Rok jubileuszowy 2025 w Kościele katolickim przeszedł do historii jako czas intensywnego pielgrzymowania, modlitwy i powrotu do tego, co najważniejsze. Hasło „Nadzieja zawieść nie może” prowadziło wiernych przez wydarzenia duchowe, liturgiczne i społeczne, ale także przez doświadczenia trudne: śmierć papieża Franciszka, konklawe i wybór nowego papieża — Leona XIV. W audycji „Co Kościół na to?” prowadząca Weronika Ostrowska wraz z s. Aleksandrą Szyborską i watykanistą Michałem Kłosowskim podsumowała ten niezwykły czas. Najważniejsze pytanie brzmiało: jaka nadzieja zostaje w nas po jubileuszu?
Jubileusz 2025: nie tylko wydarzenie, ale droga
Wielu ludzi myśli o jubileuszu jak o projekcie: ma początek, kulminację i finał. W rozmowie wybrzmiewa jednak inna perspektywa. Rok jubileuszowy 2025 nie był jedynie serią uroczystości i „punktów programu”, lecz drogą — procesem wewnętrznej przemiany. Pielgrzymowanie przez Drzwi Święte w Rzymie czy w kościołach jubileuszowych w diecezjach miało przypominać, że najważniejsze przejście odbywa się nie w przestrzeni, ale w sercu człowieka.
S. Aleksandra Szyborska podkreśla, że papież Franciszek nie widział Drzwi Świętych jako symbolu „logistyki” czy elementu tradycji materialnej. Chodziło o coś głębszego: o przebaczenie, pojednanie, miłosierdzie i powrót do Boga. Jeśli ktoś przeszedł przez ten rok z odwagą i uczciwością wobec siebie — naprawdę „przeszedł przez własne serce” — ten dotknął sensu jubileuszu.
Drzwi Święte jako metafora serca
Jednym z najmocniejszych motywów podsumowania była symbolika Drzwi Świętych. Wspominano słowa kardynała Rolandasa Makrickasa, który mówił, że drzwi nie kończą się na bazylice — one mają swoją kontynuację w człowieku. Każdy kontakt ze Słowem Bożym ma być jak otwarcie drzwi. Każde przyjęcie brata ma je poszerzać. Każda prośba o przebaczenie i przyjęcie przebaczenia ma je umacniać.
To ważny wniosek dla tych, którzy obawiają się, że po zakończeniu jubileuszu „wszystko wróci do normy”. W audycji padło wprost: nie wolno zamknąć tego roku w sercu. Jubileusz się skończył w kalendarzu, ale jego sens ma trwać w codzienności.
Nadzieja nie jest naiwnością. Jest konkretna i solidna
Michał Kłosowski zwrócił uwagę na coś, co wielu słyszy w rozmowach na co dzień: „Nadzieja” bywa traktowana jak naiwność. Jak pocieszanie się na siłę. Jak powtarzanie: „będzie dobrze”. Tymczasem doświadczenie roku jubileuszowego 2025 pokazało, że nadzieja chrześcijańska działa inaczej.
Nadzieja nie zakłada, że wszystko będzie idealne. Nadzieja potrafi istnieć nawet wtedy, gdy sprawy nie są „okej”. Jest solidna, bo jest zakorzeniona w Kimś — w Chrystusie. Właśnie dlatego nie jest chorągiewką na wietrze ani emocją zależną od okoliczności. W rozmowie padł też cytat kardynała Pierbattisty Pizzaballi: nadzieja to postawa, która nie pozwala wierzyć, że zło zwyciężyło. To zdanie wybrzmiewa mocno szczególnie w świecie naznaczonym wojnami, kryzysami i niepokojem.
Łzy pielgrzymów i doświadczenie wspólnoty
Co zostaje po jubileuszu? Dla rozmówców ważny był obraz ludzi przechodzących przez Drzwi Święte w papieskich bazylikach. Wspominano łzy pielgrzymów — emocje, ciszę, skupienie i modlitwę. Ale też wielką wspólnotę: wiernych w Rzymie, w katedrach, w lokalnych kościołach jubileuszowych.
Ten rok okazał się świadectwem, że Kościół nie jest ideą ani instytucją „obok życia”, tylko przestrzenią spotkania. Wspólnota modlitwy i wspólnota nadziei były widoczne zarówno w wielkich tłumach pielgrzymów, jak i w prostych gestach: spowiedzi, adoracji, rozmowie, pojednaniu.
