Paweł Kęska z Muzeum bł. Księdza Jerzego Popiełuszki oraz Eliza Pardyka opowiedzieli o wyjątkowej podróży do Stanów Zjednoczonych, która miała jeden cel: przypomnieć Polakom mieszkającym za oceanem postać bł. ks. Jerzego Popiełuszki i pokazać młodym, że jego przesłanie nie jest tylko historią z lat 80., ale konkretną inspiracją „na dziś”.
Zaproszenie „z okopów” i wyjazd do szkół polonijnych
Pomysł wyjazdu narodził się spontanicznie. Jak wspomina Eliza Pardyka, w listopadzie skontaktował się z nią Grzegorz Tymiński ze Stowarzyszenia „Pamięć”. Wrócił do tematu, o którym rozmawiali już wcześniej podczas spotkań w Miejscach pamięci związanych z ks. Jerzym. Propozycja była konkretna: przyjazd na kilka dni do środowisk polskich w USA, prowadzenie warsztatów w szkołach polonijnych i rozmowy z młodzieżą o ks. Popiełuszce.
Do Stanów Zjednoczonych pojechała czteroosobowa grupa. Oprócz Elizy byli to Mateusz i Piotr – młodzi współpracownicy muzeum, którzy od lat poznają historię ks. Jerzego i współtworzą inicjatywy edukacyjne, oraz Paweł Kęska, który wspierał część merytoryczną, zwłaszcza chronologię wydarzeń i tło historyczne.
Sześć dni, trzy szkoły, setki rozmów
Wyjazd trwał około sześciu dni. Zespół spotykał się z uczniami w trzech szkołach w stanie Nowy Jork i New Jersey, m.in. na Manhattanie oraz w Passaic. To właśnie w takich miejscach – jak podkreślali goście audycji – polskość widać inaczej niż w kraju.
Wiele dzieci urodziło się już w USA, czasem także ich rodzice nie mają doświadczenia życia w Polsce. Mimo to uczniowie przez lata regularnie – najczęściej w soboty – chodzą do szkoły polskiej. To dodatkowy dzień nauki w tygodniu: język, historia, kultura, często też wartości i tradycja. Rodzice i nauczyciele pilnują, żeby kontakt z Polską nie został zerwany.
W tej właśnie przestrzeni odbywały się kilkugodzinne spotkania: opowieść o ks. Popiełuszce, kontekst Solidarności i stanu wojennego, a potem praca warsztatowa w grupach – cytaty, pytania, rozmowy o cechach ks. Jerzego i o tym, czy jego postawa jest możliwa dzisiaj.
„Nie figura z podręcznika, tylko ktoś dostępny”
Eliza podkreślała, że najważniejsze było pokazanie ks. Jerzego jako osoby bliskiej młodym. Nie jako „postać z lat osiemdziesiątych”, którą wkłada się do szufladki: stan wojenny, Solidarność, koniec tematu. Chodziło o człowieka autentycznego, wolnego od kalkulacji, zdolnego do dobra także wobec tych, którzy byli jego przeciwnikami.
W rozmowach ze swoimi rówieśnikami w USA Eliza często przywoływała historię, która szczególnie ją porusza: ks. Jerzy przynosi herbatę funkcjonariuszom SB obserwującym go w samochodzie. To prosty gest, ale w realiach nienawiści i represji ma wymiar radykalny.
– Zadawałam im pytanie: czy potrafilibyście zrobić coś dobrego dla ludzi, którzy jawnie was nie lubią? – mówiła. I tu pojawiła się różnica między reakcjami w Polsce a w USA. W polskich szkołach młodzi często odpowiadają szybko: „tak, ja też bym tak zrobił”. W Stanach większość odpowiedzi była bardziej szczera i poważna: „nie, bo po co mam robić coś dla kogoś, kto mnie nie lubi?”.
Ta różnica nie oznaczała braku zainteresowania. Wręcz przeciwnie. Młodzi słuchali uważnie, pracowali w grupach, dyskutowali i wracali do tematu po spotkaniach. Eliza opowiadała też o wiadomościach, które dostała później na Instagramie – jeden z uczniów pisał, że jest zaskoczony, bo jego koledzy zwykle nie słuchają, a tym razem rozmawiają między sobą o ks. Jerzym. To był sygnał, że „ziarno” zostało zasiane.
