Czym jest szczęście? To pytanie powraca nieustannie – w codziennych rozmowach, w osobistych refleksjach, a także na kartach Pisma Świętego. W audycji „Księga” ks. Łukasz Turek i Paweł Kęska prowadzą słuchaczy przez niedzielne czytania biblijne, pokazując, że chrześcijańskie rozumienie szczęścia wykracza daleko poza chwilową radość czy życiowy komfort. Punktem odniesienia stają się błogosławieństwa z Kazania na Górze – jedna z najbardziej wymagających, a zarazem najbardziej obiecujących propozycji Jezusa.
Małe szczęścia i..?
Już na początku rozmowy pojawia się kluczowe rozróżnienie: istnieje szczęście „małe”, doraźne, związane z przyjemnością, sukcesem, bezpieczeństwem czy spełnieniem marzeń. To szczęście nie jest złe – Bóg stworzył świat dobry i pozwala człowiekowi cieszyć się jego darami. Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek zatrzymuje się wyłącznie na tym poziomie i uznaje go za ostateczny cel życia. Wówczas nawet najpiękniejsze chwile nie wypełniają wewnętrznej pustki.
Pismo Święte prowadzi nas dalej. Prorok Sofoniasz mówi o ludzie „pokornym i biednym”, który szuka schronienia w imieniu Pana. To właśnie ubóstwo – nie tylko materialne, ale przede wszystkim duchowe – otwiera człowieka na Boga. Kiedy zawodzą ziemskie zabezpieczenia, kiedy nie działają już ludzkie strategie szczęścia, rodzi się przestrzeń na zaufanie. Ubóstwo w tym sensie nie jest przekleństwem, ale szansą: pozwala odkryć, gdzie naprawdę znajduje się źródło życia.
Moc w słabości się doskonali
Podobną perspektywę ukazuje św. Paweł w Liście do Koryntian. Apostoł przypomina, że Bóg wybiera to, co słabe, niepozorne i wzgardzone w oczach świata. Wspólnota w Koryncie składała się głównie z ludzi prostych, często pogardzanych. To właśnie im Bóg objawił swoją moc i swoją mądrość. Prawdziwa wartość człowieka nie wypływa z pozycji społecznej, inteligencji czy siły, ale z relacji z Chrystusem, który staje się dla wierzących mądrością, sprawiedliwością, uświęceniem i odkupieniem.
Osiem błogosławieństw
Kulminacją rozważań jest Ewangelia według św. Mateusza i osiem błogosławieństw. Jezus nie obiecuje łatwego życia. Mówi o ubóstwie ducha, smutku, cichości, głodzie sprawiedliwości, miłosierdziu, czystości serca i prześladowaniu. Na pierwszy rzut oka te słowa brzmią jak zaprzeczenie szczęścia. A jednak Jezus nazywa szczęśliwymi tych, którzy idą właśnie tą drogą.
Błogosławieństwa odsłaniają inną logikę życia – logikę Królestwa Bożego. Szczęśliwy jest ten, kto uznaje swoją zależność od Boga. Szczęśliwy jest ten, kto potrafi przeżywać ból i smutek, nie uciekając od prawdy o sobie i świecie. Szczęśliwy jest człowiek cichy, który nie musi dominować ani zawsze mieć racji. Szczęśliwy jest ten, kto pragnie sprawiedliwości bardziej niż wygody, kto okazuje miłosierdzie i zachowuje czyste serce w świecie pełnym zamętu.
W audycji wybrzmiewa także ważne ostrzeżenie: współczesny człowiek jest silnie przebodźcowany. Media, informacje, rozrywka i nieustanne zajęcie skutecznie zagłuszają najgłębszy głód serca – pragnienie Boga. Człowiek może być nieustannie czymś zajęty, a jednocześnie coraz bardziej pusty. Dopiero cisza, oderwanie od nadmiaru bodźców i uczciwe spojrzenie w głąb siebie pozwalają odkryć, czy naprawdę jesteśmy szczęśliwi.
Jezus zaprasza swoich słuchaczy na górę – symbolicznie i duchowo. To zaproszenie do spojrzenia na życie z innej perspektywy, z wysokości, z której widać sens, a nie tylko doraźne problemy. Błogosławieństwa nie są teorią ani abstrakcyjnym ideałem. Są opisem życia samego Jezusa i obietnicą dla tych, którzy zdecydują się Go naśladować.
Chrześcijańskie szczęście nie polega na braku trudności. Polega na obecności Boga, który przeprowadza człowieka przez cierpienie, niesprawiedliwość i niezrozumienie, prowadząc ku pełni życia. To szczęście nie przemija wraz ze zmianą okoliczności. Jest zakorzenione głębiej – w relacji z Tym, który jest źródłem wszelkiego dobra.
Błogosławieństwa pozostają więc aktualnym pytaniem skierowanym do każdego: jakiego szczęścia szukam? Tego, które szybko mija, czy tego, które prowadzi do Królestwa Bożego?
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: Grzegorz Kozłowski