Śmierć papieża Franciszka i wybór Leona XIV: rok przejścia
Rok jubileuszowy 2025 przyniósł wydarzenia, które zapisały się w historii Kościoła na całym świecie: śmierć papieża Franciszka i wybór nowego papieża — Leona XIV. W audycji mocno podkreślono, że to nie był „smutny finał”, lecz przejście. Pascha.
Rozmówcy przywołali perspektywę pierwszych chrześcijan, którzy bardziej świętowali dzień śmierci niż dzień narodzin, traktując go jako narodziny dla nieba. W tym duchu śmierć papieża Franciszka stała się znakiem nadziei wykraczającej poza doczesność.
Pojawiło się także mocne świadectwo z Rzymu: miasto, które zwykle tętni hałasem, na czas od śmierci papieża do pogrzebu i konklawe stało się „miastem ciszy”. Ciszy modlitwy, refleksji i oczekiwania. A potem — eksplozji życia, gdy na balkonie bazyliki św. Piotra pojawił się Robert Prevost, papież Leon XIV.
Papież Leon XIV i słowo-klucz: pokój
Nowy pontyfikat od początku został naznaczony jednym słowem: pokój. W rozmowie padło wyraźne doprecyzowanie: to nie jest program polityczny. Pokój nie zaczyna się od deklaracji i układów, lecz od serca człowieka. Od rodzin, wspólnot i społeczeństw. Pokój wymaga nawrócenia, bo świat nie przestaje doświadczać tajemnicy zła — misterium iniquitatis.
W audycji zwrócono też uwagę na wątek, który może stać się jednym z ważniejszych tematów pontyfikatu Leona XIV: odpowiedzialność za rozwój technologii i sztucznej inteligencji. Pojawiła się myśl o potrzebie mocnego głosu Stolicy Apostolskiej w sprawach etycznych — wręcz „Rerum novarum 2.0” na miarę cyfrowego świata, dezinformacji i algorytmów, które coraz częściej wpływają na myślenie i decyzje człowieka.
Nadzieja po jubileuszu: wdzięczność i misja
W podsumowaniu roku jubileuszowego 2025 wybrzmiewają dwie postawy, które mają iść razem: wdzięczność i misja. Wdzięczność za łaski, spotkania, modlitwy, doświadczenia wspólnoty. Misja — czyli odpowiedzialność za owoce jubileuszu.
To ważne ostrzeżenie: nie powtórzyć schematu, który znamy z Adwentu czy Wielkiego Postu, kiedy entuzjazm rośnie na początku, potem słabnie, a na końcu wraca mobilizacja. Jubileusz ma trwać dalej w codzienności. Ma stać się drogą, a nie wspomnieniem.
„Nadzieja rodzi się z miłości” — słowa, które zostają
Na koniec rozmowy Weronika Ostrowska przywołała fragment bulli ogłaszającej Jubileusz 2025. Jest w nim sedno chrześcijańskiej nadziei: rodzi się z miłości i opiera się na miłości wypływającej z serca Jezusa przebitego na krzyżu. Ta nadzieja nie dotyczy tylko „tu i teraz”. Jest większa. Otwiera perspektywę zbawienia, sensu i życia, które nie kończy się na doczesności.
Co dalej po roku jubileuszowym 2025?
Rok jubileuszowy 2025 nie zamyka tematu. On go otwiera. Drzwi Święte w bazylikach mogą się zamknąć, ale drzwi serca mają pozostać otwarte. Nadzieja ma się nie skończyć wraz z kalendarzem. Ma stać się codziennym wyborem: przebaczać, szukać pojednania, modlić się, żyć Ewangelią i nie zgadzać się na myśl, że zło zwyciężyło.
Jeśli w tym roku wydarzyło się w Twoim życiu coś ważnego — warto to zapisać i pamiętać. Być może dopiero z czasem zobaczysz, jakie owoce przyniósł Jubileusz 2025. Bo w wielu historiach najważniejsze pozostaje niewidoczne dla oczu.
Tekst: Grzegorz Kozłowski
Źródło zdjęcia głównego: VINCENZO PINTO | AFP Papież Franciszek otwiera Drzwi Święte w czasie Roku Miłosierdzia






