„Nie jesteś dla mnie dodatkiem”. O chrześcijanach prześladowanych w Nigerii
Spotkali szesnastolatkę, która opowiadała o głodzie i utracie nadziei. Widzieli ludzi płaczących po otrzymaniu kartek ze słowami wsparcia. Leszek Osieczko z Open Doors Polska i o. Marcin Borządek w Radiu Warszawa opowiedzieli o podróży do Nigerii. Z ich świadectwa wraca wezwanie: zobaczyć konkretnego człowieka i usłyszeć jego historię.
– Zwykle po prostu mam twarze przed oczami – mówi Leszek Osieczko, wspominając spotkania z prześladowanymi chrześcijanami.
Jedną z tych twarzy jest Emanuela. Ma szesnaście lat. Jak relacjonuje gość Radia Warszawa, została wypędzona z domu i zamieszkała w obozie. Opowiadała o rówieśnikach, którzy nie mają jedzenia ani ubrań. Zapytała również, czy czymś złym byłoby pragnąć śmierci w takich warunkach.
Osieczko przyznaje, że jej słowa nim wstrząsnęły. Właśnie takim ludziom uczestnicy podróży chcieli przekazać, że inni chrześcijanie o nich pamiętają. Ich cierpienie dotyczy także wspólnot żyjących w bezpieczeństwie.
„Chcę wysłuchać tragedii Emanueli, chcę być częścią jej życia w jakiś sposób. Przez modlitwę, przez różnego rodzaju zaangażowanie”.
„Jest jedno ciało”
Z każdej takiej podróży Leszek Osieczko wraca z przekonaniem o jedności Kościoła.
„Nie ma Kościoła wolnego i nie ma Kościoła prześladowanego. Jest jedno ciało i tak jak oni są prześladowani, my jesteśmy częścią tego samego ciała”.
To przekonanie stawia pytanie o osobistą odpowiedzialność: czy chcemy słuchać ludzi, których doświadczenie jest tak odległe od naszej codzienności? Czy potrafimy pozostać przy ich opowieści, także wtedy, gdy budzi bezsilność?
Osieczko wspomina również krótkie spotkanie z anglikańskim duchownym. Usłyszeli od niego, że wobec prześladowań podziały ustępują miejsca wspólnemu głoszeniu Chrystusa. Dla obu uczestników wyjazdu było to ważne doświadczenie jedności chrześcijan.
Kartki, przy których płakali
O. Marcin Borządek jest proboszczem parafii Matki Bożej Fatimskiej w Mistowie i należy do Wspólnoty Chemin Neuf. W radiowej rozmowie podkreślał, że spotkania w Nigerii głęboko wpłynęły na jego modlitwę i spojrzenie na Kościół.
Jednym z najmocniejszych wspomnień była reakcja ludzi na przekazywane im wiadomości.
– Oni płakali, kiedy dostawali od nas słowo z Polski, z Niemiec – opowiadał.
Duchowny mówił o 40 tysiącach wiadomości: krótkich listach, pojedynczych zdaniach i cytatach z Biblii. Za każdą z nich stał ktoś, kto chciał zapewnić prześladowanych o swojej pamięci. Dla odbiorców był to znak, że ich los porusza ludzi daleko poza Nigerią.
„Ja cię widzę” – te słowa uczestnicy podróży wielokrotnie przekazywali spotkanym osobom.
„Nie jesteś dla mnie dodatkiem” – podkreślał o. Borządek.
Opowiadał także o trudnej bezsilności wobec cierpienia, którego nie można natychmiast zatrzymać. W takiej sytuacji szczególnego znaczenia nabierały obecność, wysłuchanie i wspólna modlitwa.
– Są ludzie, którzy dzisiaj stają w modlitwie, którzy dzisiaj stoją przed Panem, przed Jego obliczem w Twoim imieniu – mówił.
Usłyszeć ich głos i odpowiedzieć
Leszek Osieczko przypomniał, że akcja pisania kart pocieszenia trwa. Osoby zainteresowane mogą kontaktować się z Open Doors Polska i zamawiać materiały. Kolejne wiadomości mają trafić do prześladowanych chrześcijan podczas następnych wyjazdów.
Okazją do spotkania i wspólnej modlitwy będą również Dni Open Doors, zaplanowane na 13–14 listopada 2026 roku w EXPO Łódź. Pierwszy dzień jest skierowany do młodych. Drugi będzie spotkaniem dla wszystkich, także rodzin z dziećmi. Informacje i bezpłatne wejściówki są dostępne na stronie wydarzenia.
W radiowej rozmowie Osieczko wyjaśnił, od czego zaczyna się taka solidarność:
„Dla mnie to bycie, powiedzenie tego, że jestem z Tobą, to znaczy, że ja chcę wysłuchać Twojej tragedii”.