W audycji „Co Kościół na to?” w Radiu Warszawa Weronika Ostrowska rozmawiała z Sabriną i Stevenem Gunnell – twórcami filmu Najświętsze Serce. Produkcja powstała w 350. rocznicę objawień św. Małgorzaty Marii Alacoque i stała się jednym z najgłośniejszych religijnych filmów ostatnich lat we Francji.
To opowieść nie tylko o historii kultu, lecz przede wszystkim o miłości Boga, która – jak przekonują twórcy – stanowi odpowiedź na przemoc, samotność i kryzys wiary współczesnego świata.
Początek w sanktuarium. „Serce miałam całe pałające”
Historia filmu rozpoczęła się w sierpniu 2023 roku w sanktuarium maryjnym na południu Francji. Sabrina i Steven pojechali tam z rodziną, by odpocząć i rozeznać kolejny projekt filmowy. Podczas pobytu Sabrina wysłuchała świadectwa misjonarzy Najświętszego Serca.
– Kiedy ich słuchałam, serce miałam całe pałające – wspomina.

Jeszcze tego samego wieczoru cała rodzina zawierzyła się Najświętszemu Sercu Jezusa. Następnego dnia, w drodze powrotnej do Paryża, Steven po wysłuchaniu nagrania świadectwa zadał pytanie:
– Czy nie mamy czegoś do zrobienia w sprawie Najświętszego Serca?
Przez kolejne dwa miesiące – jak mówią – otrzymywali „konkretne znaki”. Wizerunki Serca Jezusowego pojawiały się w codziennych, nieoczekiwanych sytuacjach. Potrzebowali modlitwy i rozeznania, by odpowiedzieć: czy to znak osobisty, czy wezwanie do filmu? Odpowiedź okazała się jednoznaczna.
Dziewiąty film. Tym razem do kin
Sacré Coeur to dziewiąty film duetu. Od 2012 roku tworzą produkcje religijne niemal wyłącznie we dwoje, finansując je poprzez publiczne zbiórki. Każdy kolejny projekt miał większy budżet i wyższy poziom realizacyjny, lecz nie powiększał zespołu. Poprzednie filmy trafiały głównie do internetu i na nośniki fizyczne. Tym razem zdecydowali się na kina.
– Jeżeli Bóg z nami, któż przeciw nam? – mówią.
Produkcja kosztowała około 800 tysięcy euro. W realiach francuskiego rynku to budżet skromny. Mimo to film obejrzały setki tysięcy widzów. W roku, który dla francuskich kin okazał się słaby frekwencyjnie, religijna produkcja stała się zaskoczeniem branży.
Otwarte Serce i Eucharystia
Centralnym przesłaniem filmu pozostaje zdanie Jezusa skierowane do św. Małgorzaty Marii:
„Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, a w zamian otrzymuje tylko wzgardę i niewdzięczność”.
Dla Stevena odkrycie kultu Najświętszego Serca oznaczało także głębsze przeżycie Eucharystii.
– Uświadomiłem sobie na nowo, że w czasie przeistoczenia Jezus daje nam swoje Serce. To było bardzo mocne doświadczenie – podkreśla. Film ma być odpowiedzią „miłością za miłość”.
Francja: między przebudzeniem a kryzysem
Twórcy dostrzegają w swojej ojczyźnie pewne oznaki duchowego poruszenia – zwłaszcza po czasie pandemii. Wiara częściej pojawia się w mediach społecznościowych, młodzi ludzie stawiają pytania, część powraca do Kościoła. Jednocześnie Francja zmaga się z głębokim kryzysem przemocy społecznej, samotnością, skandalami związanymi z nadużyciami w Kościele oraz z osłabieniem wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii.
– To naprawdę rani Serce Boże – mówią wprost.
Film wywołał kontrowersje, a nawet próby marginalizacji w przestrzeni medialnej. Paradoksalnie przyczyniło się to do większego zainteresowania.
Świadkowie ważniejsi niż abstrakcja
Dlaczego w filmie tak ważne są osobiste świadectwa? Twórcy odpowiadają jednoznacznie: człowiek potrzebuje zobaczyć, jak Bóg działa konkretnie w życiu drugiej osoby. W świadectwie każdy może odnaleźć siebie. Teologia i doktryna są konieczne – ale często dopiero po poruszeniu serca.
– Emocja przemija. Wtedy zaczyna się prawdziwa miłość – decyzja – podkreślają.
Kino jako współczesna ambona
W przeszłości Ewangelię głosiły freski, rzeźby i witraże – także dla tych, którzy nie potrafili czytać. Dziś podobną rolę może pełnić film.
– Kino to logiczna kontynuacja wielkiej sztuki, która zawsze służyła ewangelizacji – mówią Gunnellowie.
Czasem łatwiej zaprosić kogoś do sali kinowej niż do kościoła.
Sabrina przyznaje, że codziennie doświadcza własnych ograniczeń w miłości, cierpliwości i przebaczeniu. Dlatego Najświętsze Serce pozostaje dla niej źródłem, z którego może czerpać.
– To Chrystus czyni wszystko nowe – podkreśla.
Każdy może doświadczyć tego samego – wystarczy wejść do kościoła i stanąć przed Najświętszym Sakramentem.
Dlaczego tak trudno przyjąć miłość Jezusa?
Bo miłość wymaga.
Jezus poszedł na krzyż. W świecie szybkiego „scrollowania” i natychmiastowych reakcji trudno przyjąć coś, co domaga się decyzji, wierności i ofiary. A jednak – gdy człowiek odkrywa, że jest kochany bezwarunkowo – doświadcza czegoś niezmierzonego.
Steven odpowiada jednym pytaniem:
– Chcesz czy nie chcesz?
Najtrudniejszy krok to zawierzenie. Oddanie siebie. Twórcy podkreślają: skoro oni doświadczyli realnej obecności Jezusa i poświęcili temu całe życie zawodowe, każdy może spróbować. Chrystus jest żywy.
„Katolik z konieczności jest misjonarzem”
Dla Stevena droga misyjna rozpoczęła się po nawróceniu i bierzmowaniu w dorosłym wieku.
– Każdy, kto przyjął sakrament bierzmowania, powinien rozeznać swoje talenty i używać ich dla Boga – mówi.
Oni stoją za kamerą. Inni mogą ewangelizować w inny sposób. Każdy ma swoje miejsce.
We Francji film obejrzało ponad pół miliona widzów. Twórcy z uśmiechem dodają, że słyszeli, iż Polska jest krajem bardzo katolickim – więc może uda się „pobić francuski wynik”.
Jednak dla nich najważniejsze pozostaje coś innego.
– My jesteśmy tylko narzędziami. Pan Bóg zajmuje się resztą.
Film Najświętsze Serce można oglądać w polskich kinach. To propozycja nie tylko dla osób głęboko wierzących, ale także dla tych, którzy stawiają pytania o sens, o miłość i o obecność Boga w świecie pełnym ran.
Autor audycji: Weronika Ostrowska
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: Grzegorz Kozłowski






