Leon XIV opowiedział amerykańskim mediom o swoich imigranckich korzeniach oraz skomplikowanej historii rodziny. Papież ujawnił, że wśród jego przodków ze strony matki znajdowali się zarówno ludzie zniewoleni, jak i właściciele niewolników. Leon XIV udzielił wywiadów stacjom NBC News i Telemundo po spotkaniu modlitewnym „Pieśń pokoju”, które odbyło się 29 lipca w Castel Gandolfo. W rozmowach mówił o swojej amerykańskiej tożsamości, rodzinnych korzeniach, migrantach, pokoju oraz możliwej podróży do Stanów Zjednoczonych.
„Jestem papieżem, który jest Amerykaninem”
Zapytany o znaczenie wyboru pierwszego papieża pochodzącego ze Stanów Zjednoczonych, Leon XIV podkreślił, że swoją posługę postrzega przede wszystkim w wymiarze powszechnym.
– Myślę o sobie bardziej jako o papieżu, który, tak się składa, jest Amerykaninem – powiedział.
Zaznaczył przy tym, że nie zamierza pomniejszać znaczenia swojego pochodzenia. Przypomniał, że urodził się w Stanach Zjednoczonych, nadal mieszka tam jego rodzina, a on sam darzy ojczyznę wielką miłością. Jednocześnie wyjaśnił, że jako papież jest pasterzem Kościoła powszechnego i ma obowiązek zwracać się do ludzi na całym świecie.
Leon XIV przyznał również, że jego wybór ma historyczne znaczenie dla Amerykanów. Jak zauważył, było to widoczne w reakcjach mieszkańców Stanów Zjednoczonych po rozpoczęciu jego pontyfikatu.
Wolność, szanse i otwartość na przybyszów
Papież został zapytany także o to, co najbardziej ceni w Stanach Zjednoczonych. Wskazał na poczucie wolności, możliwość rozwoju oraz tradycję przyjmowania ludzi pochodzących z różnych części świata.
Mówiąc o amerykańskim społeczeństwie, Leon XIV odwołał się do własnej historii rodzinnej. Przypomniał, że jego dziadkowie byli imigrantami. Następnie ujawnił, że przeszłość jego rodziny obejmuje także doświadczenie niewolnictwa.
– Po stronie mojej matki byli zarówno niewolnicy, jak i właściciele niewolników – powiedział papież.
Leon XIV wskazał, że znajomość tej skomplikowanej historii pomaga mu lepiej rozumieć doświadczenie Stanów Zjednoczonych. W jego ocenie jednym z największych bogactw kraju jest różnorodność powstała dzięki kolejnym pokoleniom ludzi przybywających z różnych miejsc świata.
Papież nie przedstawił swojej rodzinnej historii wyłącznie jako osobistej ciekawostki. Połączył ją z refleksją nad amerykańską tożsamością, w której współistnieją doświadczenia migracji, wolności, niewolnictwa, nierówności oraz budowania wspólnoty przez ludzi o odmiennym pochodzeniu.
Papież ma nadzieję odwiedzić USA
W rozmowie pojawiło się również pytanie o możliwość wizyty Leona XIV w ojczyźnie. Papież odpowiedział, że Amerykanie zobaczą go w Stanach Zjednoczonych. Ujawnił, że tego samego dnia analizowano kalendarz podróży na najbliższe lata.
Zastrzegł jednak, że żaden termin nie został jeszcze ostatecznie zatwierdzony. Wyraził jednocześnie nadzieję, że podróż będzie mogła odbyć się w niedalekiej przyszłości.
Apel do migrantów: nie traćcie nadziei
W osobnej rozmowie z Telemundo Leon XIV odniósł się do sytuacji migrantów w Stanach Zjednoczonych. Nawiązał do występu dzieci pochodzących z różnych krajów, kultur i religii, które wspólnie modliły się i śpiewały podczas spotkania w Castel Gandolfo.
Zdaniem papieża wydarzenie pokazało, że piękno może rodzić się wtedy, gdy ludzie odkładają na bok dzielące ich różnice i uznają godność każdej osoby stworzonej na obraz Boga. Leon XIV przypomniał także pytania dzieci o to, dlaczego na świecie istnieją wojny i nienawiść zamiast pokoju i miłości.
Papież wezwał migrantów, aby zachowali nadzieję i szukali uporządkowanych sposobów budowania swojego życia. Zaznaczył zarazem, że społeczeństwo nie może opierać się na przemocy ani przestępczości. Podkreślił potrzebę pokojowego współistnienia, odwagi i wzajemnego przyjmowania się mimo różnic.
– Jeżeli wszyscy będziemy pracować na rzecz pokoju, możemy przezwyciężyć wiele sytuacji rodzących konflikt i nienawiść – mówił Leon XIV.
Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego: Copyright © Dicastero per la Comunicazione – Vatican Media





