Liban, kraj św. Charbela, św. Rafki i wielowiekowej obecności chrześcijan, mierzy się dziś z dramatycznym kryzysem humanitarnym. O sytuacji mieszkańców, uchodźców i wspólnot chrześcijańskich opowiadał w audycji „Co Kościół na to?” ks. prof. Jan Żelazny, dyrektor Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie, który niedawno wrócił z Libanu.
Gość Radia Warszawa podkreślił, że Liban przez lata uchodził za przykład współistnienia chrześcijan i muzułmanów. Dziś staje się kolejnym krajem niszczonym przez konflikt na Bliskim Wschodzie. Szczególnie dramatyczna sytuacja panuje na południu kraju, gdzie mieszkańcy muszą opuszczać swoje domy w związku z izraelskimi działaniami przeciwko Hezbollahowi.
– Oni nie są stroną wojny, ale to oni musieli w czteromilionowym kraju, który przyjął dwa miliony uchodźców syryjskich, przyjąć milion ludzi wysiedlonych z południa. To jest katastrofa humanitarna – mówił ks. prof. Jan Żelazny.
Chrześcijanie przyjmują uchodźców pod swój dach
Kapłan zwrócił uwagę, że wielu chrześcijańskich uchodźców nie mieszka w obozach. Znaleźli schronienie w domach innych chrześcijan, w szkołach prowadzonych przez siostry zakonne i w domach rekolekcyjnych. Parafie oraz wspólnoty zakonne organizują punkty pomocy, wydają żywność i wspierają rodziny, które straciły dach nad głową.
Ks. Żelazny podkreślił, że pomoc musi odpowiadać na realne potrzeby ludzi. Do Libanu trafia żywność, ale często brakuje podstawowych środków, by ją przygotować.
– Pomoc humanitarna dotarła z ryżem i olejem, ale nikt nie pomyślał, że trzeba to jeszcze ugotować. Dlatego przekazaliśmy pieniądze na zakup gazu, po prostu butli gazowych – wyjaśniał.
Pomoc Kościołowi w Potrzebie wspiera także kapłanów, którzy zostali z mieszkańcami. Przekazuje im między innymi intencje mszalne, ponieważ lokalne wspólnoty nie są dziś w stanie utrzymywać swoich duszpasterzy.
Liban może stać się drugą Gazą?
W audycji padło pytanie, czy Libanowi grozi los Strefy Gazy. Ks. Żelazny przyznał, że wielu mieszkańców obawia się właśnie takiego scenariusza. Konwoje humanitarne mają problem z dotarciem do potrzebujących, a część terenów pozostaje odcięta od świata.
Gość Radia Warszawa opisywał zniszczone dzielnice Bejrutu, wypalone budynki i ruiny przypominające obrazy z wojennej Warszawy. Szczególnie dramatyczna jest sytuacja rolników z południa. Jeśli ich ziemia została zniszczona, drzewa oliwne wyrwane, a teren skażony, tracą nie tylko dom, ale także możliwość pracy.
Dlatego Pomoc Kościołowi w Potrzebie nie ogranicza się do doraźnej pomocy humanitarnej. Organizacja chce wspierać ludzi tak, aby mogli dalej żyć, pracować i utrzymać rodziny.
„My mamy was, chrześcijan, w sercu”
Ks. Żelazny przytoczył poruszające słowa szyickich kobiet, które otrzymały pomoc od chrześcijan.
– My mamy was, chrześcijan, w sercu, bo wyście jako jedyni pośpieszyli nam z pomocą – usłyszał w Libanie.
Zdaniem kapłana to świadectwo pokazuje chrześcijaństwo w praktyce. Pomoc trafia nie tylko do katolików czy maronitów, ale także do prawosławnych, muzułmanów i wszystkich potrzebujących. Parafie syrokatolickie, wspólnoty zakonne oraz lokalni chrześcijanie starają się odpowiadać na cierpienie człowieka, niezależnie od jego wyznania.
– To świadectwo naszej wzajemnej miłości jest przepięknym świadectwem chrześcijańskim – podkreślił.
Ziemia święta i ziemia ukrzyżowana
Liban to nie tylko kraj św. Szarbela. Ks. Żelazny przypomniał, że to ziemia biblijna. W okolicach Tyru i Sydonu działał Chrystus. Tam spotkał Syrofenicjankę, która prosiła Go o uzdrowienie córki. Według części badaczy niedaleko miejscowości Debel mogła znajdować się starożytna Kana.
– To jest ziemia, po której chodził nasz Zbawiciel. To jest ziemia święta. Ale może właśnie dlatego często jest to ziemia ukrzyżowana – mówił kapłan.
Szczególnie bolesnym symbolem stało się zniszczenie figury Chrystusa przez izraelskiego żołnierza. Ks. Żelazny podkreślił jednak, że odpowiedzią chrześcijan nie może być nienawiść, lecz świadectwo przebaczenia.
Chrześcijanie uczą przebaczenia
Gość Radia Warszawa przytoczył słowa libańskich chrześcijan, którzy mówią, że muszą pozostać na tej ziemi, ponieważ są świadkami Chrystusowego przebaczenia.
– Bez przebaczenia nie ma wspólnoty. Bez miłości wzajemnej nie da się niczego zbudować. Nienawiść potrafi zniszczyć, ale nie potrafi niczego budować – mówił ks. Żelazny.
Kapłan zaznaczył, że chrześcijanie Bliskiego Wschodu pokazują, iż Ewangelia nie jest teorią. To konkretne życie, także wtedy, gdy trzeba przebaczyć tym, którzy zabili najbliższych.
Wiara, która przechodzi przez próbę
Ks. Żelazny zwrócił uwagę, że chrześcijanie w Libanie i na całym Bliskim Wschodzie uczą ludzi Zachodu odwagi wiary. Ich wiara nie jest okazjonalna. Jest fundamentem, który pozwala przetrwać wojnę, utratę domu, pracy i bezpieczeństwa.
– Kościół nie jest po to, by uniknąć próby, tylko żeby przejść przez próbę – powiedział.
Kapłan podkreślił, że mieszkańcy Libanu nie proszą Boga o życie bez cierpienia, ale o siłę, by przez cierpienie przejść. Ich modlitwa nie polega na pouczaniu Boga, lecz na powierzaniu Mu swojego życia.
Jak pomóc Libanowi?
Ks. prof. Jan Żelazny zachęcił słuchaczy do modlitwy za Liban oraz do konkretnego wsparcia przez Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Na stronie pkwp.org można wybrać pomoc dla Libanu. Organizacja prowadzi także akcję „Cedry Nadziei”, dzięki której można kupować wyroby z drewna oliwnego i cedrowego oraz rękodzieło przygotowane przez mieszkańców Libanu.
– Ja mogę pomóc tylko tym, co ludzie dobrej woli mi przekażą – mówił ks. Żelazny.
Na zakończenie przypomniał słowa libańskich chrześcijan, którzy mimo zniszczeń nie tracą nadziei.
– Kościół to nie są te mury, które wysadzili. Jak długo będziemy wierzący, Kościół będzie trwał. Mury się odbuduje.
Autor audycji: Weronika Ostrowska
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: PAH






