi ogromne wyzwanie. Język Chestertona nie jest archaiczny, lecz bardzo osobisty i charakterystyczny. Często to, co po angielsku brzmi prosto, w języku polskim wymaga wielu zabiegów, aby zachować klarowność i rytm oryginału.
Dla tłumacza to nie tylko praca filologiczna, lecz także duchowa przygoda. Trzeba wsłuchać się w sposób myślenia autora, zrozumieć jego spojrzenie na świat, jego paradoksalne odwracanie perspektywy.
Świat zawieszony na woli Boga
W książce pojawia się charakterystyczny dla Chestertona obraz świata „zawieszonego” na woli Boga – jak ogromny kryształowy żyrandol, który istnieje wyłącznie dzięki Stwórcy. Franciszek patrzy na rzeczywistość z wdzięcznością. Każdy przejaw życia traktuje jako dar.
To spojrzenie „postawione na głowie” okazuje się najbardziej trzeźwe. Człowiek nie jest centrum świata. Jest jego uczestnikiem i świadkiem cudu istnienia.
Właśnie ta perspektywa łączy Chestertona z duchowością franciszkańską: zachwyt nad stworzeniem, radość z istnienia, uwielbienie Boga obecnego w świecie.
Od Chestertona do Lewisa i Tolkiena
W rozmowie pojawił się także wątek C.S. Lewisa, który przyznawał, że lektura Chestertona miała wpływ na jego nawrócenie. To pokazuje, jak silnie oddziaływała myśl autora „Wiekuistego człowieka”.
Padło również nazwisko J.R.R. Tolkiena. Choć jego twórczość jest w Polsce dobrze znana, rozmowa pokazała, że cała ta tradycja pisarzy chrześcijańskich – Chesterton, Lewis, Tolkien – tworzy spójny nurt myślenia o świecie jako rzeczywistości przenikniętej sensem.
Książka, która prowadzi głębiej
Nowe tłumaczenie „Świętego Franciszka z Asyżu” to nie tylko literacka propozycja. To zaproszenie do spojrzenia na wiarę z innej perspektywy. Chesterton nie idealizuje Franciszka w sposób sentymentalny. Pokazuje go jako człowieka radykalnej miłości, artystę życia, który całe swoje istnienie uczynił pieśnią pochwalną.
Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego: AI