„To są Polacy”. Patriotyzm za oceanem zaskakuje
Goście audycji zwracali uwagę, że określenie „Polonia” nie zawsze odpowiada ludziom mieszkającym w USA. Wielu z nich ma silną tożsamość i mówi o sobie po prostu: Polacy. Paweł Kęska wspominał rozmowy z emigrantami, którzy wyjechali w latach 80. – często po przejściach, z doświadczeniem więzienia, internowania i represji – a w Stanach budowali życie od zera, wychowali dzieci, doczekali się wnuków i wciąż chcą, by rodzina pozostała polska.
W rozmowie padła również gorzka uwaga: oni pragną mieć więź z Polską, ale Polska często nie wie, co z nimi zrobić i jak ich włączyć. A to są miliony ludzi – w USA mowa nawet o kilku milionach osób o polskich korzeniach.
Eliza podkreślała, że patriotyzm polskich środowisk w Stanach bywa silniejszy niż w kraju. Parady, flagi, publiczne manifestowanie dumy z pochodzenia – dla nich to wielkie wydarzenie. W Polsce wiele rzeczy uznajemy za oczywiste. Za oceanem trzeba o polskość walczyć, pielęgnować ją, chronić przed „wykorzenieniem”. To napięcie sprawia, że historia ks. Jerzego trafia do nich szczególnie mocno, bo łączy wiarę, wolność i odpowiedzialność za ojczyznę.
Młodzi w USA: „pół na pół” między Polską a Ameryką
Paweł Kęska zwracał uwagę na zróżnicowanie tożsamości młodzieży w USA. W rozmowach z uczniami odpowiedzi na pytanie „kim się czujesz?” były podzielone. Część mówiła, że czuje się Polakiem lub Polką, inni – że „pół na pół”, a jeszcze inni bardziej po amerykańsku. Wiele zależało od tego, czy w domu obowiązuje konsekwentnie język polski. Tam, gdzie to „żelazna zasada”, polskość pozostaje silniejsza.
Uderzające były też marzenia związane z Polską. Dla części młodych wyjazd do kraju przodków jest pragnieniem. A miejsca, które chcą zobaczyć, to symbole i oczywistości dla mieszkańców Polski: Wawel, Wisła, Tatry. To pokazuje, jak inaczej działa perspektywa kogoś, kto dorasta daleko.
Relikwie ks. Jerzego w USA i moment, który poruszył nawet „uodpornionych”
Ważnym punktem wyjazdu stało się uroczyste wprowadzenie relikwii ks. Jerzego do jednego z kościołów. Uczestniczyli w nim m.in. Marek Popiełuszko, bratanek kapelana Solidarności, a także grupa młodych z Polski. Eliza mówiła, że to doświadczenie złamało jej „zawodową odporność”. Na co dzień opowiada o ks. Jerzym często, więc emocje nie zawsze przychodzą łatwo. Tym razem przyszły.
W kaplicy obok relikwii ks. Popiełuszki znajdowały się relikwie kard. Stefana Wyszyńskiego. Ten obraz – dwa wielkie autorytety polskiego Kościoła obok siebie – stał się dla niej symbolem ciągłości: od Prymasa Tysiąclecia, który udzielał święceń ks. Jerzemu, po męczennika, którego świadectwo wciąż dociera do nowych pokoleń, nawet po drugiej stronie oceanu.
Co dalej? Plany na młodzież ks. Jerzego w Ameryce
Wyjazd nie miał być jednorazowym wydarzeniem. Goście mówili o konkretnych planach: zaproszeniach do udziału w letnich szkołach i spotkaniach organizowanych w Polsce, a także o możliwości przyjazdu grupy uczniów z jednej ze szkół do kraju. Pojawiła się też nadzieja, że w USA zaczną powstawać środowiska młodych inspirowanych ks. Popiełuszką – podobne do tych, które działają w Polsce.
W rozmowie padło zdanie, które stało się klamrą całego doświadczenia: „ksiądz Jerzy nas wysłał”. Nie jako organizator logistyki, ale jako patron i przewodnik, który – mimo śmierci – nadal „zaprasza”, prowadzi i otwiera drzwi. Dla młodych uczestników ta podróż była dowodem, że jego misja się nie skończyła, tylko zmieniła formę.

Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: wikipedia






