W Muzeum Archidiecezji Warszawskiej na Starym Mieście można oglądać wyjątkową wystawę dzieł Zdzisława Beksińskiego. Ekspozycja, prezentowana od 2021 roku, dobiega końca – 14 czerwca zostanie zamknięta. To ostatnie miesiące, by zobaczyć w Warszawie tak szeroki wybór prac pochodzących z prywatnej kolekcji Anny i Piotra Dmochowskich z Paryża.
Jak podkreśla kurator wystawy, dr Ewa Korpysz, to kolejny pokaz twórczości Beksińskiego w muzeum, ale za każdym razem prezentowane są inne dzieła. Tym razem publiczność ma okazję zobaczyć obrazy z różnych faz twórczości artysty – od intensywnych kolorystycznie, precyzyjnych kompozycji z lat 80., po późniejsze, monumentalne i bardziej monochromatyczne wizje z lat 90. i początku XXI wieku.
Co istotne, po zakończeniu wystawy większość prac wróci do Paryża. W zbiorach muzeum pozostaną jedynie dwa obrazy – jeden podarowany przez samego artystę w 1995 roku, drugi przekazany przez państwa Dmochowskich.
Ostatnia szansa
Wystawę można oglądać do 14 czerwca w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej na Starym Mieście, tuż obok Zamku Królewskiego. Zaplanowano jeszcze oprowadzania kuratorskie oraz wykład poświęcony twórczości artysty.
To jedna z tych ekspozycji, które skłaniają do refleksji – szczególnie w czasie Wielkiego Postu. Obrazy Beksińskiego nie dają gotowych odpowiedzi, ale prowokują do zadawania pytań o sens, przemijanie i ludzką samotność.
Po czerwcu tak szerokiego wyboru jego dzieł w Warszawie już nie zobaczymy.
Kolekcja 27 obrazów Zdzisława Beksińskiego dostępna jest w ramach ekspozycji stałej Muzeum, które można zwiedzać od wtorku do piątku w godzinach 12:00 – 18:00 oraz w soboty i niedziele od 12:00 do 16:00.
Od Sanoka do Warszawy. Droga artysty
Zdzisław Beksiński urodził się i przez wiele lat mieszkał w Sanoku. Choć dostał się na Akademię Sztuk Pięknych, ostatecznie ukończył architekturę w Krakowie. Pracował jako plastyk i projektant w fabryce Autosan, gdzie tworzył nowatorskie projekty autobusów i mikrobusów – zbyt nowoczesne jak na realia PRL. To właśnie on zaprojektował charakterystyczne logo Autosanu z żurawiem w kole.
W 1977 roku przeprowadził się do Warszawy. Był artystą niezwykle skromnym, unikającym rozgłosu – nie pojawiał się nawet na własnych wernisażach. Mimo propozycji prestiżowego stypendium Guggenheima w USA, zdecydował się pozostać w Polsce. Jego twórczość promował we Francji Piotr Dmochowski, który zgromadził imponującą kolekcję prac artysty.
Egzystencja, samotność, krzyż
Twórczość Beksińskiego często określa się jako mroczną, ale jej istotą są przede wszystkim pytania egzystencjalne. Na wystawie zobaczymy motywy samotności, przemijania, kruchości ludzkiej kondycji. Pojawia się krzyż – nie jako oczywisty symbol religijny, lecz jako uniwersalny znak cierpienia i historii człowieka. Widzimy monumentalne postaci, bezkresne przestrzenie, wieżowce wyrastające pośród nagrobnych stel, opuszczone pejzaże, figury niemal wtapiające się w otoczenie.
Jednym z przejmujących motywów jest samotny człowiek siedzący na ławce – postać, która zdaje się rozpływać w przestrzeni. Innym razem artysta pokazuje bezkres czerwonego krajobrazu z niewielką, niemal ukrytą sylwetką człowieka. Beksiński nie nadawał swoim obrazom tytułów, pozostawiając interpretację odbiorcy. Każdy widz może odnaleźć w nich własne doświadczenia i emocje.
Perfekcja warsztatu i zmieniający się styl
W latach 80. Beksiński tworzył obrazy niezwykle precyzyjne, z dopracowanym rysunkiem i intensywną kolorystyką. Z czasem jego styl ewoluował – kompozycje stały się bardziej monumentalne, a paleta barw stonowana. W ostatnich latach życia artysta łączył elementy abstrakcji z wizjami architektonicznymi i organicznymi formami.
Charakterystyczne jest także to, że malował często na płycie pilśniowej, a nie na płótnie. Gładka powierzchnia pozwalała mu osiągnąć efekt niemal fotograficznej precyzji – bez faktury materiału, która mogłaby zaburzać kompozycję.
Nie tylko malarstwo
Muzeum przypomina, że Beksiński był nie tylko malarzem. Wcześniej zajmował się fotografią eksperymentalną, grafiką, rysunkiem, a w późniejszych latach także grafiką komputerową. Jego twórczość fotograficzna – inspirowana m.in. eksperymentami w duchu Man Raya – była prezentowana na osobnej wystawie towarzyszącej obecnej ekspozycji.
Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego: Gość Warszawski






