Dlaczego od wieków pielgrzymi przyjeżdżają do Kalisza, by modlić się do św. Józefa? Jakie wydarzenia sprawiły, że to miejsce stało się jednym z najważniejszych sanktuariów w Polsce? W audycji „Szlakiem świętych” Małgorzata Kurzajewska-Zarinach zaprosiła słuchaczy w duchową podróż do Narodowego Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu – miejsca, w którym historia, modlitwa i świadectwa wiernych splatają się od pokoleń.

Sanktuarium z sercem dla rodzin
Kalisz jest jednym z najstarszych miast w Polsce, jednak dla wielu wiernych najważniejszym miejscem w tym mieście pozostaje Narodowe Sanktuarium św. Józefa. Od wieków przyciąga ono pielgrzymów, którzy przybywają, by modlić się przed cudownym obrazem Świętej Rodziny i powierzać św. Józefowi sprawy swoich rodzin, pracy i codziennych trudności.
Obraz czczony w sanktuarium przedstawia Jezusa, Maryję i Józefa w scenie powrotu z Jerozolimy do Nazaretu. Święty Józef ukazany jest jako opiekun i przewodnik swojej rodziny. Nad Świętą Rodziną widoczny jest Bóg Ojciec oraz Duch Święty w postaci gołębicy – znak Bożej opieki i obecności.
Na obrazie znajdują się także słowa zachęcające wiernych do modlitwy: Idźcie do Józefa.
Te proste słowa przez wieki stały się dla wielu pielgrzymów zaproszeniem do powierzania św. Józefowi najtrudniejszych spraw życia.


Historia ocalenia z Dachau
Jednym z najbardziej poruszających wydarzeń związanych z kaliskim sanktuarium jest historia polskich księży więzionych w niemieckim obozie koncentracyjnym w Dachau podczas II wojny światowej.
W obozie przebywało ponad tysiąc polskich duchownych. W 1945 roku, gdy ich sytuacja była dramatyczna i wielu z nich spodziewało się śmierci, złożyli ślub św. Józefowi. Obiecali, że jeśli przeżyją, każdego roku będą pielgrzymować do jego sanktuarium w Kaliszu.
Niedługo później obóz został wyzwolony przez wojska amerykańskie. Wielu kapłanów uznało to za szczególną łaskę wyproszoną przez św. Józefa i po wojnie dotrzymali swojej obietnicy, przyjeżdżając do Kalisza, by dziękować za ocalenie.
W podziemiach sanktuarium można dziś zobaczyć niezwykłe pamiątki z tamtych czasów. Więźniowie wykonywali z chleba prowizoryczne hostie i przedmioty liturgiczne, aby w obozowych warunkach móc sprawować Eucharystię. To świadectwo wiary, która potrafiła przetrwać nawet w najbardziej dramatycznych okolicznościach.

Święty Józef – cichy opiekun codzienności
Do kaliskiego sanktuarium przybywają ludzie z bardzo różnymi intencjami. Jedni modlą się o zdrowie, inni o zgodę w rodzinie, jeszcze inni o pracę czy pomoc w trudnych życiowych sytuacjach. W księgach świadectw pozostawianych przez pielgrzymów można znaleźć liczne historie o uzdrowieniach, pojednaniu w rodzinach czy niespodziewanych rozwiązaniach życiowych problemów.
Nie jest to przypadek. Święty Józef od wieków czczony jest jako patron rodzin i ludzi pracy. Był przecież cieślą i opiekunem Jezusa, a jego życie pokazuje, że świętość może realizować się w zwyczajnej codzienności – w pracy, odpowiedzialności i wierności Bogu.
Święty Józef w Ewangelii nie wypowiada ani jednego słowa, ale jego czyny mówią o głębokiej wierze i zaufaniu Bogu.
Święci wciąż są blisko
Historie o pomocy św. Józefa przekazywane są często z pokolenia na pokolenie. Opowiadają je babcie i dziadkowie, a kolejne pokolenia odkrywają, że modlitwa do tego świętego wciąż pozostaje żywa i aktualna.
Święty Józef jest dla wielu wierzących kimś więcej niż postacią z Ewangelii. Jest opiekunem codzienności, do którego można zwrócić się wtedy, gdy w życiu pojawiają się trudności.
– Każdy święty ma tę niezwykłą moc, że słucha naszego szeptu i jakby głośniej powtarza go Panu Bogu – podkreśliła autorka audycji.
Sanktuarium w Kaliszu pozostaje więc miejscem, gdzie wiara spotyka historię, a ludzkie modlitwy wciąż powierzane są cichej, ale niezwykle skutecznej opiece świętego Józefa.

Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego: swietyjozef.kalisz.pl






