Sztuczna inteligencja weszła do codzienności szybciej, niż wielu z nas się spodziewało. Mamy ją w smartfonie, w wyszukiwarce, w aplikacjach, w czatach. W audycji „Co Kościół na to?” Weronika Ostrowska rozmawiała o tym z bp. Jackiem Grzybowskim, filozofem i profesorem UKSW. Padły pytania o język, którym opisujemy AI, o realne szanse tej technologii oraz o zagrożenia, które dotykają człowieka, relacji i wolności.
Kościół nie boi się AI, ale traktuje ją poważnie
Biskup podkreślił, że Kościół nie reaguje lękiem. Kościół reaguje rozeznaniem. Papież Franciszek już wcześniej rozpoczął publiczną debatę o AI i wskazywał zarówno możliwości, jak i ryzyka. W rozmowie padło też odniesienie do działań następcy, papieża Leona, który kontynuuje refleksję.
Bp Grzybowski zwrócił uwagę na styl kościelnego podejścia: opisywać, wyjaśniać, promować dobro, a jednocześnie ostrzegać przed tym, co człowieka może osłabić. Nie chodzi o paniczny strach. Chodzi o odpowiedzialność.
„Sztuczna inteligencja” to nazwa myląca
Jednym z głównych wątków rozmowy stał się sam termin „sztuczna inteligencja”. Biskup mówił wprost: to nie jest trafna nazwa. Wskazał na jej historyczne źródło. Termin Artificial Intelligence wprowadził w latach 50. XX wieku John McCarthy. Nazwa się przyjęła. Weszła do języka, kultury i popkultury. Dlatego dziś trudno ją zmienić.
Największy problem kryje się w słowie „inteligencja”. Biskup zaproponował krótką definicję opartą o etymologię: inteligencja (intelekt) oznacza „czytanie wewnątrz”, odkrywanie sensu ukrytego w rzeczywistości. Człowiek potrafi łączyć fakty, rozumieć znaczenia, widzieć to, czego nie dają same zmysły. AI natomiast wykonuje inne operacje. Przetwarza dane. Układa odpowiedzi. Symuluje rozmowę. Nie „czyta świata” w ludzkim sensie.
Technologia zaczęła „przedłużać” nie ciało, lecz umysł
W rozmowie pojawił się ważny obraz. Dawniej technika wzmacniała ciało. Koparka wydłużała rękę. Samochód przedłużał nogi. Aparaty wzmacniały słuch i wzrok. Od połowy XX wieku sytuacja się zmieniła. Technologia zaczęła dotykać sfery mentalnej. Zaczęła wchodzić w obszar, który kojarzymy z rozumem, świadomością, a nawet – w potocznym myśleniu – z „duszą”.
To właśnie dlatego AI budzi tak silne emocje. Człowiek nie pomyli koparki z ręką. Człowiek może pomylić rozmowę z algorytmem z rozmową z osobą. Bp Grzybowski nazwał to wprost problemem „percepcji poznawczej”.
Czat nie jest osobą, ale łatwo go „upodmiotowić”
Biskup mocno podkreślił, że czat nie stanowi podmiotu. To program. To algorytm. To system oparty o modele językowe i ogromne zbiory danych. Człowiek jednak szybko nadaje mu cechy osoby. Mówi: „cześć”, „dziękuję”, „jak się czujesz”. Wchodzi w relację, która przypomina relację międzyludzką.
Problem rośnie, bo twórcy systemów projektują je tak, aby zacierały granicę między narzędziem a wrażeniem osobowości. Pojawiają się nawet programy „empatyczne”, które mają przyjmować zwierzenia i budować poczucie zrozumienia. To brzmi niewinnie. To bywa groźne. Biskup przywołał dramatyczne konsekwencje: przypadki samobójstw po rozmowach z czatem oraz procesy przeciw firmom technologicznym.
Wskazał przy tym kluczową rzecz: nie pozywa się komputera. Odpowiedzialność moralna zawsze dotyczy człowieka: twórcy, programisty, korporacji. Maszyna nie ma sumienia. Nie ma winy moralnej. Nie ma wolnej woli.
