„Chodź, pomogę ci, nie rób tego. Pomogę ci, dam wszystko ze swojej strony, żeby wesprzeć ciebie” – właśnie takich słów, jak opowiada Hanna Czelakowska, zabrakło wielu kobietom, które zdecydowały się na aborcję. Dziś niektóre z nich zmagają się z poczuciem winy, żalem i trudnymi wspomnieniami. W Radiu Warszawa przedstawicielka rekolekcji Winnica Racheli opowiedziała o samotności, która potrafi towarzyszyć nawet osobom żyjącym w związku, o bolesnym doświadczeniu odrzucenia i przebaczeniu, które pozwala na nowo spojrzeć na własne życie.

„Czuły się tak samotne, nawet jeśli żyły w związku”
Hanna Czelakowska od lat angażuje się w pomoc osobom, które po doświadczeniu aborcji poszukują wsparcia psychicznego i duchowego. Jak podkreśla, za decyzjami kobiet często kryją się bardzo trudne historie, których inni nie znają.
– Taki wspólny mianownik dla wszystkich kobiet, które przyjeżdżają, jest to stwierdzenie, że były same, czuły się tak samotne, nawet jeśli żyły w związku, czuły się tak samotne, tak porzucone, że decydowały się na ten krok, ponieważ nie miały nikogo, kto by wsparł je – mówiła w Radiu Warszawa.
Za tymi słowami kryją się konkretne ludzkie historie. Kobiety, które nie znalazły oparcia w partnerze, rodzinie czy najbliższym otoczeniu. Które potrzebowały nie tylko rady, ale przede wszystkim poczucia, że nie zostały pozostawione same sobie.
– „Chodź, pomogę ci, nie rób tego. Pomogę ci, dam wszystko ze swojej strony, żeby wesprzeć ciebie i razem pomogę ci z dzieckiem” – przywoływała słowa, które kobiety chciałyby usłyszeć w trudnej sytuacji.
– Ja wiem, że ja pragnęłam tego i wiem, że inne kobiety również o tym mówią – dodała.
To jedno z najważniejszych przesłań rozmowy: za deklaracjami obrony życia powinna iść konkretna pomoc osobie, która boi się o swoją przyszłość, relację, sytuację materialną czy możliwość wychowania dziecka.
„Dzwonią zrozpaczone, ponieważ nie mogą odnaleźć sensu życia”
Do Winnicy Racheli zgłaszają się osoby, dla których doświadczenie aborcji pozostaje źródłem głębokiego cierpienia. Nie są to wyłącznie kobiety. W rekolekcjach uczestniczą także mężczyźni oraz osoby, które przeżywają trudne doświadczenia związane z historią własnej rodziny.
– Dzwonią zrozpaczone, ponieważ cierpią z powodu dokonanej aborcji, ponieważ nie mogą odnaleźć sensu życia – opowiadała Hanna Czelakowska.
Jak wskazywała, wśród osób poszukujących pomocy zdarzają się takie, które zmagają się z lękiem, objawami depresyjnymi, myślami samobójczymi czy nieprzeżytą żałobą.
– Jestem wdzięczna za to, że trafiają, bo wówczas możemy im pomóc – podkreśliła.
Winnica Racheli organizuje trzydniowe rekolekcje, podczas których uczestnicy mogą zmierzyć się z trudnymi wspomnieniami, przeżywać żałobę i podejmować drogę duchowego pojednania.
Jednym z najważniejszych elementów tych spotkań jest przebaczenie – zarówno sobie, jak i osobom, do których przez lata nosiło się żal.
„Przestałam osądzać te osoby, które mnie osądzały”
Szczególnie poruszającym momentem rozmowy było osobiste świadectwo Hanny Czelakowskiej. Kobieta przyznała, że przez lata doświadczała bolesnych ocen i odrzucenia ze strony innych ludzi.
– Nie wstydzę się swojej życiowej historii, ponieważ ona postawiła mnie w miejscu posługi, służenia innemu człowiekowi – wyznała.
Nie zawsze jednak potrafiła mówić o swojej przeszłości z takim spokojem.
– Odczuwałam ogromny taki hejt, ogromną, ogromne odrzucenie. To mnie bolało przez lata, bolało, ale rozumiałam i uczyłam się nie osądzać – wspominała.
To doświadczenie prowadzi do pytania, które powinno wybrzmieć również we wspólnotach chrześcijańskich: czy człowiek, który żałuje swoich decyzji i szuka pojednania, może liczyć na zrozumienie, czy spotka się z kolejnym osądem?
Rozmówczyni Radia Warszawa opowiedziała o przemianie, która dokonała się w jej własnym sercu.
– Przestałam osądzać te osoby, które mnie osądzały – powiedziała.
I dodała:
– Wiele mi wybaczono, więc patrzę bez osądu, próbuję patrzeć bez osądzania.
W jej świadectwie przebaczenie nie oznacza zapomnienia o przeszłości ani uznania, że bolesne wydarzenia nie miały znaczenia. Jest raczej drogą do uwolnienia się od ciężaru, który przez lata odbierał wewnętrzny spokój.
„Przebaczenie otwiera niewidoczne drzwi w sercu”
Hanna Czelakowska podkreślała, że przebaczenie jest jednym z najważniejszych doświadczeń osób uczestniczących w rekolekcjach. Zarówno tych, które próbują pogodzić się z własną przeszłością, jak i tych, które noszą w sobie żal do swoich bliskich.
– Otwiera serce, otwiera niewidoczne drzwi w sercu i człowiek staje się wolny – mówiła.
W tej drodze szczególne znaczenie ma dla niej wiara. Jak przyznała, sama odnajdywała ukojenie w słowach Pisma Świętego przypominających o Bożym miłosierdziu.
Jednym z fragmentów, do których powraca, są słowa Jezusa:
„Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamień”.
To przesłanie stawia wymagania nie tylko przed osobami poszukującymi przebaczenia, ale także przed tymi, którzy oceniają ich postępowanie.
Czy można sprzeciwiać się aborcji, a jednocześnie otoczyć miłością kobietę, która jej dokonała? Czy można nie zgadzać się z czyjąś decyzją, a mimo to nie odmawiać tej osobie szacunku, współczucia i pomocy?
Świadectwo Hanny Czelakowskiej przypomina, że chrześcijańskie miłosierdzie nie może pozostać jedynie deklaracją.
Nie kolejny osąd, ale wyciągnięta ręka
W trakcie rozmowy wybrzmiało również znaczenie wsparcia dla kobiet, które znajdują się w trudnej sytuacji związanej z ciążą. Obok działalności Winnicy Racheli przypomniano o Stowarzyszeniu Dwie Kreski oraz domach samotnej matki, w których można otrzymać konkretną pomoc.
Rekolekcje Winnica Racheli odbywają się w kilku miejscach w Polsce. Informacje dotyczące kontaktu i uczestnictwa można znaleźć między innymi na facebookowej stronie Winnica Racheli Warszawa.
Historia opowiedziana na antenie Radia Warszawa nie sprowadza się wyłącznie do dyskusji o aborcji. Jest także opowieścią o samotności, odpowiedzialności za drugiego człowieka i o tym, jak wiele może znaczyć wsparcie udzielone w odpowiednim momencie.
Bo za każdą trudną historią stoi człowiek, którego warto najpierw wysłuchać.
A czasami początkiem zmiany mogą być najprostsze słowa:
„Chodź, pomogę ci”.






