Narastająca obecność dzików w miastach i na terenach podmiejskich staje się jednym z najbardziej widocznych wyzwań współczesnej przestrzeni miejskiej. Zwierzęta pojawiają się na osiedlach, w parkach, a nawet na ulicach, budząc niepokój mieszkańców i prowokując skrajne reakcje – od postulatów masowej eliminacji po próby oswajania dzikiej przyrody. W audycji Radia Warszawa gościem był Andrzej Gąsowski, twórca aplikacji Zwierz – Oznacz Dzika, który przekonuje, że problemu nie da się rozwiązać prostymi zakazami ani emocjonalnymi hasłami.
Dlaczego dziki wybierają miasta?
Jak wyjaśnia Andrzej Gąsowski, miasta są dla dzików środowiskiem wyjątkowo atrakcyjnym. Mają tu łatwy dostęp do pożywienia, cieplejszy mikroklimat oraz – co kluczowe – brak presji łowieckiej. Dziki to zwierzęta inteligentne i szybko uczą się, gdzie są bezpieczne. W lesie trzymają dystans wobec człowieka, natomiast w mieście potrafią przechodzić kilka metrów od ludzi, bo nie kojarzą tej przestrzeni z zagrożeniem.
Zima również nie stanowi dla nich większego problemu. Gatunek ten przez tysiące lat przystosowywał się do surowych warunków klimatycznych. Grube futro, warstwa tłuszczu oraz zdolność „buchtowania”, czyli rozkopywania zmarzniętej gleby w poszukiwaniu pożywienia, pozwalają dzikom przetrwać nawet silne mrozy. Dodatkowo w chłodniejszych okresach częściej poruszają się w stadach, ogrzewając się nawzajem.
Skrajne narracje i potrzeba dialogu
Twórca aplikacji podkreśla, że obecna debata wokół dzików utknęła między dwiema skrajnościami. Z jednej strony pojawiają się głosy nawołujące do całkowitego wybicia zwierząt, z drugiej – do ich bezwarunkowej ochrony i dokarmiania. Tymczasem żadna z tych dróg nie prowadzi do trwałego rozwiązania. Dziki rozmnażają się bardzo szybko, a masowe odstrzały w miastach są nie do pogodzenia z bezpieczeństwem mieszkańców. Z kolei dokarmianie i oswajanie tylko pogłębia problem.
Zdaniem Gąsowskiego kluczem jest współpraca: samorządowców, leśników, ekologów, urbanistów i samych mieszkańców. To wyzwanie, które – jak żartobliwie zauważa – stanowi swoisty test dojrzałości demokracji, bo wymaga porozumienia wielu środowisk, a nie jednego administracyjnego rozporządzenia.
Aplikacja jako narzędzie, nie broń
Właśnie z tej potrzeby dialogu i danych powstała aplikacja Zwierz – Oznacz Dzika. Jej celem nie jest tropienie zwierząt, lecz zbieranie rzetelnych informacji o miejscach i okolicznościach spotkań ludzi z dzikami. Użytkownicy mogą zaznaczać lokalizacje, liczbę osobników oraz opisywać sytuację, co pozwala tworzyć mapy realnego problemu.
Dzięki tym danym możliwa jest współpraca z urbanistami i ekologami, którzy – na wzór rozwiązań stosowanych w innych europejskich miastach, m.in. w Barcelonie – mogą projektować przestrzeń w taki sposób, by ograniczać konflikty. Chodzi m.in. o odpowiednie nasadzenia, korytarze migracyjne czy takie zagospodarowanie terenów zielonych, by dziki omijały miejsca szczególnie wrażliwe, a jednocześnie mogły pełnić swoją pożyteczną rolę w ekosystemie.
Jak zachować się przy spotkaniu z dzikiem?
Ekspert uspokaja: większość spotkań z dzikami kończy się bezpiecznie, jeśli zachowamy zdrowy rozsądek. Przede wszystkim nie należy wchodzić w interakcje – nie dokarmiać, nie próbować głaskać, nie prowokować. Warto zachować spokój, mówić spokojnym głosem, by zwierzę nie zostało zaskoczone, i spokojnie się oddalić. Psy zawsze powinny być trzymane na smyczy, ponieważ mogą sprowokować agresywną reakcję dzika.
Dziki same sygnalizują granice swojej „strefy komfortu”, wydając charakterystyczne dźwięki ostrzegawcze. Uszanowanie tych sygnałów wystarcza, by uniknąć niebezpieczeństwa.
Odpowiedzialność po stronie ludzi
Rozmowa w Radiu Warszawa pokazuje, że problem dzików w miastach nie jest ani chwilową sensacją medialną, ani prostą kwestią do „załatwienia”. To długofalowe wyzwanie cywilizacyjne, wynikające ze sposobu, w jaki kształtujemy przestrzeń i relacje z przyrodą. Aplikacja Zwierz – Oznacz Dzika to jedno z narzędzi, które może pomóc w budowaniu odpowiedzialnych rozwiązań – pod warunkiem, że potraktujemy ją jako element współpracy, a nie kolejny powód do sporów.
Jak podkreśla Andrzej Gąsowski, dziki nie „przejmują” miast z premedytacją. To ludzie, poprzez swoje decyzje i styl życia, stworzyli warunki, w których te zwierzęta po prostu nauczyły się funkcjonować. I to od ludzi zależy, czy potrafią na to wyzwanie odpowiedzieć mądrze.
Tekst: Katarzyna Wasilewska
Źródło zdjęcia głównego: canva