AI potrafi zaskoczyć. Przykład AlphaGo i „ruch 37”
W drugiej części audycji rozmówcy odwołali się do przełomowego wydarzenia ze świata technologii. Chodzi o zwycięstwo programu AlphaGo w 2016 roku nad mistrzem gry w go. Gra w go wymaga strategii, wyobraźni i kreatywności. Przez lata uchodziła za obszar, gdzie człowiek utrzyma przewagę. AlphaGo wygrał, wykonując ruchy inne niż ludzie. Szczególnie zapadł w pamięć tzw. „ruch 37”, który obserwatorzy uznali za błąd, a który później przesądził o zwycięstwie.
Ten przykład pokazuje siłę obliczeniową i zdolność do znajdowania nieoczywistych rozwiązań. Pokazuje też, skąd bierze się nowa „mitologia” AI i wiara, że technologia wkrótce „wszystko rozwiąże”.
Kościół widzi potencjał, ale ostrzega przed degradacją człowieka
Bp Grzybowski nie negował korzyści. Wskazał, że AI już pomaga w badaniach. Podał przykład pracy nad odczytywaniem dawnych znaków i piktogramów, gdzie maszyna potrafi zestawić dane i zaproponować sensowne hipotezy.
Jednocześnie biskup mówił o tym, czego obawia się najbardziej: degradacji umysłowej i emocjonalnej człowieka. Jeśli oddamy własne kompetencje technologii, uzależnimy się od niej. Najpierw oddamy pisanie i myślenie. Potem kolejne decyzje. Wtedy pojawia się scenariusz „opiekuńczej” technologii, która reguluje dzień, jedzenie, ruch, styl życia. Nawet jeśli człowiek będzie zadowolony, może utracić wolność.
„Technologia zawsze coś daje, ale zawsze coś odbiera”
W rozmowie powróciła zasada, którą biskup nazwał starym powiedzeniem, ale bardzo aktualnym: technologia daje narzędzia i wygodę, lecz zabiera część umiejętności, czasu, uważności albo relacji. Dlatego człowiek musi umieć odpowiedzieć na trzy pytania:
- co mi to daje,
- co mi to odbiera,
- czym mi zagraża.
Tu pojawiła się także perspektywa chrześcijańska: narzędzie ma służyć człowiekowi. Człowiek ma panować nad narzędziem, a nie odwrotnie.
Nie da się zastąpić relacji z człowiekiem relacją z AI
Biskup mocno podkreślił rolę relacji. Człowiek buduje życie dzięki innym ludziom. Kościół też istnieje jako wspólnota. Jeśli technologia odseparuje ludzi od siebie, powstaną rany. Rozmowa nawiązała do doświadczeń pandemii, gdy kontakt online zostawiał skutki psychiczne i duchowe.
AI może udzielić odpowiedzi. Może uporządkować informacje. Ale nie zastąpi obecności. Nie potrzyma za rękę w szpitalu. Nie wypowie miłości w sposób osobowy. W audycji padła też uwaga o robotach opiekuńczych, które już działają w niektórych krajach. Biskup przyznał: technologia może pójść w tę stronę. Mimo to podkreślił znaczenie kontaktu z realnym człowiekiem i ludzkim ciałem.
„Karmimy” sztuczną inteligencję. Warto o tym pamiętać
W audycji pojawił się jeszcze jeden mocny obraz: wszyscy uczestniczymy w eksperymencie. Użytkownicy dostarczają danych, pytań i zachowań. Tak działa uczenie systemów. Nawet dawny mechanizm „zaznacz obrazki, żeby udowodnić, że nie jesteś botem” miał sens szkoleniowy. Uczył maszynę rozpoznawania świata, na przykład w kontekście ruchu drogowego.
Dlatego biskup zachęcał do świadomości i do samodyscypliny. Człowiek ma rozum i wolną wolę. Ma korzystać, ale nie dać się zdominować.
Wyzwanie dla Kościoła i dla każdego z nas
Rozmowa zakończyła się spokojnym wnioskiem: Kościół ma przed sobą ogromne zadanie. Ma wykorzystywać technologię w dobry sposób. Ma formować sumienia. Ma przypominać o granicach. Ma uczyć, że żadna maszyna nie stworzy Edenu.
Bo jeśli ludzie nie staną się dla siebie nawzajem ludźmi życzliwości, miłości, sprawiedliwości i pokoju, to technologia tego za nich nie zrobi. A nawet może pogłębić dramat.
W audycji padła też zachęta, by sięgać do kościelnych dokumentów i refleksji, a także do tekstów bp. Jacka Grzybowskiego, między innymi artykułu „Czy maszyny myślą?”.
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: misyjniepl






