Męczennicy z Pratulina, nazywani także męczennikami unickimi, podlaskimi lub pratulińskimi, to trzynastu grekokatolików zamordowanych 24 stycznia 1874 roku za wierność Kościołowi katolickiemu. Ich śmierć stała się jednym z najbardziej przejmujących świadectw sprzeciwu wobec religijnej przemocy i rusyfikacji prowadzonej przez władze carskie na Podlasiu i Ziemi Chełmskiej.
Planowe prześladowania unitów
W drugiej połowie XIX wieku władze Imperium Rosyjskiego realizowały konsekwentny program likwidacji Kościoła unickiego. Car Aleksander II zatwierdził działania zmierzające do kasaty unickiej diecezji chełmskiej i przymusowego podporządkowania jej wiernych Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Celem było zerwanie jedności z Rzymem oraz ułatwienie procesu rusyfikacji ludności.
Kapłanów sprzeciwiających się tym decyzjom usuwano z parafii, zsyłano lub więziono. Świątynie przejmowano siłą, a wiernym narzucano „religię cara”. W tym właśnie kontekście doszło do tzw. Wydarzenia Pratulińskiego.




Otwarte starcie w Pratulinie
W Pratulinie zastosowano metody znane już z innych parafii unickich. Po usunięciu proboszcza władze zażądały przekazania świątyni duchownemu wyznaczonemu przez rząd. Naczelnikiem powiatu konstantynowskiego był Kutanin, który otwarcie domagał się podporządkowania parafii. Wierni stanowczo odmówili. Otrzymali kilka dni „do namysłu”.
24 stycznia 1874 roku Kutanin powrócił do Pratulina z sotnią kozaków pod dowództwem pułkownika Steina, niemieckiego luteranina. Przy cerkwi zgromadziła się niemal cała parafia. Naczelnik zażądał kluczy, by wprowadzić nowego, rządowego proboszcza – ks. Leontyna Urbana, znanego z wrogości wobec unitów. Wojsko ustawiło się tuż za parkanem, gotowe do interwencji.
Świadectwo Daniela Karmasza
Nerwowe pertraktacje nie przyniosły rezultatu. Wówczas przemówił Daniel Karmasz, jeden z autorytetów parafialnych, dziś błogosławiony męczennik. Przypomniał naczelnikowi jego wcześniejsze zapewnienia, że rząd nie będzie narzucał prawosławia. Wyraźnie powiedział, że unici nie sięgają po przemoc, lecz są gotowi umrzeć bezbronni przy progu swojej świątyni, broniąc wiary i sumienia.




Eskalacja przemocy
Pułkownik Stein wydał rozkazy. Żołnierze założyli bagnety i ruszyli na tłum. Wśród obrońców byli byli żołnierze carskiej armii, świadomi, że brutalność wojska jest sprzeczna z prawem. Feliks Osypiuk ostrzegł, że jeśli wojsko zacznie bić i zabijać, lud będzie się bronił, a jeśli rozkaz obejmuje mordowanie, są gotowi zginąć za wiarę.
Kozacy przekroczyli parkan, bijąc ludzi kolbami i kłując bagnetami. W odpowiedzi poleciały kamienie i znalezione w pobliżu kołki. Po chwilowym odwrocie Stein rozkazał rozwinąć sztandar, nabić broń i uderzyć w bębny. Padła komenda do ataku.
Modlitwa i śmierć
Daniel Karmasz, trzymając wysoko krzyż, wezwał obrońców, by odrzucili wszystko, co mogło służyć walce. Podkreślił, że nie jest to bitwa o budynek, lecz walka za wiarę i Chrystusa. Ktoś zaintonował pieśń „Kto się w opiekę”. Chwilę później padł rozkaz strzelania.
Zginął Wincenty Lewoniuk. Śmiertelnie raniony został Daniel Karmasz, który upadł na trzymany krzyż. Krzyż podniósł Ignacy Frańczuk, lecz po chwili sam osunął się martwy. Zginął dziewiętnastoletni Anicet Hryciuk, który wcześniej powiedział, że może i on będzie godny śmierci za wiarę. Filip Geryluk, podnosząc jego ciało, wołał do kozaków, że wszyscy są gotowi umrzeć – po czym sam został zastrzelony.
Kula roztrzaskała głowę Onufrego Wasyluka, na oczach żony i matki. Od kul zginęło na miejscu dziewięciu unitów, a czterech ciężko rannych zmarło jeszcze tego samego dnia w domach. Masakra została przerwana dopiero po przypadkowym postrzeleniu żołnierza przez innego kozaka.
Zatarcie śladów zbrodni
Wojsko siłą otworzyło drzwi cerkwi i wprowadziło rządowego proboszcza. Tymczasem lud zbierał rannych – było ich około 180. Ciała zabitych leżały na cmentarzu przez całą dobę. Następnie pochowano je potajemnie we wspólnej mogile, którą zrównano z ziemią, aby nie pozostawić żadnego śladu. Mieszkańcy Pratulina zapamiętali jednak to miejsce.


Pamięć i kult
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości męczennicy zostali godnie upamiętnieni. W 1990 roku ich szczątki przeniesiono do kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Pratulinie.
6 października 1996 roku papież Jan Paweł II beatyfikował Wincentego Lewoniuka i dwunastu jego towarzyszy. Wspomnienie liturgiczne męczenników z Pratulina obchodzone jest 23 stycznia, a ich świadectwo pozostaje trwałym znakiem wierności wierze mimo przemocy i prześladowań.
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęć: ks. Mariusz Wedziuk






