Afera GetBack to jedna z największych i najbardziej dotkliwych spraw finansowych ostatnich lat w Polsce. Choć jej początek sięga wielu lat wstecz, dla tysięcy poszkodowanych nie jest ona zamkniętym rozdziałem. Jak podkreśla w rozmowie z Bartłomiejem Graczakiem Marcin Bukowski, członek zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Obligatariuszy GetBack, to sprawa, która „nadal trwa i nie wiadomo, kiedy się zakończy”.
Oszczędności życia zamienione w bezwartościowe obligacje
Mechanizm działania afery był szczególnie dotkliwy dla zwykłych ludzi. Oszczędności odkładane przez lata – często z myślą o spokojnej emeryturze – trafiały do banków w formie lokat. W pewnym momencie jednak klienci zaczęli być nakłaniani do ich zamiany na obligacje GetBacku.
Jak relacjonuje Bukowski, produkty te przedstawiano jako bezpieczne, wręcz jako alternatywę dla lokat. Klienci otrzymywali dodatkowe bonusy, a sprzedaż odbywała się w instytucjach, którym społeczeństwo ufało. Szczególną rolę odegrały banki powiązane z Leszek Czarnecki, które szeroko dystrybuowały obligacje.
W efekcie wiele osób – często starszych – straciło dorobek życia. Gdy spółka okazała się niewypłacalna, pieniądze przepadły.
Skala strat większa niż Amber Gold
Według danych przytoczonych w rozmowie, liczba pokrzywdzonych sięga około 10 tysięcy osób i podmiotów. Łączne straty wynoszą około 3,5 miliarda złotych. Dla porównania, głośna afera Amber Gold była czterokrotnie mniejsza.
Mimo tej skali sprawa GetBack nie przebiła się tak mocno do opinii publicznej. Tymczasem jej konsekwencje dla poszkodowanych są dramatyczne – wielu z nich do dziś nie odzyskało żadnych środków.
Wymiar sprawiedliwości bez efektów
Śledztwo trwa od 2018 roku i – jak wskazuje Bukowski – nadal nie przyniosło przełomowych rezultatów. Nikt z pokrzywdzonych nie odzyskał pieniędzy, a żadna z kluczowych osób odpowiedzialnych za aferę nie została prawomocnie skazana.
Prognozy dotyczące długości procesów są alarmujące. Według szacunków pierwsze wyroki w niektórych sprawach mogą zapaść dopiero po 2030 roku. Dla wielu starszych poszkodowanych oznacza to realne ryzyko, że nie doczekają sprawiedliwości.
Państwo i nadzór zawiodły
Sprawa GetBacku ujawnia poważne słabości systemu finansowego i nadzoru. Produkty wysokiego ryzyka były oferowane jako bezpieczne, a instytucje, które powinny chronić obywateli, nie zareagowały skutecznie.
Po upadku banków część ich aktywów została przejęta przez stabilne instytucje, jednak osoby poszkodowane w aferze zostały – jak mówi Bukowski – pozostawione same sobie w strukturach upadłościowych.
Czy pieniądze wrócą do poszkodowanych?
Pewną nadzieją są działania syndyka, Marcin Kubiczek, który zabezpieczył około miliarda złotych na majątku powiązanym z bankami zaangażowanymi w aferę. Jednak nawet te środki nie są gwarancją wypłat dla pokrzywdzonych.
Zgodnie z obowiązującym prawem pierwszeństwo do tych pieniędzy rości sobie Bankowy Fundusz Gwarancyjny, co oznacza, że znaczna część środków może nie trafić do osób, które straciły swoje oszczędności.
Potrzebna decyzja polityczna
Zdaniem przedstawiciela stowarzyszenia, rozwiązanie sprawy wykracza poza standardowe procedury prawne. Kluczowa może okazać się decyzja polityczna, która pozwoli państwu aktywnie odzyskać środki i przekazać je poszkodowanym.
Bez takiego działania – jak podkreśla Bukowski – nawet korzystne rozstrzygnięcia sądowe mogą nie przynieść realnych efektów.
Nowa szansa dla obligatariuszy?
Pojawia się jednak pewna nadzieja. Syndyk zapowiada ponowne podjęcie próby zmiany układu spłat, który obecnie zakłada zwrot jedynie części środków w długim okresie i bez odsetek.
Nowa propozycja miałaby opierać się na realnej wartości majątku spółki, a nie na deklaracjach samego dłużnika. Dla pokrzywdzonych może to oznaczać szansę na odzyskanie większej części utraconych pieniędzy.
Sprawa, która nie powinna się powtórzyć
Afera GetBack pozostaje bolesną lekcją dla całego systemu finansowego. Pokazuje, jak łatwo zaufanie do instytucji może zostać wykorzystane i jak trudno później odzyskać sprawiedliwość.
Dla tysięcy osób to nie jest zamknięta historia. To codzienność, w której wciąż czekają na jedno – na realne rozliczenie winnych i zwrot tego, co stracili.
Tekst: Maria Skonieczka
Źródło zdjęcia głównego:






